Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


21.04.2016

Nagroda Poetycka SILESIUS za całokształt twórczości


JULIAN KORNHAUSER

Barykada

Ile tu rzeczy, śladów naszej przenikliwości.
Popielate szafy, łóżka, radio marki "Pionier"
z wybitym dnem, zegary wahadłowe, zwinięte
dywany, Dzieciątko Jezus, wypchany jastrząb
z napisem: pamiątka znad morza, po""łamane
krzesła i wózki dziecinne, zwały książek,
pamiętniki, gazety. Codziennie ta olbrzymia
kupa rewolucji zmniejsza się. Ktoś ukradkiem
wynosi polowe łóżko, znikają stare, żółte roczniki
"Kuriera Ilustrowanego", dzieci porywają
lśniące blaszane pudła, bladzi ślusarze
wpadają zdyszani z Dzieciątkiem Jezus pod
pachą do najbliższej bramy, w której śmierdzi
farba na mokrych sztandarach. Nazajutrz
w małych mieszkaniach brudne jastrzębie
wyrastają na telewizorach, a matki zaczytują
się w historii WKP


16.04.2016

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 46


czyli: życie jest jak koszulka niemowlaka, krótkie i zasrane.

Mam nadzieję, że mi wybaczycie bezpardonowy podtytuł, tak mawiała moja prababcia i niechętnie muszę przyznać jej rację. Przeczytałam dziś na FB wpis kolegi po piórze o tym, jak to Urząd Pracy próbuje go zmusić do rezygnacji z pracy twórczej proponując płatne zajęcia z pisaniem nie związane.
Gdzieś tam w głębi mojego poetyckiego serca nawet go rozumiem, bo sama ciągnąc dwie prace za ogon ledwo mam czas na myślenie, a gdzie czas na pisanie? Kiedyś moja bardzo dobra znajoma i jednocześnie świetna poetka Teresa Radziewicz stwierdziła w jednej z naszych rozmów, że gdyby praca zarobkowa nie zabierała nam tyle czasu, to byłybyśmy zdecydowanie bardziej "twórcze" i dokładnie tak właśnie jest. Nie wiem jak Wy macie kochani, ale ja do pisania potrzebuję odrobiny czasu i "wolnej głowy", bez tego jest dramat. Z drugiej strony jestem realistką i zdaje sobie sprawę, że nie da się żyć "mit luft und liebe", z pisania poezji też żyć się nie da, a żyć trzeba, więc pozostaje nam pójście na kompromis. Wspomniany kolega pisze o tym z oburzeniem, argumentując swoje stanowisko ewentualnymi nie-napisanymi arcydziełami literatury (no dobra, teraz jestem trochę sarkastyczna), ale nie każdy ma możliwość wzgardzenia proponowanym - nawet nieambitnym - zajęciem. Dlatego oburzenia kolegi nie rozumiem, być może dlatego, że nie jestem w tak komfortowej sytuacji, że mogę zdać się na kogoś, kto "w razie czego" mnie utrzyma i wkurza mnie, że moi przyjaciele (świetni poeci) wyemigrowali z powodów zarobkowych. Żeby sprawa była jasna, nie wymagam, by państwo finansowało moje "twórcze fanaberie", nie mam zamiaru żyć na koszt podatników licząc, że jakaś/jakiś pani/pan doktor wystawią mi zaświadczenie, że nie mogę pracować. Nie, nie jestem bohaterką, najgorsze chwile w moim życiu przetrwałam dzięki materialnej i duchowej pomocy moich przyjaciół i bogom dziękuję, że sobie na taką przyjaźń zasłużyłam, nie wiem czym, ale zasłużyłam.. Szanowny kolego po piórze, wg mnie fakt, że się migasz wcale dobrze o Tobie nie świadczy i nie ma się czym chwalić, bo utalentowanych bardziej od Ciebie twórców jest więcej "i mocno wierzę w to, że ten świat nie zginie nigdy dzięki nim". To co robisz jest słabe i niestety przyczynia się do negatywnego postrzegania reszty twórców. Czasem warto spojrzeć dalej, poza czubek własnego nosa i nade wszystko mieć odrobinę pokory. Bo , jak wiadomo, najgorzej gdy się coś komuś wydaje.



08.04.2016

trzy wiersze niezaangażowane


fabryka tanich butów

możesz ugiąć kolana, maleńka,
jeśli wytrzymasz w tej pozycji,
nabrać w usta. i tylko ruchy zdradzą,
co dzieje się tutaj naprawdę.

końcówki mieszczą się najlepiej
jedynie w środkach masowego przekazu.
i nie traktuj tego jak pracy dorywczej
lub co gorsza – umowy o dzieło.

to nie modlitwa, więc będzie bez grzechu.
nie odwracaj głowy,
kiedy nie ma nic do powiedzenia
– oczy wystarczą.

wypełniamy jak kolorowankę
pokój z nami.


wieża

przychodzi z odległej galaktyki —
miasta, w którym kobiety oprawia się
jak ryby. nie potrzebują głosu,
tylko ciał.

jest świeża, lecz nie pachnie,
czysta, ale klei się do rąk.

dawno temu wyrwano jej język i wszystko,
co potrafi, to przyjmować w siebie
kolejne ostrza, symbole wycinane delikatną
dłonią artysty.


Armia Zbawienia

Moc bowiem w słabości się doskonali    
św. Paweł

Seamusowi Heaneyowi

jesteście Chrystusami, jedynymi w tłumie
samozwańczych proroków od zbawiania dziewic.
od tej chwili ich usta, uświęcone, nabrzmiałe
szepczą wasze imiona - mantrę zniewolonych.

spod skrzyżowanych ramion uchodzą powoli,
jak święty dym z kadzideł lub ostatnie tchnienie,
i do utraty zmysłów, rozszalałe głodem

polują na ulicach. ich ciała wydane
na odpuszczenie grzechów, na pastwę, paschę, czerń,
co podchodzą do gardła przez jedną noc w roku
i stają ością, czekają, kiedy się wypełni
choć jedna obietnica. jeden skrawek skóry,

wysuszony jak łuska, ta święta relikwia
licytowana w sieci w atrakcyjnej cenie.
jesteście Chrystusami od tanich odpustów,
pozornych ran i bólu, który nie istnieje.

#dziewuchydziewuchom