Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


31.12.2014

STANISŁAW BARAŃCZAK 1946 - 2014



Swego czasu otrzymałam niesamowity prezent w podziękowaniu za poprowadzenie wieczoru autorskiego jednego z poznańskich poetów Jerzego Beniamina Zimnego.
Prezent, który teraz nabrał szczególnego znaczenia, wydany na powielaczu, w drugim obiegu niewielki zbiorek wierszy Stanisława Barańczaka.
Dziękuję Panie Jerzy.

fragment:

GRAŻYNIE

Pamiętać o papierosach. Żeby zawsze były pod ręką,
gotowe do wsunięcia w kieszeń, gdy znowu go zabierają.
Znać na pamięć przepisy dotyczące paczek i widzeń
Sztukę zmuszania mięśni twarzy do uśmiechu.
Jednym chłodnym spojrzeniem gasić wrzask policjanta,
zaparzyć spokojnie herbatę gdy oni bebeszą szuflady.
Z obozu albo szpitala słać listy, że wszystko
w porządku.









7 komentarzy:

  1. przekazałem Tobie, bo zasługujesz na taką pamiątkę - wiem że teraz nabiera szczególnego znaczenia, Staszek Barańczak mój rocznik, więc i mnie bliżej tam niż tutaj, pozdrawiam.
    JBZ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żadne bliżej, mowy nie ma :) a zasłużyć się dopiero staram, ale i tak TO dla mnie skarb :)

      Usuń
  2. Generacje poetyckie

    Wiedziałem, że tak to się skończy, szliśmy drogą trzeciej
    kategorii odśnieżania, do miasta na piwo,księżyc
    przeganiał chmury jak pasterz owce, z gwiazd wiedziałem
    że będzie gorąco. I było,przed północą,kiedy zamykano
    knajpę, nie mieliśmy gospody, ani namiotu do snu, deszcz
    spadł nagle i kilka butelek z okna domu w ślepej uliczce.
    Była jak wąż bez głowy drgający konwulsyjnie, szkło
    niczym łuski na jego grzbiecie i krew jednego z nas. Padł
    bez wydania jęku, a potem,potem to już wleczenie swoich
    nóg, drogą trzeciej kolejności odśnieżania, z rowami
    melioracyjnymi obok, w których ciekła woda z pól. Pól
    podzielonych przez księżyc na pół, z prawej były czarne
    na lewych biały koń galopował, chciałem go dosiąść
    lecz był za szybki. Historia dobiegła końca w stodole
    sen twardy jak kromlechy, nasze ciała ułożył w krąg.

    OdpowiedzUsuń
  3. pozdrawiam w Nowym Roku, życzę szczęścia osobistego, pociechy z jedynaczki, czas leci, dzieci stają się dorosłymi, starzy - lepiej nie mówić, a poezja jak dziewica ciagle żadna krwi poety.
    JBZ

    OdpowiedzUsuń