Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


30.08.2014

Feel the Earth move and then hear my heart burst again

byłam pocztą głosową

Sylwii

Daniel Craig spada z dwunastego piętra,
zagląda ludziom w okna, emerytowany bohater
na głębokim rauszu okłada żonę. starsza pani
szarpie szczotką rzadką sierść pudla, małoletni

dealer wpuszcza w kanał cały towar. ma oczy
w kolorze luksferów i zaciska usta jak wężyk
na przedramieniu. ktoś w zapamiętaniu uderza
w klawisze i płyną dźwięki i łapią za serce

Daniela Craiga, który już wcale nie chce lecieć.
zatrzymałby się, ale akurat tego nie ma
w scenariuszu. jest tylko dokładnie wyreżyserowana
śmierć. na trawniku przed biurowcem

ścinają ostatnie żdźbła trawy, idzie jesień,
ta jesień, której ani Daniel, ani nikt nie przeżyje
tak, jak by chciał. jeśli chcesz zostawić wiadomość
wciśnij siedem i zapomnij, że to szczęśliwa cyfra.


MG 30.08.2014.






27.08.2014

Murakami po raz kolejny



"[...] Może i jestem pozbawionym treści, jałowym człowiekiem, myślał. Ale może właśnie dlatego niektórzy, choć na krótki czas, znaleźli sobie we mnie przystań. Tak samo jak ptaki aktywne nocą znajdują sobie na jakimś opuszczonym strychu bezpieczne miejsce na odpoczynek w ciągu dnia. Prawdopodobnie spodobała im się ta pusta, mroczna i cicha przestrzeń. A skoro tak, być może powinienem się cieszyć, że mam w sobie próżnię. [...]"

Haruki Murakami "Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa" MUZA SA Warszawa 2013. 





13.08.2014

But the world has got him down on his knees



carpe diem

roztwór rivanolu, prawa strona twarzy
w kolorze renklody, a następnym razem
ty patrz jak upadasz i wyciągaj ręce
zanim czule przytulisz chłodny, szorstki beton.

roztwór altacetu, prawa strona uda
w kolorze węgierki, a John Keating umarł
na siedząco, na pasku. miedzy piekłem a niebem,
futryną a drzwiami. lekki zgrzyt w kosmosie,

roztwór etanolu, bo nie można wiecznie
żyć z takim uśmiechem. po prostu, na krześle
wyciągam sobie szwy, potem co godzinę
wpisuję kod captcha, żeby się połączyć.


MG 13.08.2014







trzy wiersze na sierpień


MACIEJ RAŚ - WIERSZ NOCY ZIMOWEJ

oko trzeba zmrużyć, ciało trzeba dotrzeć,

a wiersz zakorzenić, nie dopuszczać
nadużyć - powziąć jasny zamiar,

uprzejmości wymienić i do form powrócić.
Pójść porozmawiać w lekkiej bluzeczce,

nadużyć tych form, tak chociaż troszeczkę:
wziąć do ręki mapę, wyjaśnić sytuację,

wskazać miejsce, z którego, poniekąd
przypadkiem, wchodzisz przez szklane drzwi,

kiedy czynię obserwację, przerywasz
rozmowę i niejako na dokładkę

oznajmiasz z uśmiechem: odłóż tę mapę,
jesteś własnym echem.

z tomu "Pasmo" Strzeliński Ośrodek Kultury Strzelin 2013


JAROSŁAW KLEJNOCKI - ZAPOWIEDZIANY

Mieszkałem w jej ciele A teraz szybuję
Jestem cząstką obłoku Lśniącym opiłkiem
w ogonie komety Cieniem jaki rzuca mgła
na przemoknięte zbocza Pozostawiłem ich
Znów samych Widzę jak spacerują z psem
Obejmują się i choć nikt nie słyszy mówią
do siebie szeptem Zapowiedziałem
swe przyjście Ale nie Jeszcze nie teraz
Czemu, nie powiem To tajemnica Tymczasem
czuję w nich kolce rosnące od wewnątrz
Nie umiem współczuć bo moje ciało nigdy
nie poznało bólu Chciałbym żeby wierzyli
że wszystko ma sens i swoje uzasadnienie
Nad ich głowami tańczą małe ogniki.

z tomu "Elegia na śmierć szczegółów. Wiersze wybrane" K.I.T Stowarzyszenie Żywych Poetów
Brzeg 2012


JOANNA PUCIS - DWUDZIESTY ÓSMY SIERPNIA

rozgrzane popołudnie
redukuje biurowce na zachodniej ścianie nieba
do wyblakłego kodu paskowego na tle czerwieni
codzienna autodestrukcja miasta

stoję po drugiej stronie mostów jeszcze nasycona łąką
patrzę na pejzaż znów nieznany
horyzont dziwnie obcy

miasto chwilowo mnie nie dotyczy
w braku trzeciego wymiaru nie znajduję nic
co chciałabym zatrzymać na dłużej

wieczór szykuje zagładę ostatnim owadom.

z tomu "Znaki nieszczególne" Stowarzyszenie Salon Literacki Warszawa 2013





nawet ryby nie wiedzą, że pada


"[...] Wyczerpany tymi marzeniami na jawie, zaczynałem wyglądać przez okno. Utkwiłem w martwej, wyschniętej krainie. Moje wizje wyssały barwy ze świata. Widok przede mną wydawał się płaski, prowizoryczny. Każdy przedmiot był ziarnisty, koloru piasku. Prześladowały mnie pożegnalne słowa mojego przyjaciela z lat szkolnych: Każdy umiera inaczej. istnieje wiele rodzajów śmierci. Ale ostatecznie...zostaje tylko pustynia.[...]
Uszły ze mnie wszystkie siły, zupełnie jakby ktoś zakradł się za moimi plecami i cicho wyciągnął zatyczkę.
Z obiema rękami na stole, ukryłem twarz w dłoniach..
W tym mroku ujrzałem deszcz padający za morze. Delikatnie skrapia jego ogromną powierzchnię, lecz nikt tego nie widzi. krople uderzają o taflę wody, ale nawet ryby nie wiedzą, że pada.
Dopóki ktoś nie przyszedł i lekko nie położył mi ręki na ramieniu, myślami byłem przy tym morzu.[...]"

Haruki Murakami " Na południe od granicy, za zachód od słońca" Wydawnictwo MUZA SA Warszawa 2006





12.08.2014

O kapitanie, mój kapitanie!! Nasza pełna lęku podróż dobiegła końca


ROBIN WILIAMS 1951-2014




Walt Whitman

O kapitanie, mój kapitanie!!
O kapitanie, mój kapitanie!! Nasza pełna lęku podróż dobiegła końca.
Okręt pokonał każdą nawałnicę, nagroda, na którą polowaliśmy, zdobyta,
Port już niedaleko, słyszę dzwony, ludzie wiwatują.
A oczy wiodą na kil, statek groźny i śmiały;
O serce! O serce! Serce!
O skrwawione kroplami czerwieni!
Tam gdzie na pokładzie Mój Kapitan leży
Zimny i martwy.

O kapitanie, mój kapitanie! Powstań i posłuchaj dzwonów;
Powstań – dla Ciebie wciągnięto flagę – dla Ciebie trąbka zagrała,
Dla Ciebie bukiety i ozdobne wieńce – dla Ciebie nabrzeże triumfujące,
Tobie wiwatuje ten rozkołysany tłum, ochocze twarze obracają się,
Słuchaj Kapitanie! Ukochany ojcze!
Moje ramię pod Twoją głową!
To ten sam sen, który śniłeś!
Ten właśnie sen z Twojego pokładu,
Na którym spocząłeś zimny i martwy.

Ale Mój Kapitan nie odpowiada, jego usta są blade i bezgłośne.
Mój ojciec nie czuje mojego ramienia, nie ma w nim życia i woli.
Okręt już zakotwiczył bezpiecznie i pewnie, podróż skończona i dokonana,
Z przerażającego rejsu zwycięski statek przybywa z nagrodą,
Wiwatuj tłumie i dzwony dzwońcie!
Lecz ja żałobnym krokiem
Przechadzał się będę po pokładzie,
Gdzie mój Kapitan leży zimny i martwy.



06.08.2014

Dancing on a ticking bomb


dwieście pięćdziesiąt jeden*

J

chcę napisać wiersz, nienawidzę średniówki,
która mi się wpieprza po siedmiu i drąży
i każe pilnować, żeby tak rytmicznie
jak zwykle dochodzę i tym razem dojść

do sedna niczego. na nocny przystanek,
który nie istnieje, a którego szukasz
jak świętego Graala, jak ostatniej szansy
na ewakuację z oblężonej twierdzy.

mam tu pełną lodówkę i niechciane frazy,
co działają na nerwy jak stuknięty sąsiad,
jego liebe heimat, moje can you feel.
szklaną kulę, w której wszystkie nasze schizy

wirują jak płatki, gdy gwałtownie poruszasz
odrzucając głowę, klatkę. ten rodzaj przymusu
jest nam całkiem obcy. jest nam niepotrzebny.
mam tu pełną lodówkę, w której nie ma chemii.

* nr linii autobusu nocnego z Junikowa na Dworzec Główny

MG