Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


16.02.2014

studencka masakra kamerą cyfrową

czyli rzecz o tym, co się dzieje, jak się Gałkowską dopuszcza do głosu ;)
dziękuję Marcinowi, Cyprianowi, Ani, Dominice i Sławkowi za świetną atmosferę i niesamowite przyjęcie mnie w Gdańsku :) oraz Danielowi i przecudnym paniom, które przyszły na moje spotkanie autorskie :)





12.02.2014

Konkurs XIV Tyska Zima Poetycka rozstrzygnięty!


Jury w składzie:
Agnieszka Wolny – Hamkało
Zdzisław Jaskuła
Radosław Kobierski

po przeczytaniu i dogłębnym przeanalizowaniu  maszynopisów 77  tomików poetyckich
spełniających warunki regulaminu, postanowiło wziąć pod uwagę jako kandydatów do nagrody następujące maszynopisy (tytuły w kolejności alfabetycznej):

Bez tytułu  (godło: Cialis)
Fantom ( godło: mojej babci koleżanki siostry męża brat)
Herman Brunner i jego rzeźnia (godło: SPAM)
Soundtrack (godło: VV Mosshart Hotel)
Jury  postanowiło  wskazać  maszynopis „Fantom” -  godło: mojej babci koleżanki siostry męża brat.

7.02.2014  nastąpiło w Teatrze Małym  komisyjne odtajnienie godła 
Laureatką XIV edycji Ogólnopolskiego Konkursu na Tomik Wierszy
„Tyska Zima Poetycka” – po debiucie jest  Magdalena GAŁKOWSKA z Poznania

Teatr Mały zaprasza  uczestników konkursu TZP i wszystkich zainteresowanych
28 lutego (piątek) na biesiada poetycką w Teatrze Małym podsumowująca XIV Ogólnopolski Konkurs na Tomik Wierszy „TYSKA ZIMA POETYCKA” – po debiucie


 godz. 17.00, kawiarnia „Belfegor”
*Turniej Jednego Wiersza (dla laureata nagroda 200 zł, książki, zaproszenia na
imprezy do Teatru Małego;  wyniki turnieju publikowane w marcu na łamach
 kwartalnika „Tyski Magazyn Kulturalny”)
Warunkiem uczestnictwa jest osobiste odczytanie jednego niepublikowanego wiersza
i złożenie czytelnej, podpisanej kopii  na ręce jury.

 godz. 18.00, Galeria „Obok”
* wieczór autorski   laureatki XIV  „TYSKIEJ ZIMY POETYCKIEJ” – Magdaleny Gałkowskiej i promocja wydanego przez Teatr Mały nagrodzonego  tomiku „Fantom”
W spotkaniu wezmą udział jurorzy XIV edycji TZP.

Wstęp wolny


Współpraca patronacka: „Zeszyty Poetyckie”, patronat medialny: www.artyści24.pl


ZAPRASZAM :)

08.02.2014

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 32


Ostatnio natknęłam się na blogu Sławka Płatka na artykuł o tym, po czym poznać prawdziwego poetę i doszlam do wniosku, że należałoby również popełnić tekst o tym, po czym poznać prawdziwą poetkę.
A więc (nie zaczyna się zdania od "a więc") co musi poetka?

Poetka musi być niunią i dziamdzią.

Jak jej obcas odpadnie, to nie tylko nie ma w torebce super glue (żeby błyskawicznie przykleić i ruszać dalej w świat) ale nie ma nawet mentosa freszmejkera, żeby złamać drugi i zaiwaniać przez miasto z miną zdobywcy Kilimandżaro i oddechem świeżym jak morska bryza. W ogóle generalnie taka poetka w torebce niczego nie ma, poza tomem z wierszami Poświatowskiej oraz chusteczkami higienicznymi, niezbędnymi przy czytaniu tejże.

Poetka musi być "natchniona" i "nieobecna duchem".

Najlepiej jakby się snuła po świecie w zgrzebnym gieźle, no dobra, możemy zrobić wyjątek na rzecz czarnej sukienczyny do kostek, koniecznie bezkształtnej, acz na wietrze nieco powiewającej. Niezbędnym rekwizytem do snucia się jest także książka od pachą, ale nie byle jaka książka! Aby wyraźnie oddzielić poetkę od rzeczywistości konieczny jest przynajmniej Cioran, ale dobrze byłoby, gdyby sunła się z "Traktatem" Wittgensteina. Rzeczona książka powinna byc umieszczona pod pachą tak, żeby wszyscy, ale to absolutnie wszyscy widzieli co czyta! Oczywiście mowy nie ma o żadnym makijażu, a włos powinien być puszczony na tymże wietrze całkowicie samopas ( poetka nie może mieć krótkich wlosów, to ją od razu dyskwalifikuje).
Poetka nie chadza do fryzjera, obca jest jej depilacja, manicure, pedicure i tego typu PRZYZIEMNE czynności.  Poetka musi być NATURALNA.

Poetka musi pisać o miłości.

W przeciwieństwie do poety, który może pisać o czymkolwiek np. o sikaniu, masturbacji, bzykaniu poetek, chlaniu, paleniu i wszystkich innych czynnościach niezbędnych do bycia poetą. Poetka pisze albo o miłości spełnionej, albo nieszczęśliwej, przy czym w cenie jest jednak ta druga, z niezbędnym rekwizytorium rzecz jasna: tkanki, naskórki, krew, serce, samotność, księżyc, łzy, izolacja itd. itp. Może też ewentualnie pisać o dzieciach, to akurat jest dobrze widziane i wzrusza  Absolutnie niedopuszczalnym jest, by poetka próbowała eksperymentować z treścią lub z formą, ona ma pisać poezję kobiecą i już i w ogóle nie ma dyskusji!

Poetka nie może być feministką.

No bo jakże?!

Poetka nie może przeklinać.

A już szczególnie w wierszach, bo kurwy w wierszach są zastrzeżone dla poetów, a poza tym przeklinanie zepsuje jej imidż zwiewnej i uduchowionej istotny, unoszącej się 2 cm nad ziemią.

Poetka nie może mieć cycków.

Ani bioder, ani tyłka, najlepiej żeby w ogóle nic nie miała, bo wtedy jest bardziej wiarygodna.

Poetka czasem może mieć cycki.

Bo jak się okaże, że jednak ta jej poezja nie robi do końca takiego wrażenia, jakby chciała - to zawsze może wywalić sobie dekolt i przynajmniej połowa sali na spotkaniu autorskim skonstatuje, że jednak kurna "ma coś w sobie".

Poetka musi pić, palić i się puszczać z młodszymi poetami ewentualnie jurorami niezliczonych konkursów.

Oczywiście tylko wtedy, gdy chce być doceniona przez współczesnych poetów i zależy jej na ścisłej integracji środowisk twórczych. W przypadku, gdy jej nie zależy, w zupelności wystarczy wspomniane giezło oraz naiwne czekanie na naiwnego poczatkujacego poetę, który ulegnie czarowi jej naturalności, albo (co bardziej prawdopodobne) bedzie tak zdesperowany, że łyknie wszystko, co sie nawinie. Picie, palenie i puszczanie jest niezbędnym elementem zaistnienia w świecie poetów, gdyż poeci są konkretni i oczekują konkretnych rozwiązań, poza tym zawsze może sobie wmówić, że jest MUZĄ, co skutecznie wyleczy każdego moralniaka.

Poetka nie może pisać lepiej od Poety.

Raz, że taka sytuacja jest praktycznie niemożliwa, ale gdyby się już nieszczęściem zdarzyło - to należy jak najszybciej ukryć ten fakt pod giezłem albo sukienczyną i pozostac w niemym uwielbieniu dla twórczości osobników plci męskiej. Wtedy robi się niezła jatka, bo biedna musi wszystkich przepraszać i generalnie ma przerąbane.


Generalnie rzecz biorąc poetka musi być niezaradną pindą, wiszącą na ramieniu tego i owego, oczywiście w 90% kompletnie nieudanego egzemplarza płci przeciwnej. Najlepiej, żeby klepała biedę i budziła ogólne współczucie, ale nie na tyle, by jej pozwolić wygrać jakis konkurs i zgarnąć kasę. Co to, to nie.
Poetka ma być tłem dla poety. A jak nie może być tłem, to niech chociaż zrobi kanapki i posprząta po imprezie.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Z dedykacją dla wszystkich moich cudownych koleżanek po piórze :)



04.02.2014

podróż tak samo skończy się, jak gdybyś w korytarzu stał


Manon Lescaut wygłasza monolog stojąc w oknie na piątym piętrze apartamentowca

pije wódkę i kręcę tym zasranym światem
w idealne kółeczka dymu z papierosów,
o średnicy kieliszków. idealny łuk ud
rozkładanych jak mapa dla poszukiwaczy

skarbów lub mocnych wrażeń. a każdy poranek
wykradam bez skrupułów, niczym wymięty plik
odżałowanej forsy. muszą się z tym liczyć,
że kiedy przyjdą do mnie, to jakby nie istnieli

chwilę wcześniej lub nigdy. na jedno wychodzi.
przychodzą wieczorami, nad ranem znikają
jak w trójkącie bermudzkim, bez śladu, bez dźwięku,
bez wyrzutów sumienia. umiem tak to zrobić:

oddawać się bez reszty, dla okragłej kwoty,
na chirurga plastyka, luksusowy kurort
z dala od lepkich dłoni. umiem tak to zrobić,
że myślą, że to dla nich, potem cicho zniknąć.

a gdy się zdarza miłość, to cierpią podwójnie
za mnie, siebie, złudzenie, któremu ulegli,
gdy im sie wydawało, że juz mają wszystko.
a gdy się zdarza miłość, to nie chcę pamiętać.

