Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


30.06.2014

a propos wychodzenia z zakrętu


MARIA PAWLIKOWSKA - JASNORZEWSKA

List

Ktoś list dostał. Komuś serce bije.
Idzie czytać pod kwitnące jabłonie.
Czyta. Chwyta się ręką za szyję
i dno traci, i w powietrzu tonie.


Listy

Pani traci już wszelką powagę:
Czyha w bramie na listonosza!
Patrzy smutno, uśmiechem go błaga
jak ranny leżący na noszach.

Dni tej pani bez listów toną,
idą na dno w żalu bez granic...
aż się dziwi zmartwiony listonosz:
"ja bym tam napisał do pani"...


Listy

Do pieca, miłosny zeszycie!
Do pieca, listy - stos cały!
A żeście z ognia powstały,
więc w ogień się obrócicie!


z tomu "Poezje" Wydawnictwo SPES Kraków 1999


stoję wciąż o jeden krok za blisko

keep calm and love

nie znajdziesz mnie na listach tragicznych kochanek,
jednodniowych miłości z sercem w załączniku
romantycznego maila. nigdy nie napiszę
tego, co chcesz usłyszeć, moje oczy w deszczu

nigdy nie będą błyszczeć. od dawna matowe
jak nieczyszczone srebro, a wystarczy tylko
odrobina popiołu i uważne dłonie -
tak niewiele, zbyt wiele, więc nigdy nie będę

pięknym bibelotem. jeśli chcesz mnie znaleźć -
poszukaj w porno klubach, ogłoszeniach w prasie.
na licencji bogini ugrałam już swoje:
promocyjne minuty z kradzionego piękna,

upojone złudzenia, pomyłkowy dotyk
w alkoholowym widzie. wtedy można wszystko:
polec, zmięknąć, wypłakać uciążliwe wersy
i nie być albo być, bo co za różnica?

MG





29.06.2014

Words they always win, but I know I’ll lose


fot. Piotr Waleron


negatyw

ucieczki z konfesjonału do boga małych chłopców,
świata ukrytej broni, zapachu śmierci i prochu
spalającego go w błysku flesza.

i te na dłuższą metę, kiedy schowany
za obiektywem aparatu naciskał migawkę jak spust.
świat trzeba unieruchomić, bo tylko tak
można spojrzeć mu w oczy,

rozszerzone do bólu z przerażenia jak oczy Ewy,
bo nikt nie chce zostać preparatem,
anonimową odbitką z negatywu.

wciąż bywa milczącym świadkiem cudzego życia,
które podpatruje i którego nie rozumie,
bo straszne jest to, że trzeba dotykać ludzi,
więc lepiej milczeć o zostawionych śladach.

MG Poznań 2007

z tomu "Fabryka Tanich Butów"

zdjęcie STĄD









XII Port Poetycki - Joanna Vorbrodt w Fabryce Tanich Butów


Co czujesz, gdy jedna z twoich ulubionych polskich wokalistek, nagle i niespodziewanie bierze twój wiersz i go śpiewa? Odpowiedź brzmi : wszystko, a w dodatku to wiersz z debiutanckiej książki, trochę już zapomniany, trochę zaniedbany i nagle uderza w ciebie ze zdwojoną siłą.




Dziękuję Joasiu za te emocje.


28.06.2014

nie czytasz? nie idę z tobą na browar.


"[...] Są różne przyczyny, dla których człowiek zaczyna regularnie pić duże ilości alkoholu. Przyczyny są różne, ale rezultat zwykle taki sam.
W 1973 mój partner był wesołym pijakiem. W 1976 stał się trochę zrzędzącym pijakiem, a w lecie 1979 już nieporadnie dosięgał klamki drzwi prowadzących do uzależnienia alkoholowego. Tak jak wielu regularnie pijących on też na trzeźwo był porządnym i sympatycznym człowiekiem, choć może niezbyt bystrym. Wszyscy też uważali go, za może niezbyt bystrego, ale porządnego i sympatycznego człowieka. On też za takiego się uważał. Dlatego pił. Pod wpływem alkoholu nabierał przekonania, że może się zgodzić z opinią, iż jest porządnym, sympatycznym człowiekiem.
Oczywiście na początku szło mu to bardzo dobrze, ale wraz z upływem czasu wzrastała ilość alkoholu i powstały małe pęknięcia. Te małe pęknięcia wkrótce przerodziły się w głęboki rów. Jego porządność i sympatyczność za bardzo wysunęły się do przodu i nie mógł ich dogonić [...]"

Haruki Murakami "Przygoda z owcą" Wydawnictwo MUZA SA Warszawa 2013






25.06.2014

huśtawki


znak, za następnym znakiem znak
za zakrętem ostrym światło

                               Joanna Vorbrodt



ten wiersz miał być regularny, miał mieć
średniówkę, początek i koniec. ten wiersz
podczas pisania pokazał mi środkowy palec
i kazał spierdalać, bo żadna Sexton, żadna
Plath tym razem nie podpowie niczego. tym razem
zdana tylko na siebie sprawnie obracam nożem.
pomyśl, jak dumni byliby ze mnie współcześni
poeci, że fuck the system, fuck the rytm
oraz miejsce, gdzie zacumował Dar Pomorza.
przełknijmy wszystko: mokre telefony, jednodniowe
tragedie i ciała innych kobiet, wszystkie Alicje
po drugich stronach zaśniedziałych luster, smutne,
jak autobusy ze społecznych kampanii. ten wiersz
miał ulżyć, uzasadnić i przeciwdziałać nadużyciom
w tekstach. tymczasem zbyt mało wiem, więc kończę
nocą na schodach w cudownie obcych ramionach.

MG
25.06.2014





23.06.2014

bezsenny

fot. Piotr Waleron


bezsenny

chmurzysz się pod powieką. obco, chłodno dzielisz
na dwie nierówne części: niebo, ziemię. wszystko
co utknęło pomiędzy wciąż wyciąga rękę,
domaga się i pragnie, rwie jak bolący ząb.

a jeśli sen nie jest rzeką, a tylko zagonem
usychającej trawy? jeżeli wszystko, co masz
to wrośnięte korzenie - nie puszczaj, bo nie każdy
odbije się łagodnie od nierównej tafli.

16.06.2014

Z POZDROWIENIAMI OD WISŁAWY SZYMBORSKIEJ I HERTY MÜLLER





LIRYKA TO NAJDOKŁADNIEJSZE NARZĘDZIE, ŻEBY SAMEGO SIEBIE OPUKAĆ I ZMIERZYĆ – MAWIAŁ GÜNTER GRASS. TO WŁAŚNIE ONA ZAINSPIROWAŁA DWIE WSPANIAŁE NOBLISTKI – WISŁAWĘ SZYMBORSKĄ I HERTĘ MÜLLER DO STWORZENIA WYJĄTKOWYCH KOLAŻY, KTÓRE ZAPREZENTUJEMY NA WYSTAWIE W GDAŃSKIEJ GALERII GÜNTERA GRASSA.

Wystawa wyklejanek Wisławy Szymborskiej została pokazana po raz pierwszy w lutym 2013 roku w krakowskiej PRACOWNI, w Pałacu pod Baranami, przy okazji obchodów pierwszej rocznicy śmierci Poetki. W roku 2013 była pokazywana w Rzymie, Madrycie, Norymberdze, Kórniku, Makau. W 2014 będzie pokazywana w Krakowie, Sofii, Budapeszcie, na Sardynii oraz w Gdańsku. Z kolei kolaże Herty Müller dotychczas znane jedynie z publikacji książkowej, zostaną zaprezentowane w Polsce po raz pierwszy.

PROGRAM TOWARZYSZĄCY WYSTAWIE: 

koncert Krystyny Stańko
z zespołem, inspirowany przede wszystkim albumem „Kropla słowa", wydanym w 2012 roku i będącym - jak to określiła sama autorka - hołdem złożonym poetom. Na płycie znalazły się utwory skomponowane do poezji m.in. Wisławy Szymborskiej;

koncert Natalii Grzebały zawierający materiał z płyty „Piórko", na której znalazły się utwory inspirowane wierszami gdańskiej poetki młodego pokolenia Barbary Piórkowskiej;

wieczór poetycki - performatywny odczyt poezji własnej oraz wierszy Wisławy Szymborskiej
i Herty Müller w wykonaniu aktorek oraz poetek związanych z Trójmiastem. Wystąpią: Barbara Piórkowska, Ewa Miłek, Magdalena Gałkowska, Ewelina Jasicka, Iwona Prusko, Monika Milewska;

projekcje filmowe: „Chwilami życie bywa znośne" - film dokumentalny o Wisławie Szymborskiej autorstwa Katarzyny Kolendy-Zaleskiej oraz film dokumentalny o Hercie Müller autorstwa Angeliki Kellhammer;

sympozjum o noblistach literackich / dialog mistrzów: Wisława Szymborska, Herta Müller, Günter Grass - uhonorowanie twórców, poprzez szersze omówienie nie tylko ich sztuki, ale także różnorodnych kontekstów, w jakich powstawała i z którymi jest nierozerwalnie powiązana.
W sympozjum wezmą udział: Urszula Usakowska-Wolff, Leszek Szaruga, prof. Leszek Żyliński, prof. Stanisław Rosiek;
cykl warsztatów edukacyjnych: plastycznych i literackich, przeznaczonych dla dzieci oraz dla osób dorosłych. Warsztaty poprowadzą: Aleksandra M. Perzyńska, Barbara Piórkowska, duet Prulla.

Wisława Szymborska (1923-2012) – jedna z najwybitniejszych i najbardziej znanych poetek polskich (jej wiersze tłumaczone były na ponad 40 języków), laureatka licznych nagród i wyróżnień, m.in. literackiej nagrody Nobla (1996) i Orderu Orła Białego (2011). A przy okazji tłumaczka, autorka zabawnych felietonów o książkach, kolekcjonerka starych pocztówek, miłośniczka zabaw literackich, twórczyni kolaży i organizatorka słynnych loteryjek, na których można było wygrać niebywałe kurioza.
Od 1931 r. mieszkała w Krakowie, w latach 1945–1948 studiowała filologię polską i socjologię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Debiutowała w marcu 1945 wierszem Szukam słowa, ogłoszonym w dodatku do „Dziennika Polskiego”. W latach 1953-1981 pracowała w krakowskim tygodniku „Życie Literackie”, gdzie prowadziła dział poezji i stałą rubrykę Lektury nadobowiązkowe. Wybór tych felietonów opublikowany został kilkakrotnie w formie książkowej.
Szymborska wydała 13 tomików wierszy: Dlatego żyjemy (1952), Pytania zadawanie sobie (1954), Wołanie do Yeti (1957), Sól (1962), Sto pociech (1967), Wszelki wypadek (1972), Wielka liczba (1976), Ludzie na moście (1986), Koniec i początek 1993, 1996), Chwila (2002), Dwukropek (2005), Tutaj (2009) oraz – wydany pośmiertnie, niedokończony tom Wystarczy (2012). Publikowała także przekłady poezji, głównie z francuskiego i niemieckiego.

Wyklejanki są dziełem sztuki, to jasne. Są także sygnaturą Wisławy Szymborskiej. Warto jednak zwrócić uwagę na ich sens, chyba najważniejszy: są śladem przyjaźni i wezwaniem do przyjaźni.
Prof. Leonard Neuger

Herta Müller (1953 - ) urodziła się w niemieckojęzycznym Nițchidorf w Rumunii, w latach 1973-1976 studiowała na filologii niemieckiej i rumuńskiej w Timiszoarze. Jej pierwsza książka Niederungen (Niziny) leżała przez cztery lata w wydawnictwie i została wydana tylko w formie ocenzurowanej w 1982 roku. W 1984 ukazała się w skróconej wersji w Niemczech. Herta Müller nie mogła już później publikować w Rumunii i była narażona na ciągłe przesłuchania, przeszukiwania domu i groźby ze strony Securitate. W 1987 przeprowadziła się do Niemiec. Odbyła profesurę gościnną na uniwersytetach w Anglii, Ameryce, Niemczech i Szwajcarii. Zdobyła uznanie na arenie międzynarodowej, o czym świadczą liczne przekłady oraz kilkadziesiąt nagród i odznaczeń, m.in. literacka nagroda Nobla (2009) oraz Wielki Krzyż Zasługi (Großes Verdienstkreuz) Republiki Federalnej Niemiec (2010).
W wydawnictwie Carl Hanser ukazały się: Król kłania się i zabija. (2003), Kolaże. Ci wspaniali mężczyźni na swych latających maszynach (2005), Sercątko. (2007), Lis już wtedy był myśliwym (2009), Człowiek jest tylko bażantem na tym świecie (2009), Huśtawka oddechu (2009), Dziś wolałabym siebie nie spotkać  (2009), Niziny (2010), Reisende auf einem Bein (2010), Nadal ten sam śnieg i nadal ten sam wujek (2011), Kolaże. Ojciec dzwoni do much (2012).

Praca nad kolażami jest zmysłowa i bardzo przypomina prawdziwe życie: przypadek, przez który spotykają się słowa, na kartce zmieści się tyle, na ile jej wielkość pozwala, nie można już zmienić tego, co raz zostało przyklejone.                                                                                                                                      Herta Müller


Z POZDROWIENIAMI OD WISŁAWY SZYMBORSKIEJ I HERTY MÜLLER
Wernisaż: 11 lipca 2014 | godz. 18:00
Gościem specjalnym wernisażu będzie Michał Rusinek – prezes Fundacji Wisławy Szymborskiej.
Wernisaż uświetni koncert poezji śpiewanej w wykonaniu Krystyny Stańko z zespołem.
Wystawa: 12.07 – 31.08.2014
Kurator: Marta Wróblewska
Miejsce: Gdańska Galeria Güntera Grassa (4G) | ul. Szeroka 34/35, 36, 37, Grobla I 1/2
Godziny otwarcia galerii: wt-śr 11-17, czw.- niedz. 11.00-19.00
WSTĘP WOLNY

Organizator: Gdańska Galeria Miejska
Partnerzy: Miasto Gdańsk | Fundacja Wisławy Szymborskiej | Wydawnictwo Biuro Literackie | MKiDN | Konsulat Generalny Niemiec | Hanser Verlag | CSW Łaźnia
Wystawa została dofinansowana ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Konsulatu Generalnego Niemiec

Źródło: http://www.ggm.gda.pl/pl,2,26,0,1023,0,Z_pozdrowieniami_od_Wislawy_Szymborskiej_i_Herty_M_ller,0,index.html


ZAPRASZAMY


15.06.2014

Fantom w Szafie


Bardzo trafne wnioski z lektury, autorstwa Małgorzaty Południak w najnowszym numerze SZAFY:

http://szafa.kwartalnik.eu/50/html/krytyka_literacka/poludniak2.html.

Przy okazji zachęcam do lektury całego numeru, gdyż - jak zawsze - warto! :)



13.06.2014

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 33

"niech nasza bajka trwa" czyli: Franaszek, nominacje i ból dupy, a poezja polska.

Zdaję sobie sprawę, że może odgrzewam trochę przyschnięte już kotlety, ale celowo czekałam, aż emocje opadną, bo na temat artykułu Andrzeja Franaszka napisano już właściwie wszystko. Entuzjaści współczesnej, poetyckiej nowomowy powiedzieli swoje, feministki powiedziały swoje, pojawiły się też nieliczne, sensowne i dobrze uargumentowane wypowiedzi (patrz Marysia Beszterda w GW) nawet bogu ducha winny bohater artykułu Mariusz Grzebalski na ostatnim spotkaniu w CK Zamek w Poznaniu również powiedział swoje. Zabawne jest to, że tak powszechnie hejtowane, poetyckie życzenia Franaszka spełniły się w pięknym stylu, kiedy Mariusz otrzymał w kategorii książka roku nagrodę Silesiusa za  tom "W innych okolicznościach". Osobiście doskonale rozumiem Franaszka i jego tęsknoty, choć zgodzę się z opinią, że ujął je dość nieudolnie i strzelił sobie w krytyczną stópkę, niemniej jednak postulat poezji, która gwarantuje przeżycia nie tylko intelektualne, ale też emocjonalne jest mi bardzo bliski. Bez obaw, w tym poście nie będzie nic o tomie Mariusza, tę rozprawę zostawiam sobie na osobny wpis :) W związku z kolejnymi nominacjami do kolejnych nagród, werdyktami różnej maści jurorów itp. mamy wysyp wypowiedzi i artykułów "na temat". Przyznaję, werdyktem Silesiusa w kategorii debiut zachwycona nie jestem, ponieważ (jak wielu moich szanownych przedmówców w tym temacie) również uważam, że najbardziej ta nagroda należała się pozostałym współnominowanym, z tą jednak różnicą, że wg mnie powinien ją dostać Kamil Brewiński i nie dlatego, że nie unika (znienawidzonego przeze mnie do imentu) "semantycznego i składniowego ryzyka", ale dlatego, że to cholerne ryzyko jest wpisane w jego twórczość; że ten facet poezję nie tylko rozumie, ale także - a może przede wszystkim? - czuje. No nic, wygrała poezja bezbarwna, pozbawiona nerwu i przewidywalna. Nie pierwszy i nie ostatni raz, więc przełknijmy i dajmy żyć  Martwi mnie bardziej co innego: a mianowicie to, że może Franaszek ma jednak rację? Przeczytałam niedawno wpis na blogu jednego z poetów i organizatorów/działaczy, który narzeka na fakt, że na spotkanie z innym, mądrym, ciekawym i sensownym poetą prawie nikt nie przyszedł, podczas, gdy na spotkania grafomanów różnej maści walą tłumy. Byłam na wielu spotkaniach mądrych, sensownych i ciekawych poetów, na których było góra siedem osób. Sęk w tym, że rzesze mądrych, sensownych i ciekawych poetów piszą tak, że niezorientowany w temacie, niewyrobiony literacko czytelnik nie będzie w stanie tego zrozumieć, że wszystkie konotacje, smaczki, intertekstualne puszczanie oczek pozostanie niezauważone, bo wygra miła, prosta i toporna grafo o dupie maryny. Tu można by rozwinąć dyskusję o tym czego od poezji oczekuje czytelnik, ale bądźmy szczerzy - czytelnik nie wie, czego ma oczekiwać, bo nie jest wyedukowany, więc bierze jak leci i co za serce chwyta, a, że akurat mądra, ciekawa i sensowna poezja za serce nie chwyta, a jeśli nawet, to nie bezpośrednio, to poza nami nikt jej tak naprawdę nie doceni. I w tym momencie już dzielimy poezję i czytelników, a wg mnie nie można wymagać od humanisty, żeby myślał jak inżynier i vice versa. Druga strona medalu - czy wobec tego poeta powinien pisać tak, by być zrozumianym? Nie, poeta niczego nie powinien, poeta może chcieć i walczyć. Dlatego śmieszą mnie utyskiwania na niską frekwencję na spotkaniach poetyckich; dlatego śmieszy mnie obarczanie wyimaginowaną winą kogo popadnie, podczas, gdy problem tkwi w nas samych. Nie zmusimy czytelników, żeby mas słuchali, możemy ich tylko zachęcić i tu jest kolejny wybór - jak to zrobić.
Wiola Grzegorzewska pisze na Porcie Literackim w artykule "Przeciw festynizacji kultury" pisze :"Moim zdaniem nagrody literackie mają sens wtedy, kiedy towarzyszą im działania kulturotwórcze: organizatorzy angażują publiczność, przygotowują panele dyskusyjne, warsztaty dla młodzieży oraz spotkania z autorami.[...]Jeśli zaś nagroda jest tylko sezonową zadymą medialną połączoną z huczną galą i afterparty, to zdecydowanie nie wpłynie ona na wzrost zainteresowania książkami." - i tu całkowita zgoda. O Porcie Literackim i Nagrodzie Literackiej Gdynia była już mowa, dlatego chcę nadmienić o Nagrodzie im. Klemensa Janickiego, której wręczenie towarzyszy festiwalowi Poznań Poetów i jest jednym z wydarzeń festiwalu. Co z tego, skoro na Poznań Poetów zapraszane są wciąż te same nazwiska, jak gdyby organizatorzy bali się zaryzykować, bali się pokazać kogoś mniej znanego, nie otrzaskanego z korytem i tzw środowiskiem? Co z tego, że są spotkania autorskie, na których zwykły czytelnik boi się zabrać głos, bo najczęściej po prostu nie wie o co zapytać? Z całym szacunkiem dla Zadury, Sosnowskiego i całej reszty śmietanki, ale do dwudziestolatków bardziej trafią Domagała - Jakuć, Brewiński, Koteja, Taranek i Sajkowski.  Trafią nie dlatego, że to poezja lekka łatwa i przyjemna, ale dlatego, że mówią językiem dwudziestoparolatków, że ich twórczość nie jest poetycką masturbacją, że nie odcinają kuponów, bo nie mają od czego i nie mają powodu. Kto - poza garstką zainteresowanych - słyszał o Dominice Kaszubie i Ani Mochalskiej? Taka twórczość ma szansę wpływać na wzrost zainteresowania książkami, bo na pewno nie wpłynie nagradzanie debiutów smakujących jak dziesiąty raz odgrzewany hamburger. Obecna sytuacja w literaturze przypomina mi trochę polskie kino lat dziewięćdziesiątych, kiedy w prawie wszystkich filmach grali: Linda, Pazura, Kondrat, Lubaszenko, a młodych zdolnych w owych czasach obsadzano co najwyżej w romantycznych komediach na żenującym poziomie.. W naszej piaskownicy do znudzenia te same nazwiska, a jak już jest szansa na rozkręcenie serialu na poziomie, to główną rolę dostają klony. I rację ma Wiolka pisząc, że nagrody literackie powoli stają się nagrodami wydawnictw albo nagrodami jurorów i to ich głównie promują, a nie tych, których powinni. Najświeższy przykład - Złoty Środek Poezji, który po śmierci Artura zawłaszczył sobie TOPOS i zrobił sobie " przez TOPOS, z TOPOSEM i w TOPOSIE" w stylu : dzięki ci składamy, bo wielka jest chwała twoja.  Możemy coś z tym zrobić? Nic nie możemy, jedynie się powkurwiać, a potem ponabijać z własnej zapalczywości. Możemy za to zorganizować społeczną zrzutkę na wydanie dobrych książek, jak np. w przypadku Joasi Dziwak czy Piotra Janickiego. Inicjatywa świetna i jak widać - działa, w dodatku staje się alternatywą dla trzęsących dupskami wydawnictw. Co jeszcze możemy? Przestać się obawiać konkurencji i mówić głośno o tych, których pisanie warto poznać, przestać się obawiać, że zajmą nam miejsce na półce, bo zaprawdę powiadam wam, półka owa nieskończenie długa jest i wszyscy się spokojnie zmieszczą. Obawiam się jednak, że trochę trudniej będzie się pogodzić z faktem, iż młodzi zdolni sprzątną nam sprzed nosa pieniążki z prestiżowych nagród. Mnie osobiście trudniej jest się pogodzić z tym, że promujemy głównie swoje (mniej lub bardziej naruszone) tyłki. Nawet niektórzy z tych robiących coś dla innych, dbają głównie o to, by to ich działania zostały zauważone. Uprzedzając ewentualny hejt: tak, jestem niereformowalną czterdziestoletnią idealistką,  nienawidzącą lansu i pozerstwa. Konkludując: komu potrzebne są nagrody? Poetom, jurorom i wydawnictwom. Komu powinny być potrzebne? Czytelnikom.


04.06.2014

XII EDYCJA PORTU POETYCKIEGO



15. 06. 2014 r. godz. 14.00 
Młodzieżowy Dom Kultury – Chorzów ul. Lompy 13

Uroczyste rozstrzygnięcie VIII Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego „OKNO” oraz XXII Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Marka Hłaski

20. 06. 2014 r. godz. 19.00 
Galeria Inny Śląsk – Tarnowskie Góry ul. Karola Miarki 2

Dialog poetycki Genowefy Jakubowskiej-Fijałkowskiej i Beaty Patrycji Klary

prowadzenie: Grzegorz Kielar i Krzysztof Tomanek

21. 06. 2014 r. 
Sztygarka – Chorzów ul. Piotra Skargi 34d

PORT POETYCKI Magazyn Ciekłego Powietrza

11.00 co w wierszu piszczy* – warsztaty poetyckie z Jerzym Suchankiem

Magazynu Ciekłego Powietrza – Dzwonnica

16.00 Inauguracja XII edycji Portu Poetyckiego 

· goście główni – prowadzenie: Jacek Dudek

Radosław Kobierski, Paweł Kobylewski, Marzena Orczyk-Wiczkowska, Jerzy Suchanek

· sztalugarnia Małgorzaty Południak – wernisaż prac Anny Wołoch (fotografia) i Barbary Trzybulskiej (prace przestrzenne)

· magazyn wierszy – prowadzenie: Barbara Janas-Dudek

Marta Fox, Roma Jegor , Małgorzata Południak, Beata Bigos, Marcin Rokosz, Izabela Wageman, Zenon Dytko, Izabela Fietkiewicz-Paszek, Beata Patrycja Klary, Krzysztof Tomanek, Karolina Kułakowska, Teresa Rudowicz, Jacek Kukorowski, Magdalena Gałkowska, Natalia Zalesińska, Jan Mieńciuk, Joanna Starkowska, Jacek Sojan, Weronika Górska, Marta Jurkowska, Cezary Sikorski, Bartosz Wiczkowski, Dorota Surdyk, Teresa Radziewicz, Barbaras Janas-Dudek, Jacek Dudek, Grzegorz Derner, Sławomir Bohdan Matusz

· koncert muzyczny – Joanna Vorbrodt z zespołem

· hyde park – prowadzenie: Magdalena Gałkowska

Daria Dziedzic, Grzegorz Kielar, Mariola Konieczna, Zbigniew Milewski, Wojciech Michalec, Wiktoria Szumiata, Sabina Waszut, Ewa Olejarz, Mariusz Kusion, Jakub Sajkowski, Bogdan Prejs, Bożena Krewska-Ciupa, Dorota Nowak, Katarzyna Bereta, Leszek Sobeczko, Robert Kania, Adam Marek, Izabela Rott, Andrzej Kanclerz, Patryk Chrzan, Paweł Szałankiewicz, Zenon Wojtkowiak, Izabela Drzewiecka, Jakub Antolak, Ewa Witke, Robert Kowalski, Teresa Jagiełło, Dorota Szatters,

Organizacja: Barbara Janas – Dudek, Jacek Dudek, Włodzimierz Szymczewski,



Partnerzy: Urząd Miasta Chorzowa, Sztygarka, Polskie Radio Katowice, Szafa Kwartalnik Literacko – Artystyczny, Telewizja Silesia, Galeria Inny Śląsk Tarnowskie Góry, Młodzieżowy Dom Kultury Chorzów, Miejski Dom Kultury Chorzów, Muzeum w Chorzowie,

Wstęp wolny

*ilość miejsc na warsztatach poetyckich ograniczona – prosimy o potwierdzenie obecności: portpoetycki@wp.pl, więcej informacji: www.portpoetycki.pl


ZAPRASZAMY!

02.06.2014

trzy wiersze na czerwiec


MARIUSZ GRZEBALSKI


Przegląd prasy

Słyszę o poetach z mojego rocznika, którzy płoną.
W każdym razie tak się o nich pisze.

Ale kiedy czytam ich przegadane wiersze,
nie widzę płomieni,
tylko przeglądające się w sobie słowa.

Jest kilka minut po szóstej, przymrozek,
zeskrobuję lód z szyb samochodu.

Wiersz wyobrażam sobie jak kiedyś,
jako cos użytecznego i prostego zarazem.

Jest jak bluza z kapturem,
którą nałożyłem przed wyjściem z domu.
Chroni od zimna, ale nie ma w niej kieszeni,
które mógłbym wypchać byle czym.


Na przykład

Nas przykład wieczór jak dziś,
kiedy coś, nie wiadomo co,
nie pozwala zasnąć.

Spacer i papieros,
który nie smakuje,
potem rozmowa z sąsiadką,
która tylko czeka, żebym skończył,
bo chce się zerwać na imprezę
z młodszym koleżką.

A w mieszkaniu pusto,
tak po prostu mam.

Tylko we wspomnieniu
ktoś ważny idzie po peronie,
wsiada do pociągu, odjeżdża i nie wraca.


Fakty po raz pierwszy, fakty po raz drugi

1.

Zamyślone czterdziestolatki
przed kasami kina
w niedzielne popołudnie,
kiedy nie potrafią już ukryć,
jak bardzo brakuje im miłości.

2.

Podstarzałe mewki,
rozglądające się nerwowo
o czwartej nad ranem
po barze na dworcu
we Wrocławiu.

Zegar nie cofa się,
ich starzy alfonsi
nadal mają połamane nosy,
siedzą w tureckich sweterkach
nad stygnącą herbatą bez prądu.


wiersze z nagrodzonego Silesiusem w kategorii książka roku tomu "W innych okolicznościach"
EMG Kraków 2013