Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


13.02.2016

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 44


czyli o tym dlaczego nienawidzę Walentynek

Wszystko przez mojego tatę. Niewiele piszę o tacie, a tak naprawdę wszystko przez niego.
Z dzieciństwa pamiętam jak z pamięci zasuwał "Sonety krymskie" Mickiewicza, ale to luz, gorzej gdy mi zapodał Rilkego. Nastolatce rozumiecie, hormony buzują, szał ciał i "zgaś moje oczy, ja cię widzieć mogę, zamknij mi uszy, a ja cię usłyszę"- wyrwana po nocy nawet dzisiaj zadeklamuję ten wiersz z pamięci. Mój tata to niepoprawny romantyk i tym niepoprawnym romantyzmem tak mnie zaraził, że nic innego tylko być poetką. No nie, ok, jeszcze mnie nauczył grać na gitarze (do spółki z Olką Wilczyńską), więc miałam szansę zostać niepoprawną, romantyczną bluesmanką. Zostałam co prawda niepoprawną basistką punkową, ale to mi nie przeszkodziło zostać neoromatyczną poetką współczesną. Najtragiczniejsze jest to, że wierzę w miłość i dlatego nienawidzę pluszowych serduszek, niemniej pluszowych misiaczków, kwiatków, lampeczek, wszechobecnego terroru kochania wszystkiego i wszystkich bez względu na formę, potrzebę i czas. Staram się zrozumieć potrzebę manifestowania uczuć, naprawdę się staram i choć może się wydawać, że jestem ekstrawertyczką, to jednak ważne wyznania przychodzą mi z wielkim trudem. Bo rzecz nie polega na tym, by szafować ważnymi słowami. Możemy sobie gawędzić, mogę wam opowiadać o mniej lub bardziej ważnych rzeczach, ale to, co najważniejsze, najistotniejsze dzieje się poza słowami, jak banalnie by to nie zabrzmiało, bo strasznie trudno uciec od banału, gdy pisze się o miłości. I można cytować list św. Pawła do Koryntian, można cytować Rilkego i Eliota i Yeatsa,a i tak nie dotkniemy istoty tego, co dzieje się między dwojgiem ludzi, tego, o czym poeci pisali, piszą i pisać będą próbując złapać, ująć, zrozumieć. Tego nie da się nazwać, ująć, zrozumieć, Tego nie da się przeliczyć i skalkulować. To można tylko (albo aż) poczuć. I własnie dlatego najtrudniejsze wiersze, to wiersze o miłości, bo wszystko już zostało powiedziane, napisane, ubrane w mniej lub bardziej odpowiednie słowa. Mając tę świadomość napisałam trzy tomy wierszy o miłości i wszystkie kolejne własnie o niej  powstają, bo to miłość jest siłą, która napędza wszystko. Tak po prostu, tak normalnie. Jej szukamy, na nią czekamy i po jaką cholerę udawać, że jest inaczej?
Na koniec wiersz, który lubię ( a niewiele jest moich wierszy, które lubię):

ostatni list Vivienne Eliot do męża

piszę uważnie i panuję nad sobą,
mam wszystko, czego mi nie potrzeba
jeśli chodzi o twój umysł Tom, to ja
jestem twoim umysłem, ta wiedza
narzuca wzór i fałszuje, gdyż schemat jest

nowy w każdej chwili. mieszka tutaj strach,
o którym się nie mówi, więc pieprz mnie
Tom i to moje pisanie tak, jak nigdy
tego nie umiałeś. twój bóg to tylko próba
ucieczki, personifikacja panicznego lęku.

nie potrafię wczytać się w stare słowa,
potrzeba nowych, nietkniętych czasem. nawet
jeżeli jesteś tym, który potrafi nazwać
wszystko, śmierdzisz jak inni, jak równy
z równym spotkamy się jeszcze. poza kratami

w oknach psychiatryków istnieją twarze
z wymalowanym życiem, permanentny makijaż
- efekt wprawnej ręki tanatoplastyka.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz