Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


19.10.2014

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 34

czyli: huśtanie na żyrandolu

Czwarta nad ranem, krok niepewny jak wyniki w Lotto.  Na dobry początek wielkie lustro w przedpokoju, zamazany nieco obraz, na którym jakaś kobieta kurczowo trzyma się futryny. Pozbywanie się butów, bo ile można na cholernych obcasach? Krok nieco bardziej stabilny, walka z kurtką, w perspektywie schody, sześć stopni, półpiętro, bóg zesłał szeroki parapet okienny, kolejne sześć stopni, jeszcze półtora metra. Bóg zesłał również łóżko na tyle szerokie, by nie mieć problemów z trafieniem. Sporych rozmiarów biała plama nad głową, po zamknięciu oczu plama zamienia się w falujące morze - zachodni wiatr spienione goni fale. Goni na tyle mocno, że trzeba coś z tym zrobić, podnieść się, zareagować, ściskając kurczowo ceramiczną szalupę ratunkową marki Koło. Bo w życiu każdego przychodzi moment,w którym trzeba wszystko z siebie wywalić. Bo zajebisty plan całkowitego znieczulenia prawie się powiódł, prawie zadziałał, prawie, prawie, prawie. W łazienkowym lustrze jestem prawie sobą, tylko dlaczego patrzy na mnie, tak dobrze znana, nie moja, znienawidzona twarz? Skąd znam to szklane spojrzenie? Dlaczego drżącą szminką zapisałam na lustrze swój numer telefonu ?
To lustro mnie nie lubi, uwzięło się, by pokazywać coś, czego nie chcę widzieć. Te schody mnie nie lubią, uwzięły się, żeby mi pokazać kto tu rządzi. To łózko mnie nie lubi, uwzięło się, bym nie mogła go znieść. Wielkiego i pustego, z biała plamą nad głową. Nawet plama jest przeciwko mnie, jakby nie mogła zostać plamą, jakby musiała falować. Ta twarz też mnie nie lubi, uwzięła się.
Tylko płytki podłogowe mnie lubią, są tak kojąco chłodne, gdy przytulić do nich policzek,  Zostać tak, wyrzygać cały świat - zwierzam się płytkom podłogowym - wyrzygać cały świat i siebie i już nie mieć żadnego powodu, by wstawać.
Szósta nad ranem - czas też się uwziął, brutalnie leczy z miłości do podłogowych płytek i już nie ma czego kochać. Za ostatnim dystansem dwudziestu metrów czeka butelka z wodą.





amplituda

Ojcu

nadmiar tlenu równa się zawrotom głowy.
nie ma na co liczyć poza uderzeniami
na minutę. wszystko zaszumi podłączone

do respiratora. można nabrać powietrza,
wyrzucić jednym zamachem, z siebie
wyjść. potem dobić do dna i mogłoby się udać,
ale pamięć zawodzi jak składane obietnice.

łamie się słowa jak tekst do druku.
wpisuje własne i dorabia, zostaje tylko kurz
na foliowych ochraniaczach.

po drugiej stronie
ja.


z "Fabryki tanich butów" Kwadratura Łódź 2009





02.10.2014

trzy wiersze na październik


Fresk - ŁUKASZ JAROSZ

Opada popiół i można podejść bliżej;
obejrzeć wczepiony w eternit sopel,
sześciany styropianu na ciężarówce.
Zdjęto mi gips, poczułem ulgę. Gdy spałem,
ktoś położył na pościeli pocztówkę z daleka.

Obudzili mnie Ci, którzy mnie kochają.
Myjemy ręce, zasiadamy do stołu.
Cierpliwie i uparcie odrywamy
mięso od kości.

z tomu "Pełna krew" Wydawnictwo ZNAK Kraków 2012



Ludzie po raz pierwszy - TERESA RADZIEWICZ

Zobaczyć to. Odkryć odcienie skóry,
od przezroczystej bieli po czarny brąz;

powiedzieć: piękni jesteście, ludzie, chcę poznać
wasze historie. Później pójść do obcych domów,

dzielić poranki i wieczory, dotykać dni,
obracać słowa o przeszłości. Poczuć

na ręku ciężar dzieci, witać po pracy,
zasiadać w świątyniach, dowiedzieć się,

jaki przypadek odpowiada za wszystkie pytania.

z tomu "Rzeczy pospolite" Stowarzyszenie Salon Literacki Warszawa 2014



Stacja metra centrum - MARIUSZ JAGIEŁŁO

Przed wejściem namiot uzdrowienia,
kolejka ludzi wierzących.
Po stopach przypadkowych ofiar
zbiegam na peron,

chłodniej.

Dziewczyna czyta biografię Gombrowicza,
nie widać, żeby twardniały jej sutki,
pociąg podjeżdża ospale jak wczoraj,
przedwczoraj i w wigilię
dnia wyzwolenia czegokolwiek.

Wsiadam do ostatniego wagonu,
przy dżwięku zamykających się drzwi
męski głos zapowiada
następne pożegnania.

z tomu "Człowiek z brudnopisu" Fundacja Duży Format Warszawa 2014


-




relacja ze spotkania w BWA w Olkuszu


fragment artykułu Jarosława Nowosada opublikowanego na stronie Starostwa Powiatowego w Olkuszu:

"[...] Częste u Gałkowskiej są bezpośrednie odwołania do jej literackich „mistrzów”. Oprócz wspomnianego już Norwida przywołuje np. Thomasa S. Eliota czy Sylvię Plath, której poświęciła cały cykl wierszy; mimochodem nawiązuje do Kochanowskiego. Równie ważne w tych wierszach są nawiązania popkulturowe. Obok poetów-klasyków, w mottach pojawiają się cytaty z piosenek Tiamatu, Moskwy i Siekiery, bohaterka jednego z wierszy ma „twarz Grzegorza Ciechowskiego”, gdzieś tam przemyka tytuł utworu Jello Biafry, song Metalliki miesza się z trawestacją piosenki ludowej, gdzie indziej sparafrazowany zostaje stary hit Omegi albo tekst jednego z wczesnych nagrań King Crimson, powraca scena z obejrzanego w dzieciństwie filmu…[...]"


fot. Olgerd Dziechciarz

cały artykuł na: http://www.sp.olkusz.pl/aktualnosci/galkowska-w-bwa-964/

Dziękuję :)