Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


18.04.2014

poeta nie święty (część piąta) - Marcin Zegadło


OBRĘCZ. OBLĘŻENIE

Na tobie się kończę. Mam jeszcze w zanadrzu kilka uciesznych
gestów (dramatyczne wyjścia w przypadku awarii, która musi
nastąpić żeby nas nie zawieść, nie zwieść na stabilne i pewne
manowce). Masz w sobie tak niewiele z chłopców śpiących

pod soczystym drzewem. Masz w sobie tak niewiele.– mówi
mrużąc oczy i przepada we śnie jak w dusznym terrarium. Jestem
na śmierć zdany. Posłuszny i niewierny bawię się twoją tęczą,
kurczę się w modnych ciuszkach i doglądam wystaw. Czas

nam pokazał i czas nas pokarze. Zapraszam na karuzelę,
powirujmy wspólnie nad fontannami ognia, nad dymiącym
miastem. Sen się wypełnia jak getto. Będą nas wywozić.
Transport czeka gotowy na sygnał odjazdu. Nie będzie już poza nami

innego źródła bijącego z rany. Jestem wyschniętym sercem,
niewidomym dzieckiem po które sięgasz przez gęstą odległość.

Niczego nie pragnąc wciąż zostawiasz na mnie

swój oddech

jak płonącą gazę.


06.06.2009 r.
Częstochowa

źródło: http://zeszytypoetyckie.pl/poezja/164-marcin-zegado-prezentacja


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz