Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


22.10.2016

sympatyczniak - czyli "Beksińscy. Portret podwójny"


Właśnie jestem w trakcie lektury książki Magdaleny Grzebałkowskiej o Beksińskich i gdyby nie konieczność robienia tak prozaicznych rzeczy jak tak zwane życie codziennie, to w ogóle bym się od tej książki nie odrywała.
Warto przeczytać jesli ktoś zna Beksińskich, warto, jeśli ktoś ich nie zna, a chciałby.
Świetnie napisana, fascynująca książka, dla mnie głównie o Tomku, którego wielbiłam, a przy okazji o Zdzisławie, którego twórczość rozpadła mnie na kawałki, a że nigdy nie byłam szczególną wielbicielką malarstwa, była dla mnie ogromnym zaskoczeniem, prawie szokiem.
Jednym słowem - czytajcie.

fragment:

"Dziennikarze prasowi są rozczarowani. A telewizyjni to się nawet trochę obrażają. Bo nie tak sobie malarza tych strasznych obrazów wyobrażali.
Zdzisław w liście do Szydły: "Wszyscy oczekują dziwnego faceta w pelerynie i z minami a la Starowieyski, zamieszkującego wraz z sową, wilkiem i kilkoma demonicznymi przyjaciółkami poddasze wypełnione starymi zegarami, pajęczynami i trupimi główkami, który to facet ma wewnętrzne inklinacje do bycia Kapłanem Sztuki Metaforycznej i wykładów uduchowionych na ten temat, takie skrzyżowanie Liszta z Towiańskim. Tymczasem ich oczom jawi się przeciętne wnętrze zastawione meblami Białystok nabytymi w handlu uspołecznionym i wypełnionymi płytami, magnetofonami, aparatami fotograficznymi, boksami, kolbami do lutowania, a wewnątrz porusza się sympatyczniak (miejmy nadzieję, że jestem taki, jak chciałbym, żeby mnie widziano) pełen konstruktywnej chęci nakręcenia filmu"

Magdalena Grzebałkowska "Beksińscy. Portret podwójny" Wydawnictwo Znak.



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz