Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


02.12.2013

zdanie umknęło, lecz nie ma to aż takiego znaczenia


"[...] Nie patrzy w owalne lustro, wiszące nad umywalką. Zdaje sobie sprawę z tego, że każdy jej ruch odbija się w lustrzanej tafli, lecz stara się na nią nie spojrzeć. Lustro jest zdradliwe, czasem odbija się w nim ciemny kontur, doskonale dopasowany do kształtu jej sylwetki, przybiera jej formę, lecz pozostaje z tyłu, za nią, wpatrując się świdrującym wzrokiem, oddychając wilgotnym, przytłumionym oddechem. Myje twarz. Nie, nie spojrzy w lustro, z pewnością nie tego ranka, kiedy czeka na nią praca, a ona chce jak najprędzej zabrać się do niej, czeka na tę chwilę niecierpliwie, jak gdyby chciała znaleźć się na przyjęciu, które już rozpoczęło się na dole w salonie. Królują tam dowcip i elegancja, lecz wyczuwa się obecność czegoś znacznie doskonalszego niż dowcip czy elegancja - mistycznej i złocistej, głębokiej czci dla samego życia. Jedwabne suknie z szelestem przesuwają się po wypolerowanych podłogach, a przy dźwiękach muzyki szeptem przekazuje się tajemnice. Ona, Virginia, mogła być dziewczyną w nowej sukni, młodą damą, która za chwilę pojawi się na szczycie schodów i przyłączy do gości, świeża i pełna nadziei. Nie, nie spojrzy w lustro. Kończy myć twarz. [...]"

"[...] Stoi przed nim, wysoka, wysmukła, wspaniale wyglądająca w tej podomce, z filiżanką parującej kawy w dłoniach. nadal czasami potrafi go zadziwić. Bardzo możliwe, że jest najinteligentniejszą kobietą w Anglii. myśli Leonard. jej książki będą prawdopodobnie czytane przez wieki. Jest o tym przekonany bardziej niż ktokolwiek inny. jego żona, Virginia Stephen - wysoka, o bladej cerze, zaskakująca jak kobiety z obrazów Rembrandta czy Velazqueza - pojawiła się dwadzieścia lat temu w białej sukience w pokoju swego brata w Cambridge; to również Virginia Woolf, stojąca przed nim właśnie w tej chwili. Postarzała się dramatycznie i to tylko w tym roku, wydaje się, ze warstwa powietrza uszła spod jej skóry. twarz nabrała ostrych rysów, pojawiły się na niej głębokie bruzdy; stała się kanciasta i zniszczona, jakby wykuto ją ze zwietrzałego, porowatego, szarobialego marmuru. Jej postać zachowała królewskie dostojeństwo, ciągle emanuje budzącą respekt, księżycową jasnością, lecz Virginia w jednej chwili przestała być piękna.{...}"

Michael Cunningham - "Godziny"





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz