Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


01.07.2014

trzy wiersze na lipiec


TOMASZ PIETRZAK


Ujęcie 1

Tam wciąż jest Kaufhaus -
żywy, czerwony,
a we mnie smak metalu.
Pora przetopu w toku
i wszystko idzie ku gorącu.

Lato. Mówią o piekle;
przekonuję, że to od huty bije.

Za chwilę noc,
a z nią druga zmiana
wyjdzie z domów.
Znam wszystkich,
 którzy idą w kolumnie -
coraz mniej, coraz starsi.
Rdza unosi się w powietrzu.
Tłoki są głośniejsze
niż w dzieciństwie.

Opisuję to
na ostatnią chwilę.


Ujęcie 6

Moje domy i cegły,
na których pisało się imiona i kurestwa.
Moje domy i ich okna,
w których białe gardiny żeby nie widzieli.

Mój jeden mieszkaniec
ich domów, sprawca wojen na kije,
generał klopsztangi, major hasioka.
Jak tylko wyrośliśmy z armii,
wrośliśmy w siebie
i tak dwadzieścia lat w pokoju
w tle Huty Pokój.

Ten ich dom wchłania,
jak wchłonął innych przed nami.
To stąd ciepło, to stąd dobry sen.


Ujęcie 7

Drzew na ulicy niewiele, więcej na tyłach.
Korzenie nie są splecione i usycha wszystko
co wystaje. To nie pierwszy odprysk farby,

nie pierwsi ostatni lokatorzy. Nie ma już sił,
żeby to cerować. Pieroński krawiec wyjechał,
a z nim jego dzieci, złote rączki i robota.

Fin.
I zamykamy peleton. Dokąd się to rozpada,
dokąd znika? Zobaczymy, zobaczymy.


z tomu "Umlauty" Wydawnictwo FORMA. Fundacja Literatury im. Henryka Berezy
Szczecin, Bezrzecze 2014


2 komentarze: