Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


07.11.2016

„Wciąż za mało na wiersz” – Magdalena Krytkowska „Szuflada świętej Anny”


„Poza kontekstem czasu/poddani próbie pamięci/tracimy znacznie” – pisze autorka w wierszu pt.: „Próba”, pisze nieco przewrotnie, ponieważ cały zbiór wierszy jest taką właśnie próbą utrwalenia obrazów, zapachów, refleksji; jest „przypominaniem” sobie i czytelnikom tych momentów, które mijają dla większości niezauważone. Dla większości, ale nie dla Magdaleny Korytkowskiej, która „pochyla się” nad nimi i z małych fragmentów, czasem migawek, czasem widokówek składa większy obraz.
Czas w tych wierszach odgrywa bardzo ważną rolę, z jednej strony pozwala usystematyzować urywki życia, z drugiej – staje się symbolem jego ulotności. Krytkowska w swojej książce często „godzi sprzeczności” zarówno na poziomie znaczeń, jak i na poziomie języka. Mamy więc „przyziemne niebo”, czy „ciszę przypominającą słowa” . Sporo w tej poezji gier słownych , choćby w wierszu „Niezapominajka” lub „Po”, są to jednak zabiegi poetyckie, dzięki którym, w tych – skromnych objętościowo - wierszach powstaje nowa przestrzeń, wydobywają się zupełnie nowe znaczenia, często przy pierwszej lekturze niezauważalne. Bardzo spójne w tej poezji jest połączenie treści z formą. Autorka między innymi poprzez językowe niuanse zwraca uwagę czytelnika na niedostrzegane detale codzienności. Piszę „między innymi” ponieważ jest tu również sporo metafor i symboli. W jednym z moich ulubionych wierszy z tego zbioru „Za zakrętem” poetka pisze:

samotna droga
wybiega na spotkanie
odpoczywających pół

na rozstajach strach
wypatruje wielkie oczy

Strach jako towarzyszące wyborowi (drogi) uczucie, a jednocześnie pola, więc nieuchronne skojarzenie ze strachem na wróble, choć przecież na rozstajach zwykle stoi kapliczka. I kolejny symbol czyli rozstajne drogi. Takie przykłady można by mnożyć.
Drugą – prócz czasu – ogromnie ważną płaszczyzną rozgrywania poezji Magdaleny Krytkowskiej jest natura. Zarówno natura ludzka, jak i przyroda, z którą podmiot liryczny jest nierozerwalnie związany; jest związany do tego stopnia, że natura go określa, uzasadnia jego istnienie. Odnoszę wrażenie, że to nie poza kontekstem czasu tracimy znaczenie, ale poza kontekstem miejsca, a każdy z wierszy jest próbą opisania tego miejsca, uświadomienia czytelnikowi, jak ważne jest ono dla podmiotu lirycznego.

Nie bez powodu na tytuł tej recenzji wybrałam fragment wiersza „Słowa na jesień” , ponieważ właśnie w tym tekście pojawia się refleksja, że wszelkie próby „zapamiętania słowami” to wciąż zbyt mało na wiersz. Być może dlatego wiersze w „Szufladzie świętej Anny” są tak krótkie, tak skondensowane, bo jeśli wszelkie próby opisu nie zaowocują wierszem, to długość tego opisu nie ma aż tak wielkiego znaczenia. Ta kondensacja treści powoduje, że po pierwszej lekturze powstaje chęć ponownego wczytania się, sprawdzenia, czy aby na pewno nic nie umknęło, czy przez przypadek czytelnik nie „prześliznął” się jedynie po powierzchni nie zanurzając nawet stopy?
Napisałam o kontekście czasu i kontekście miejsca, które są istotne, dlatego, że tak naprawdę ten tom jest swego rodzaju kroniką przemijania. Prócz zatrzymanych w kadrach obrazów, są też wspomnienia tak samo istotne jak rzeczywistość. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że wspomnienia są częścią tej poetyckiej rzeczywistości.

Ten tom jest kroniką przemijania, ale Krytkowska nie tworzy sielankowych obrazów, są to nierzadko refleksje gorzkie, pozbawione złudzeń, a jednak pełne nadziei. Ten rodzaj pogodzenia podmiotu lirycznego z rzeczywistością sprawia, że zdając sobie sprawę z nieuchronności zdarzeń i tymczasowości rzeczy w pewnym momencie dociera do nas, że ta tymczasowość może być tylko umowna, że poza tym, czego – dzięki Krytkowskiej – dotykamy i w czym bierzemy udział, jest jeszcze owo „coś” poza granicą, poza „cierpkim fioletem”. Poetka tego „czegoś” nie precyzuje, nie dopowiada, zaledwie sygnalizuje możliwość istnienia, do czytelnika należy ostateczne rozstrzygnięcie tej kwestii., bo przecież „nie przeniknę szyby/zaparowanej/różnicą temperatur” ( wiersz „bez widoków”). Wspomniałam, że autorka z małych obrazków tworzy obraz, a właściwie kolaż, Początkowo ten tom kojarzył mi się z układaniem puzzli, ale po kolejnej lekturze uznałam, że właśnie kolaż będzie najlepszym określeniem, ponieważ te wiersze są również bardzo „barwne”, mnóstwo tu kolorów, każda rzecz, każdy pejzaż ba, nawet każda myśl ma swoją barwę. Niebieska włóczka, jak w wierszu „Szuflada świętej anny”, przysłany wiersz o błękitnych skarpetkach i nagle orientujemy się, dlaczego tytuł wiersza stał się tytułem książki.

„doceniam ciepło słów/ w chłodne wieczory otwieram szufladę/ jestem w Betlejem” – w tym wierszu najbardziej widoczna jest owa nadzieja, owo „coś”, ciepło słów czyli swoista modlitwa, bo u Krytkowskiej wszystko może być modlitwą: rozmowa z samym sobą, z kimś, kto dawno odszedł, a jednak żyje w pamięci, która sprawia, że nadal jest obecny; wreszcie szczególnego rodzaju „rozmowa” z naturą, poprzez pozbawione idealizowania obcowanie z nią, takie zwyczajne, codziennie, a jednak w jakiś sposób celebrowane. Poetka tę codzienność celebruje poprzez poświęcanie jej uwagi, poprzez to „pochylanie się” nad detalami.  Poza tym wszystkim, w poezji autorki uderza duża doza – miejscami nieco smutnego - poczucia humoru i autoironii, które sprawiają, że czytelnik ma możliwość zachowania pewnego dystansu. Ten dystans jednak nie powoduje dylematu, czy poetka mówi serio, czy próbuje sobie z czytelnika zażartować, bo nawet jeśli takie próby są, to stoi za nimi powaga rzeczy. I to jest właśnie „godzenie sprzeczności” na wielu poziomach, gdzie antagonizmy stają nagle w przedziwny sposób kompatybilne., co najlepiej obrazuje wiersz pt.: „podróżnie”

każdego dnia odnajduję we wschodach
niepokój odkrywcy
w zachodach cierpliwość wędrowca

poznaję jak prawdziwe jest to
co się nie wydarzyło




Magdalena Gałkowska

3 komentarze:

  1. pisana z pozycji czytelnika, bardzo starałam się odciąć od faktu, że sama jestem poetką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej pozycji urodziała się bardzo wnikliwa recenzja. PIĘKNIE napisałaś, Magdo, o pięknej książce.

      Usuń
    2. cieszę się, akurat wiersze Magdy zawsze do mnie trafiały mimo, że piszemy zupełnie inaczej, a może właśnie dlatego? do tej książki Magdy wracam cały czas :)

      Usuń