Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


09.01.2015

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 35

czyli miało nie być podsumowań, ale się nazbierało

Ostatnio jestem niczym sklątka tylnowybuchowa (vide Harry Potter i Czara Ognia) i mnie generalnie odrzuca. Odrzuca mnie demokratycznie: od czytania, od pisania, od kontemplowania rzeczywistości, od myślenia nawet by mnie odrzucało, gdyby nie okazało się nieodzowne i boleśnie konieczne.
Miało nie być podsumowań, ale z właściwym sobie tak zwanym spóźnionym zapłonem pozwalam sobie jednakowoż na małe co nieco zwłaszcza, ze miniony rok idealnie mi się podzielił. Pierwsze pół roku to sama radocha i sukcesy, drugie - dokładne przeciwieństwo, ale jak to mówi słynne przysłowie pszczół: raz na wozie tylko koni żal, raz pod wozem koniom lżej.

Smuteczek roku - odejście Barańczaka, Salamuna i Krauzego - uszczerbek dla poezji i kultury ogólnie, jak tak dalej pójdzie zostaniemy sami na pobojowisku.

Radocha roku -   debiuty poetyckie Marcina Kleinszmidta i Dominiki Kaszuby, plus nominacja Dominiki do nagrody im. Jacka Bierezina, a także trzecia książka Pawła Podlipniaka.

Żenada roku - zabójcze występy "poetki" z nożem w tle oraz honorarium 155 tys zł polskich dla mumii polskiego szołbizu czyli Beatki Wiecznieżywej Kozidrak za pół godziny katorgi pseudomuzycznej w ramach Sylwestra z Dwójką, czas chyba powołać komisję do zbadania finansowanej z kieszeni podatników zbrodni przeciwko słuchowi muzycznemu

Pozytywna rozjebka roku - akcja Marcina Świetlickiego w związku z nominacją do Nagrody Literackiej NIKE oraz Kościelscy dla Krzysia Siwczyka

Negatywna rozjebka roku - akcja Dunin vs Karpowicz, z której wynika, że nomen omen szczyty rodzimej literatury nierządem i wydzieliną oraz nepotyzmem (tfu! za przeproszeniem) stoją.

Osobista porażka roku - nie mające nic wspólnego z literaturą rozwalenie sobie głowy w wypadku rowerowym tym bardziej żenujące, że po 30 latach jazdy na rowerze.

Osobisty sukces roku - laureatkowanie w XIV Tyskiej Zimie Poetyckiej oraz wydanie trzeciej książki poetyckiej pt.: "Fantom".

Książka roku - tu się nie odważę wybrać, za mało - wstyd przyznać - przeczytałam.

Film roku- serial "Gra o Tron", bo lepiej późno, niż wcale oraz film "Czarownica" z przecudowną Angeliną Jolie.

Płyta roku - Renaty Przemyk koncert w radiowej Trójce otrzymany w ramach prezentu urodzinowego od Dorotki i katowany wielomiesięcznie.

Impreza roku - "Z pozdrowieniami od Wisławy Szymborskiej i Herty Mueller" organizowana przez cudne dziewczyny z Trójmiasta, jeszcze raz wielkie dzięki, ze mogłam w tym uczestniczyć. Kocham Was! oraz Festiwal Plus Literatury w Lodzi i związane z nim XXlecie Konkursu Poetyckiego im. Jacka Bierezina, a także Majowy Bum Poetycki w Toruniu. Plus nieustająco poza wszelkimi plebiscytami Port Poetycki w Chorzowie

Pozytywne zaskoczenie roku - nagroda XX OKP im. Jacka Bierezina dla Piotra Przybyły.

Negatywne zaskoczenie roku - że się po raz kolejny okazało, że niektórzy koledzy poeci to małe, prymitywne huyki, bo kto się pizdą urodził kanarkiem nie umrze.

Nadzieja roku - niejako prolongowana na rok 2015 czyli złożony wniosek o stypendium Marszałka Województwa Wielkopolskiego w dziedzinie kultury - może mnie lokalnie też w końcu docenią - można trzymać kciuki lub nie, bo jak wiadomo parafrazując klasyków polskiego kabaretu "nadzieje to my mamy, a jak się nadzieje - to oni mają".

Podziękowania roku - dla Radka Kobierskiego, Agnieszki Wolny - Hamkało, Zdzisława Jaskuły, Pawła Podlipniaka, Mariusza Grzebalskiego i Mirka Spychalskiego za poetyckie wsparcie oraz krzepiące słowa o mojej twórczości. Dla Basi i Jacka Dudków za to, że są i za Chorzów.

No to sobie podsumowałam nie wspominając nic o marnym finansowaniu polskiej poezji, o żenujących wywodach pseudokrytyków literackich, o praktykach niektórych "wydawców", zgarniających prywatne stypendia autorów, o kuluarowych rozgrywkach i rąbaniu dupska komu się da i komu się opłaca, gdyż jak wiadomo zombie zombie flaszki nie wybombi.

Zaczął się rok 2015, co prawda niezbyt szczęśliwie, bo kolejne odejścia, zamachy itp, ale jak zawsze należy pozostać z wiarą, iż ci głupi zmądrzeją, zaślepieni - przejrzą na oczy, wredni - udławią się własnym jadem, a głupim huykom ktoś da po łbach.

Najlepszego w 2015 życzę


6 komentarzy:

  1. po cichu pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. 2015 będzie lepszy, weselszy, pełen pozytywnych zmian, weny i muzyki (ale już bez Beaty K. ;)) czego Tobie i wszystkim życzę, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. dzięki i pozdrawiam Was również :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Magda, wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń