Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


15.11.2016

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 49


T.S. Eliot  - PIEŚŃ MIŁOSNA ALFREDA PRUFROCKA 

fragment

"Chodźmy więc, ty i ja, przed siebie,
W ten wieczór, rozciągnięty bezwładnie na niebie
Jak pacjent pod eterem na stole;
Chodźmy przez te uliczki, na wpół wyludnione,
Zapewniające mrukliwą osłonę
Bezsennym nocom w hotelach, gdzie płaci się od godziny,
I knajpach, gdzie pod nogą skorupy ostryg, trociny...
Uliczki, co się ciągną jak nudna dysputa,
W której adwersarz udaje, że słucha,
Po to, by cię przygwoździć, gdy zapyta o...
Nie pytaj: "O co zapyta?".
Chodźmy, przed nami wizyta. "

tłum. Stanisław Barańczak


Listopad. Trudno się chodzi, oddycha, żyje. Trudno się podejmuje decyzje. Schowana pod czapką, szalem, zaciskająca przedwcześnie odmrożone dłonie w zbyt cienkich rękawiczkach.
I są noce, gdy chciałoby się zamarznąć, zasnąć na szczycie góry. I są noce, gdy nawet mróz jest piękny, a światła nocnych autobusów przybierają ciepłą barwę. Nic nie jest takie samo jak wcześniej, jednego dnia nucisz, drugiego przebijasz głową mur. O szóstej rano, opakowana szczelnie ruszasz na podbój wtorku, środy,  potem czwartku. To czas ciepłych swetrów i mandarynek, czas czekoladowych świec i piosenek o przemijaniu.
Czas, gdy mgła nie pozwala ci zobaczyć największej pełni od 1948 roku, choć wracasz pieszo późnym wieczorem z nadzieją. W głowie brzmią frazy z Eliota, więc nie zamarzasz, nie zasypiasz na szczycie góry - maszerujesz chowając ręce w kieszeniach. 
Bo wiesz, że musisz być, tak jak kolejny wtorek, środa i czwartek. Jak kolejne listopady i grudnie. Jak kolejne zwrotki pieśni miłosnej. Więc wracasz. Do siebie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz