Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


30.01.2014

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 31


matrix - czyli o co się rozchodzi w KULTURZE

SZLAG MNIE TRAFIA drodzy moi. Zastanawiałam się jak zacząć ten wpis i doszłam do wniosku, że najlepiej prosto z mostu. Szlag mnie trafia, kiedy dowiaduję się, że kolejne samorządy obcinają fundusze na kulturę, bo trzeba wybudować centra handlowe, markety itp, itd. Obcinają fundusze na kulturę, bo po co komu konkurs poetycki? Po co komu promocja literatury? Kogo to właściwie (poza twórcami) obchodzi?
Otóż nikogo, a tym bardziej nie obchodzi tych, którzy za kulturę są odpowiedzialni, piastują, zasiadają, decydują, ergo - dzielą kasę.
Dowiedziałam się dzisiaj, że po dziewięciu latach istnienia, promowania poezji, prezentowania świetnych współczesnych autorów pod ogromnym znakiem zapytania stanął Konkurs im. Kazimierza Ratonia w Olkuszu. Dlaczego? Otóż samorządowcom nie spodobało się, że BWA - które konkurs organizuje, organizuje również koncerty, spotkania autorskie, promując sztukę - otrzymywało dotację. Należy obciąć dotacje, należy zabrać tym darmozjadom pieniądze, a jak się nie uda wszystkich, to chociaż tyle, żeby im związać ręce, żeby nie mogli niczego zrobić. Przecież nieważne, że jednym z pomysłodawców konkursu im. Ratonia jest aktualny laureat Nagrody im. Wislawy Szymborskiej, świetny poeta Łukasz Jarosz.; nieważne, że konkurs ma prestiż i wyrobioną w ciągu dziewięciu lat markę, że laureatom (i nie tylko) wydaje się tomy poezji, że doskonale to wszystko funkcjonuje i że to świetna promocja także dla miasta. To wszystko nieważne, kiedy decydują osobiste sympatie i antypatie lub betonowe łby samorządowców, albo jeszcze inne - mniej lub bardziej wyimaginowane powody - żeby kasy nie dać. Nie wiem, na co liczyli decydenci z Olkusza, ale jeśli myśleli, że uda im się po cichu zamieść sprawę pod dywan, to się pomylili. W 2013 roku BWA (jak twierdzi jedna z osób związanych z konkursem) jechało przy organizacji na "oparach" i łasce marszałka, który rzucił ochłap. Bo teraz każda złotówka na kulturę musi być wyżebrana, jest z łaski, jest ochłapem? Apeluję do samorządowców powiatu olkuskiego o odrobinę rozsądku i nie strzelania sobie w stopę bez względu na to, czy patron konkursu był świętym, pijakiem czy kosmitą. Był ARTYSTĄ i to jest w tym wszystkim najważniejsze. I dzięki konkursowi jego imienia mają szansę zaistnieć kolejni artyści.
Panie marszałku, wysoka izbo! Skoro już natura/bóg whatever obdarzyła/obdarzył nas mózgiem, to może warto go czasem użyć?
Jakby tego było mało, dowiedziałam się jakąś godzinę temu, że gdański GTPS postanowił storpedować swoje flagowe wydarzenie, czyli Konkurs O Laur Czerwonej Róży. Nie zorientowanym wyjaśniam, że to najstarszy konkurs poetycki w Polsce, którego laureatem jest m.in. Ernest Bryll. Lista laureatów jest  zresztą długa i zacna. Ta historia dotknęła mnie osobiście, gdyż akurat tak się zdarzyło, że laureatką ostatniej edycji jestem ja. Otrzymanie tej nagrody uważam za wielki zaszczyt. Jak się przedstawia sytuacja? W skrócie:  koordynujący ten konkurs od dwóch lat Sławomir Płatek otrzymał (państwo wybaczą dosadność) kopa w tyłek. Za co go otrzymał, tego nikt nie wie, on również. Zapewne za to, że po latach stagnacji udało się mu powoli przywracać konkursowi należną mu rangę, że chciał i dążył do tego, by ten konkurs był dzisiaj taki, jak w latach swojej świetności, że miał pomysły, że planował rozwój z rozmachem. Zresztą najlepiej opisuje to sam Sławek u siebie na blogu: http://salonliteracki.pl/blog/slawek/archives/1527.
Zastanawia mnie to, że po raz kolejny, kiedy torpeduje się konkretne inicjatywy, okazuje się, że w ten proceder wplątany jest ZLP. Nie raz pisałam i mówiłam głośno, że NIE ROZUMIEM jak takiej skostniałej, nie rozwijającej się, o zmurszałych strukturach organizacji daje się fundusze, na czym tracą bardziej wartościowe, ale mniejsze inicjatywy. Za państwową kasę utrzymuje się ten wątpliwej jakoś dwór, który do polskiej literatury już od dawna niczego nie wnosi. Mało, że nie wnosi, to jeszcze tak zwani DZIAŁACZE potrafią zniszczyć każdego, kto (w ich mniemaniu) im zagraża. Problem w tym, iż nie zdają sobie sprawy z tego, że od wielu lat nie stanowią żadnej siły sprawczej, żadnego autorytetu, że współczesna poezja funkcjonuje gdzie indziej, że liczą się inne nazwiska i inna poetyka, że właśnie te inne nazwiska tworzą współczesną poezję. ZLP to rodzaj rodzinnego grobowca i jedyne, co może im pomoc, to ochrona konserwatora zabytków.
Apel numer dwa do decydentów w kwestii rozdzielania funduszy, dotacji itp: może czas rozejrzeć się wokół i zamiast na wątpliwej jakości festiwale, zakąski i wódeczkę,dla dobrze okopanej starej nomenklatury, wydać publiczne pieniądze na sensowne inicjatywy i zainwestować w młodych z pomysłami?
Jak napisałam na początku SZLAG MNIE TRAFIA, jak to wszystko widzę.
Sytuacja jest podbramkowa więc nie czas na dyplomację i towarzyskie gierki, nie czas na przemilczanie ze strachu, że się komuś narażę. Bo jak się komuś narażę, to kolejnego konkursu nie wygram, nikt mi książki nie wyda itd itp. Biorę to na klatę.
Jeśli będziemy milczeć - kolejne konkursy będę znikać - jak słusznie zauważył Olgerd Dziechciarz - "po cichu" podstępnie udupiane, albo przez pozbawionych zdolności myślenia samorządowców, albo trzęsących dupskami ze strachu "działaczy".
W efekcie zostanie nam tylko biadolenie i ewentualnie załapanie się do kolejnej koterii. Jeśli ktoś lubi - nie ma sprawy - współczuję. Dlaczego nie lubię tzw "środowiska poetyckiego"? Bo tam każdy pilnuje własnych interesów i własnego tyłka, tam każdy działa tak, żeby mieć korzyści, obsmaruje, sprzeda i zgnoi tylko dlatego, że w swojej paranoi uzna kogoś za zagrożenie. Nie znoszę takich gnid i ich dwulicowości.
Jeżeli są jeszcze osoby, które myślą podobnie jak ja, to niech się zastanowią, że może jednak warto coś zrobić, by temu przeciwdziałać?
Uff. No to wywaliłam, co mnie bolało. Pozostaje czekać na konsekwencje tego wpisu.






20 komentarzy:

  1. konsekwentnie, czekając na konsekwencje wpisu nie doczekasz się ich z tego właśnie powodu o którym piszesz. "Bo ... każdy pilnuje własnych interesów i własnego tyłka".
    jaka korzyść z utrzymywania poezji w mieście? żadna. ani chleb ani igrzyska. z dwojga złego lepiej już sponsorować teatr czy imprezę muzyczną. przynajmniej ludzie się zabawią, jak już koniecznie muszą iść gdzieś zamiast połazić po centrum handlowym jak każdy normalny człowiek. bo żaden ubaw z poezji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ok A, ale to nie jest jakaś tam sobie poezja w mieście, skoro tyle lat się sprawdzała, owszem może wymiernych korzyści w milionach nie przynosiła, ale jednak dużo plusów na konto miasta było. mhm decyzje muzyczne w rodzaju Doda zamiast Zaduszek Jazzowych np? co do konsekwencji - jestem pewna, ze będą, na bank mnie udupią na jakimś konkursie, albo na obu, bo na dwa wysłałam :)

      Usuń
    2. Magda, zaręczam Ci, nie istnieje ogólnopolski spisek wymierzony przy okazji w Ciebie którego celem jest gnojenie niewygodnych poetów. poeci tyle obchodzą wszystkich co zeszłoroczny bilans kaloryczny małpiatki. przepraszam, jest jedna chwila tuż przez gwiazdką kiedy to można kupić tomik szymborskiej na prezent bo wielką poetką była a babcia ją lubi a jak nie lubi to polubi. poza tym, zaduszki jazzowe to nie poezja. to muzyka. muzyka jest ok. przy niej się je pije i bawi. po wieczorku poetyckim można się jedynie powiesić :)

      Usuń
    3. A - zaręczam Ci, ze nie o spisek mi chodziło :) a gnojenie niewygodnych poetów ma miejsce i tu akurat nie mówię o sobie, gdyż jestem za mała na bycie niewygodną :) o zaduszkach jazzowych wspomniałam, bo to m.in. organizowało BWA w Olkuszu i to też miało się więcej nie odbyć. Nie wiem na ile poeci obchodzą "wszystkich", wiem, że niektórych obchodzą i ci "niektórzy" mnie interesują :) znam nie-poetów, którzy przeżyli kilkanaście wieczorków poetyckich, ba! jeden nawet przeżył całe Manifestacje Poetyckie! :)

      Usuń
    4. ja tylko ustawiam rzecz całą w odpowiedniej perspektywie. interesujemy się poezją, poetami, imprezami poetyckimi, słuchaniem poezji, wszystkimi tymi rzeczami które z poezją można robić. ilu jest takich ludzi? jak to wygląda procentowo? pewnie dość kiepsko. 1%? może nawet nie (z podgrupy ludzi którzy cokolwiek CZYTAJĄ, o Boże! może nawet ... książki? wydzielmy podgrupę podgrupy czytających poezję). jeśli to mniej niż 1% dlaczego spodziewać się tego iż i tak szczupły budżet na kulturę przeznaczy się na imprezy i działania związane z poezją?

      Usuń
    5. jeśli coś dobrego pada, to trzeba ratować, a nie dobić. jeśli ustalimy, że rzeczywiście poezja traci, to należy ją lepiej promować, a nie gorzej promować.
      idąc tym tokiem rozumowania, co powyżej - najlepiej byłoby dofinansować hipermarkety i radio "ojca" rydzyka, tam na pewno zjawia się większy % ludzi.
      kompletne postawienie sprawy do góry nogami.
      sławek

      p.s. historia z czerwoną zakończyła się jak na razie źle.

      Usuń
    6. A - np. dlatego, że skoro przez 9 lat pieniądze się jakoś znajdowały i impreza się udawała i skutecznie promowała nie tylko poezję, ale i miasto? a jeśli czyta 1% społeczeństwa, to należy ten 1% wspierać, a nie udawać, ze tych ludzi nie ma i w związku z tym zabierać im ten mały kawałeczek, który mają.

      Sławek - przykro to słyszeć, jak się domyślam GTPS trzyma i nie puści, zobaczymy zatem jaki będzie tegoroczny finał czerwonej róży - jeżeli w ogóle będzie. zgodzę się z tym, że jeśli pada coś dobrego, to należy to ratować wszelkimi siłami. po prostu

      Usuń
    7. hipermarkety są dofinansowywane ponieważ za to płacą (koniec końców to się marketom opłaca :), Ojca dyrektora finansują rencistki (i będą zbawione!) a poezję, no cóż, powinni to robić sami poeci :)

      Usuń
    8. i większości robią wyobraź sobie :) z niewielką pomocą samorządów i ministra, ale dobra i taka pomoc, kraj bez kultury to kraj matołów :)

      Usuń
    9. tu racja, zmatolenie społeczne jest wysokie. mam jednak następującą obawę,
      jeśli wysokie dotacje ośmielą rzesze piszących w naszym kraju boję się, iż staniemy się krajem narastającej fali grafomanii. to już wolę kraj matołów.

      Usuń
  2. w zeszłym roku nie odbył się Konkurs im Poświatowskiej (po 35 bodajże edycjach)...
    za chwilę zlikwiduje się kolejne... system "grantowy" ma swoje plusy, ale ma też i minusy - m.in. taki, że co roku trzeba składać wniosek na kolejne edycje konkursów i tylko od widzimiesie urzędników zależy, czy na dane "zadanie" otrzyma dotację. i nie ma znaczenia, że jest jakaś tradycja, jakieś zakorzenienie, bo np. w danym roku nie urzędnicy nie przyznają kasy na nic, co ma w tytule ogólnopolskie...
    (dorota ryst)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tego nei rozumiem, tego "widzimisię", i to mnie wkurwia, ze od jakiegoś tępaka zależy być albo nie być kilkunastu osób tworzących fundację, stowarzyszenie czy cokolwiek innego.

      Usuń
  3. Przypada mi rola "bezstronniczAnki", która to na wpis odpowie, bo obserwując sytuacje polskiej literatury wykrwawia się w myśl "to się k...a w głowie nie mieści. Obserwuję od jakiegoś czasu zgrzybiały ZLP, poeci, którzy coś znaczą, przyjęli członkostwo, bo nie wypada odmówić, bo znane, bo wreszcie kiedyś liczyły się legitymacje. No i co z tego? I tak główni członkowie od mędrkowania, chlastania nowości i umywania rączek, puszczają bąki na wszelki rozwój. Muzealne zabytki ponad wszystko, chciałoby się powiedzieć. Tyle, że to wszystko przestało być śmieszne, kiedy się widzi zagrzybiałych starców, lub zaściankowych "poetów" lansujących nowe narzecze starszawej poezji. Jest nijak, gorzej - niej niż zero, to jakiś lapsus memoriae totalny. Czym jest kraj bez kultury, ogłupiałym stadem baranów, którym łatwo sterować. Tyle ja, niezależny reporter z Francji, gdzie na szczęścoie dotacje dla poetów i pisarzy mają się w miarę dobrze...Magda, szacunek, ktoś musi o tym mówić głośno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, ze musi, dlatego drę paszczę, bo nie przynależę i przeze mnie nikt po dupie nie oberwie, co najwyżej ja sama :)

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a co było?

      Usuń
    2. a to samo, co niżej tylko źle napisane :)

      Usuń
    3. no dobra....
      tak tylko pytam bo przecież nie żebym był wścibski :)

      Usuń
  5. dowiedziałam się dziś, że los Ratonia nie jest przesądzony, ze na skutek burzy, którą urządziliśmy w internecie - coś do decydentów dotarło :) trzymamy kciuki :)

    OdpowiedzUsuń