MG 04.02.2014




TRZY WIERSZE NA LUTY


[Me-mix] - TOMASZ DALASIŃSKI

Leżę na materacu i myślę: "materac",
materac mnie wymyśla i wymyśla słowo
"mnie:, którego tu nie ma, bo jestem gdzie indziej
w stosunku do owego "tu" z trzeciego wersu
zgrzebnie zrzucającego postument z pomnika.
Oto sposób, na który wziąwszy śmiech z pamięci
nabieram (takie bonus) porcję na dowcipy.
Dlatego porachunek z urodą sąsiedztwa:
zawiadujesz o gorycz? Jezyk na tablecie?
Gdybyś wcisnęła backspace, wiedziałbym optykę,
istotność troski o co?, plażową sukienkę,
ale stosujesz czynność. Więc poza lub dalej.

z tomu "Stosunki przegrywane" Zeszyty Poetyckie Gniezno 2013


Krajowy dżez - RAFAŁ KWIATKOWSKI

Kto wam napisał te dialogi! Już po wszystkim,
ale jeszcze chcemy gadać - zanim nastąpi podział
na role - o czym nie pomyślały obrazy,

których nie widuję. Skłębione
bałwanki ciuszków? W tym samym czasie możesz

otworzyć drzwi, złożyć dłonie w saks i zagrać
lepiej od Namysłowskiego. Piątawka, stary!
Głupia nitka i seks spruty. Ile można pukać

po zrypaniu ostatniego dzwonka.

z tomu "Twarde O" Fundacja Na Rzecz Kultury i Edukacji  im. Tymoteusza Karpowicza Wrocław 2011


Obwarzanek - OLGERD DZIECHCIARZ

W środku go nie ma Można się długo pukać w głowę
Nic to nie da Można krzyczeć i zagryzać wargę
Można się sublimować Kontestować Można nie można

Historia ma ślepe dzieci Trzeba je przydusić jak krety
Schować do worka i długo kopać aż znieruchomieją

Żeby się nie powtórzyło Koło bez krawędzi
Bez soli Bez maku Bez otwórz się sezamku

z tomu "Mniej niż zło" Mamiko Nowa Ruda 2011




02.02.2014

tobie dam na imię strach, sobie wezmę jeszcze mniej


W sobotę 1 lutego 2014r w CK Zamek w Poznaniu odbył się jubileuszowy koncert Renaty Przemyk z okazji XXV-lecia na scenie. Byłam na wielu koncertach, na Renacie Przemyk pierwszy raz i bardzo żałuję, że dopiero teraz, ale ma to swoje dobre strony, bo wiem, że nie opuszczę żadnego kolejnego.
Atmosfera właściwie kameralna mimo sporej ilość osób, a to dzięki bezpośredniości i urokowi Renaty Przemyk. Każdy z nas miał wrażenie, że śpiewa tylko dla niego i o nim, że cieszy się z każdej osoby, która pojawiła się na sali. Była wzruszona opowiadając o tych 25 latach, nieco zawstydzona, zmieniając po czwartej piosence buty ze szpilek na bardziej wygodne (na końcu oczywiście tradycyjnie skończyła koncert w glanach). Odnosiłam wrażenie, że publika dość wolno się rozkręcała i wokalistka musiała to zauważyć, bo zareagowała błyskawicznie, porywając nas do wspólnego śpiewu i do zerwania się z miejsc. Niesamowite wrażenie zrobiły na mnie zupełnie nowe aranżacje znanych przebojów, wykorzystujące m.in. elektronikę i bardzo ciężkie brzmienia. Muzyków ma kobieta fantastycznych i co ważne - na scenie było widać chemię między nią, a muzykami, takie zrozumienie w pół dźwięku, wychodzenie sobie naprzeciw, jednym słowem - pełna harmonia, a poza tym było widać, że oni również doskonale się bawią. Po koncercie można było kupić płyty,a chwilę później pojawiła się Renata Przemyk, żeby je podpisać, z każdym praktycznie chwilę porozmawiała, zrobiła sobie zdjęcia, nie unikała nikogo, wręcz przeciwnie, choć widać, że była zmęczona.
Doskonała wokalistka, dojrzała artystka i fantastyczny człowiek.
Koncert i płytę otrzymałam jako wyprzedzony prezent urodzinowy - Dorotko, bardzo Ci dziękuję :)
Nigdy nikt nie dał mi lepszego prezentu i na pewno tego nikt nie przebije :)

Moja ukochana piosenka Renaty Przemyk, przy której wczoraj trudno było powstrzymać łzy, tak silne emocje: