Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


15.05.2015

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 38

czyli: z życia polskiej poetki współczesnej czyli bo to wiadomo

Z chwilą przekroczenia magicznej granicy pomiędzy byciem młodą, a "dojrzałą" nie poczułam nic, prócz standardowego przygnębienia spod znaku, że baba, że stara, że już teraz chłopa znaleźć to cud jakiś, bo to wiadomo.. Poetycko rzecz ujmując ujrzałam unoszące się nade mną widmo nadwagi, żylaków i cellulitu. Bo to wiadomo - każdy Grzesiek, Jacek albo inny Prince Polo to zagrożenie, z globalnym ociepleniem porównywalne, a bo to wiadomo kiedy i gdzie się odłoży? Że się np. polska poetka obudzi z gotową nadbudową, bynajmniej nie intelektualną i będzie dramat, bo jak by miną nie nadrabiać - dramat jest i jedynym wyjściem jest się z dramatem oswoić, przytulić dramat do czterdziestoletniej piersi i ...postawić na rozwój intelektualny. Rozwój intelektualny zawsze brzmi dobrze i co ważniejsze - dobrze o poetce świadczy, bo to wiadomo. Grunt to odpowiednia stymulacja: lektury, muzyka, obcowanie ze sztuką. U mnie pod tym względem pełen rozruch: połykam tonami kryminały, praktycznie na równi z muzyką dla gimbazy i obnoszę przeszczęśliwy wyraz pyska, bo udało mi się dość wcześnie odgadnąć, że to jednak nie szkielet chicagowskiego gangstera wyłowiono z rzeki. Wyobrażam oczywiście sobie przy tym, że jestem wziętą prywatną detektywką, która równie atrakcyjnie prezentuje się w stroju komandosa jak w koktajlowej kiecce. Mówiłam, że dramat?
Tymczasem rzeczywistość czterdziestoletniej poetki współczesnej jest taka, że miedzy gotowaniem soczewicy, pracą zawodową i wyrywaniem chwastów z ogródka grzebie się w setkach plików na kompie usiłując skompletować bazę do napisania kolejnej książki, do napisania której lekkomyślnie zobowiązała się we wniosku o stypendium, nie licząc oczywiście na to, że w ogóle jakieś stypendium otrzyma Jesteście więc sobie w stanie wyobrazić popłoch, w jaki wpadła czterdziestoletnia poetka współczesna, gdy powzięła wiadomość, iż to własnie ona została wybranką rodzinnego miasta i te wszystkie luźne spostrzeżenia i nie zobowiązujące notatki nagle musi zamienić w spójną, błyskotliwą oraz atrakcyjną całość. I teraz dodajcie męki twórcze do codziennego terroru kosmetycznego. Kiedyś poetka współczesna brała kąpiel albo prysznic, po czym szła do wyrka z ambitną lekturą, ewentualnie kotem. Teraz to nie wystarczy. Miliony martwych komórek naskórka czekają na usunięcie, bo to wiadomo - żadna baba przy zdrowych zmysłach nie walnie się w bety z cmentarzyskiem martwokomórkowym - kiedy już się człowiek oskrobie jak nie przymierzając Vincent Freeman w "Gattace" to jeszcze antycelulitowy masaż ud i pośladków, przeciwzmarszczkowy automasaż twarzy, regeneracyjne serum do pięt i odpowiednia aplikacja kremu na noc. Bo w tym wieku już się poetka kremem nie "smaruje", teraz trzeba krem "aplikować na skórę". No i weź tu po tym wszystkim miej siłę na ambitną lekturę i stymulację rozwoju intelektualnego? Pół biedy, gdy nie borykamy się z problemem łamliwości paznokci, można wykroić kwadrans na Heideggera, który de facto okazuje się kwadransem na trzecią część trylogii "Niezgodna", a pal to diabli, liczy się, że jest lektura czegoś więcej, niż gazetki z hipermarketu. Warto dodać, że przy zachowaniu odpowiedniej pozycji przy czytaniu można oddawać się lekturze jednocześnie wykonując ćwiczenia na ujędrnianie biustu.
Zdaję sobie sprawę, że pewnie teraz wydaję się być pustym babskiem, do cna zaprzątniętnym swą powierzchownością, podczas gdy przecież liczy się wnętrze. Oczywiście, że liczy się wnętrze, talent, inteligencja, ale co nam szkodzi podrasować opakowanie? :) Bo to wiadomo.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz