Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


24.12.2013

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 29

czyli : 2013 - podsumowanie

Ostatnio wszyscy podsumowują, postanowiłam więc podsumować i jak to słusznie zauważył u siebie na blogu Sławek Płatek - będzie TAK subiektywnie, że bardziej już się nie da. Subiektywizm ma tę zaletę, że można sobie poszaleć w ramach własnego podwórka i w przypadku ewentualnych hejterów "moja mowa będzie krótka..."

Radocha roku: debiut poetycki Łukasza Kuźniara i nominacja do Nike dla "Rekordów" Tomasza Pietrzaka, Literacka Nagroda Nobla dla Alice Munro.

Żenada roku: nagonka na Krystynę Dąbrowską w związku z Nagrodą Kościelskich oraz Nagrodą im. Wisławy Szymborskiej, "Białe krzesła" są jakie są, ale poziom jadu i gówniarstwa w tzw "środowisku poetyckim" nie przestaje mnie zadziwiać, to przygnębiający widok. Bo jak się widzi taką sztukę to ciężko zachować kulturę. 

Najlepsza impreza poetycka roku: Port Poetycki w Chorzowie i Finał Konkursu Czerwonej Róży w Gdańsku (i nie tylko dlatego, że akurat konkurs wygrałam, ale dlatego, że Gdańsk tworzy niesamowity klimat dla poetów i poezji, a poza tym jest naprawdę pięknym miastem)

Najgorsza impreza poetycka roku: Poznań Poetów, teraz będzie z cyklu "nie byłam, ale się wypowiem", otóż nie byłam, bo jak zobaczyłam program to miałam odruch wymiotny i postanowiłam nie marnować czasu, a z relacji tych, którzy byli wynika, że podjęłam dobrą decyzję.

Odkrycie muzyczne roku: Madrugada (ok, jestem trochę zapóźniona, ale w tym wypadku zdecydowanie lepiej później, niż w ogóle) oraz najnowsza płyta Stereophonics "Graffiti On The Train".

Kicha muzyczna roku: Monika Borzym i jej pseudojazzowe pójście na łatwiznę.

Najlepszy after roku: impreza hotelowa po Czerwonej Róży oraz impreza plenerowa po czytaniu dla Romka Knapa w Warszawie.

Najgorszy after roku: na szczęście takiego nie było.

Pozytywne literackie zaskoczenie roku: Barbara Piórkowska i "Szklanka na pająki" oraz Sławomir Płatek  "Wiersze dla Sophie Marceau i innych kobiet z którymi spałem" - obie pozycje mnie złapały, wciągnęły i trzymają.

Książka roku: czy też raczej książki roku, Alice Munro "Za kogo ty się uważasz" i Joanna Bator "Ciemno, prawie noc"

Masakra literacka roku: debiut Łucji Dudzińskiej.

Największa zagadka roku: werdykt XIX OKP im. Jacka Bierezina (zagadka połączona z pełnym niezrozumieniem zaistniałej sytuacji).

Ściek roku: nieustająco portal Liternet.pl .

Osobisty sukces roku: zmontowanie trzeciej książki i rzadkie u mnie poczucie, że napisałam coś naprawdę niezłego :)

Osobista porażka roku: "stawianie" na niewłaściwe osoby, ale naiwność i wiara w ludzi to moja pięta Achillesowa.

W 2013 roku, a raczej pod sam koniec zaczęłam się trochę bardziej "udzielać", co przejawiało się tym m.in., że wysłałam wiersze na konkurs, co zdarzało mi się do tej pory raczej rzadko, ale tym razem postąpiłam słusznie, bo decyzja zaowocowała i rok 2014, a przynajmniej jego początek będzie dla mnie bardziej intensywny. Na tyle intensywny, że z domu wyjdę nie tylko do pracy :)
Dzięki wielkie dla moich przyjaciół za to, że byli, są i mam nadzieję będą nadal, nieustające i wielkie dzięki dla trzech poetów: pana S i dwóch panów P za inspiracje, kopanie mnie w tyłek i zmuszanie do pisania dobrych wierszy.

Niech moc będzie z Wami :)





7 komentarzy:

  1. ciekawie, ciekawie. W przypadku Szymborskiej, dobrze, że nikt nie jeździ po Jaroszu.

    OdpowiedzUsuń
  2. no na to nikt by się nie odważył, bo już zrobiliby z siebie totalnych idiotów, połowa tych hejterów w zycu nie napisze takiej poezji jak Łukasz

    OdpowiedzUsuń
  3. jestem że tak powiem pozytywnie wstrząśnięty ;)

    Sławek

    OdpowiedzUsuń
  4. też. i pasteryzowany.

    s

    OdpowiedzUsuń
  5. czyli przyjdzie czas, będzie można Cię odkręcić :)

    OdpowiedzUsuń