Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


14.07.2015

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 40

czyli o tym jak Łódź poezją płynie.

Ostatnią niedzielę spędziłam w Łodzi. Wszyscy, którzy mnie znacie, wiecie, że jestem sympatyczką tego miasta i ludzi, którzy tam tworzą, czyli ogólnie Lodzi literackiej. Tym razem głównym powodem była, zorganizowana w ramach Forum Młodej Literatury, promocja tomu poetyckiego Kuby Sajkowskiego "Google translator", ale przy tej okazji miałam niewątpliwą przyjemność uczestniczenia w jeszcze dwóch spotkaniach autorskich: z Izą Kawczyńską, przy okazji wydania jej powieści "Balsamiarka" oraz ubiegłorocznym laureatem konkursu im. Jacka Bierezina - Piotrem Przybyłą, przy okazji wydania jego debiutanckiej książki poetyckiej "Apokalipsa. After party". Odbyła się również promocja najnowszego, jubileuszowego numeru kwartalnika artystyczno - literackiego "Arterie". Całość zadziała się rzecz jasna w bardzo klimatycznym Domu Literatury (ul. Roosevelta 17 - jeśli ktoś jeszcze nie dotarł, polecam).
O książce Jakuba pisałam tu już niejednokrotnie, więc tym razem będzie o samym spotkaniu, prowadzonym przez Marię Beszterdę, której czytelnikom tego bloga zdaje się również przedstawiać nie trzeba. Maria jak zawsze z właściwą sobie rzetelnością i werwą przemaglowała Kubę, dzięki czemu uczestnicy mieli okazję dowiedzieć się m.in. o kulisach powstawania drugiej książki. Świetnym pomysłem była akcja czytania wierszy Jakuba przez publiczność. Usłyszałam wtedy i zobaczyłam te wiersze zupełnie inaczej i mimo, że "Google translatora" znam doskonale, było to dla mnie zupełnie nowe przeżycie.
Promocję "Arterii" prowadzili Przemysław Owczarek i Rafał Gawin. Przemek zrównoważony i spokojny, Rafał - wulkan energii. Było trochę o historii Arterii o redakcji kwartalnika, autorach publikujących i sporo o najnowszym - dwudziestym już - numerze. Jest moi drodzy z czego wybierać i o czym czytać. Wiersze m.in. Tomasza Pietrzaka, Karoliny Kulakowskiej, Marcina Zegadły i Macieja Bieszczada. Rozmowa Mateusza Sidora z Tadeuszem Konwickim i Kingi Dunin z Olgą Tokarczuk. Proza Roberta Miniaka, esej Kacpra Bartczaka, felietony, zdjęcia i mogłabym tak jeszcze wymieniać długo, więc zamiast tego zachęcam do lektury.
Bardzo wciągnęła mnie rozmowa Przemka Owczarka z Izabelą Kawczyńską o jej powieści "Balsamiarka". Z reguły nie przepadam za słuchaniem pisarzy opowiadających o swoich książkach ponieważ wolę je po prostu przeczytać, ale muszę przyznać, że Iza opowiadała wyjątkowo interesująco. Interesująco do tego stopnia, że cała rozmowa zachęciła mnie do lektury jej powieści, co się w moim przypadku naprawdę rzadko zdarza.
No to został mi do obgadania tylko Piotr Przybyła i jego debiut "Apokalipsa. After party". Poezją Piotra zachwycałam się już tutaj przy okazji zeszłorocznego finału konkursu im. Bierezina, zachwyt swój podtrzymuję dodając jeszcze uwielbienie dla sposobu prezentacji wierszy. Piotr deklamuje je z pamięci i trudno oprzeć się porównaniu z Eugeniuszem Dyckim. Podobne zaangażowanie, podobne przebywanie w innym, sobie tylko znanym wymiarze, przy jednoczesnym, stałym kontakcie z publiką.
Spotkanie z Piotrem prowadził Rafał Gawin, a zderzenie tych dwóch energii dało efekt zaiste piorunujący :) O samej poezji i debiucie Piotra jeszcze tutaj na pewno powiem niejedno, więc zachęcam do zaglądania na Fabrykę.
Na zakończenie tego intensywnego intelektualnie popołudnia dawkę muzyki zaaplikowali nam chłopaki z Krakowa czyli zespół Cinemon. Dobre, klasycznie rockowe i energetyczne granie, więc tupaliśmy nóżką podrygując radośnie.
Oczywiście wszystkiemu towarzyszyły spotkania z (mniej lub bardziej) znajomymi w kuluarach, dyskusje nie tylko o poezji, nadrabianie zaległości towarzyskich, czyli to, co w Łodzi - prócz literatury - lubię najbardziej.
Co zabrałam ze sobą w podróż do domu w deszczowy, poniedziałkowy poranek?
Poczucie intelektualnej sytości, niesamowite wrażenia, wspomnienia kolejnych nowo poznanych osób i oczywiście książki oraz najnowszy numer Arterii, którego lektury już nie mogę się doczekać.
Dzięki za inspirujący weekend panowie i panie, który po raz kolejny utwierdził mnie w przekonaniu, że do Łodzi to ja chętnie zawsze i o każdej porze :)

widok z okna hotelu Savoy


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz