Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


25.06.2017

atawizm


babcia stwierdziłaby, że "poczuła wolę bożą"
co zamyka temat, bo nadal trochę wstyd
przyznać, że pragnie i żadnego boga
w tym nie ma. są tylko coraz mniej jędrne

piersi i pośladki. i uda, które pracowicie
ćwiczy przez kilkanaście kilometrów
dziennie. porno nie działa. zbyt idealne
i uległe dziewczyny łykają wszystko,

co się im wciska. wiedzą, że chodzi jedynie
o lizanie lodów przez wystawową szybę i boga
w tym nie ma. są tylko endorfiny, kilometry
i pot na coraz bardziej umięśnionych udach.

23.06.2017

koncyliacja


moja zdolność do tańca w rytm
pięknych katastrof jest już
mocno nadwyrężona

                       Rafał Borowski

przyłapuje się na tym, że zanim napełni
szklankę, przykłada do ucha jak muszlę
i czeka na szum. wtedy może usłyszeć
dosłownie wszystko i nic z tego,

czego by nie chciała, bo jest pewna
tylko tego, czego nie chce i potrafi
to wyliczyć jednym tchem jak litanię
albo listę zakupów. tym razem słyszy

i powtarza nieznane słowa, uczy się
na pamięć nowego języka. taka piękna
kata strofa, bo nie da się uciec
od znaczeń i rozbierania na czynniki

pierwsze, drugie, szklanka wytrzyma
nawet krzyki i trzepot obcych w brzuchu.
już wie, jak to jest, gdy wszystko,
co napisała do teraz, traci znaczenie.



19.06.2017

wściekłe psy


I

po dziadku ma skrzynkę na stare tajemnice,
z intarsjowanego drewna. to słowo poznała
niedawno, tajemnice - kilka lat wcześniej:
pierścionek babci, fotografie, a na dnie

to wszystko, czego nie wolno odkryć,
by móc pamiętać twarz tak znajomą, tak
obcą. na wieku ma różę. wyrzuciła
tylko klucz, po latach wyłamała zamek.


II

w dni, w które ojciec bardziej kochał wódkę,
szedł na czwartą zmianę i długo nie wracał,
w kucki, pod biblioteczką czytała pierwszą
z brzegu, wyrwaną przemocą. już nie pamięta

co, tylko gdzie i jak. w dni, w które ojciec
wracał, ukryta za półkami otwierała okno
i zamykała drzwi, by móc pamiętać twarz,
nie tylko obcą woń znienawidzonej kochanki.


III

dorosła, ma córkę i wierzy, że przekazała
jej coś więcej, niż strach, coś więcej niż
niechciane tajemnice i obcą woń. okaleczona
skrzynka na komodzie czeka na swoją kolej.


kiedy się kocha, szepcze urywane słowa
albo krzyczy, jakby nie mogła wytrzymać.


trzy wiersze na czerwiec


Pogróżka - GOTTFRIED BENN

Wiedz bowiem:
Żyłem jak zwierzę. Byłem godziną na wodzie.
Wieczór usypiał moje światło jak las i niebo.
Moja młodość niewiele poznała słów.
Jak pięknie spocząć w twojej krwi.



Czemum się w nocy śmiał - JOHN KEATS

Czemum się w nocy śmiał? Głos niczyj nie odpowie.
Ni z Nieba, ni też z Piekła ozwać się nie raczy
Bóg żaden, żaden demon o surowej mowie.
Ludzkiego serca swego zapytam się raczej.

Serce! Oto nas smutnych, samotnych tu dwoje:
Czemu się śmiałem - powiedz! Śmiertelne katusze,
Ciemności - ty! Czyż nigdy jęku nie ukoję,
Wciąż darmoż Nieba, Piekła, Serca pytać muszę.

Dlaczegom śmiał się? Chwile bytu mam zliczone,
A wyobraźnią wszelkie w nim wyczuwam czary,
Chcę zaś w tę północ już na tamtą odejść stronę.
Chcę w strzępach ujrzeć świetne ziemi tej sztandary.
Poezja, Sława, Piękno - wielkie moce świata,
Lecz większa - Śmierć, za życie wysoka zapłata.


przełożył Gustaw Wolff



Prześnione dni - DEREK MAHON

"Kiedy przystajesz, żeby rozważyć
Dni spędzone na marzeniu o przyszłości
I powiadasz: to było moje życie..."

Bo dni są długie -
Od pierwszej furgonetki z mlekiem
Do ostatniego krzyku w nocy,
Wieczność. Lecz tygodnie przemykają
Jak ptaki, a lata. lata
Przefruwają wbrew kierunkowi zegara
Jak wskazówki w barowym lustrze.

przełożył Piotr Sommer




18.06.2017

lady forehand



dla M

unia zniosła roaming. odbijamy słowa,
jak piłeczki na korcie. od lat nic
się nie zmienia: ja starannie wybieram
ty - cykasz. w londyńskim metrze

przystanki zapowiada Ozzy, a nas nigdy
nikt nie musiał zapowiadać. jak gromu
z cholernie niejasnego nieba, bez pomocy
spadaliśmy na łeb, na szyję i nieszczęście

wszystkich wokół. możemy bez ograniczeń
do stu sześćdziesięciu znaków i kulejącego
skype'a, a wciąż wystarczają dwa słowa,
because after all there's only just the two of us*


* Ozzy Osbourne "Dreamer"

17.06.2017

dla miłośników dokarmiania rybą


a gdybym był literą, językiem? nie spałbym nigdy

                                                            Grzegorz Łączyk


jest poranek, dzień drugi. wyglądają,
jakby ktoś ich rozdarł, byle jak posklejał
i zostawił na granicy. choć tak naprawdę
to jedno, wielkie miasto i nie ma żadnych

granic poza hotelowym oknem. więc wyglądają,
gasząc niedopałki w plastikowym kubku. wróć.
przewiń taśmę i zacznij od początku. jest
poranek. dzień drugi i tylko prześcieradło

tak gładkie, jak nowa kartka z ryzy.


16.06.2017

Cigarettes instead of...


I

dzisiaj pali jednego po drugim
na stojąco, przy łazienkowym oknie
tylko wtedy nie myśli o ciele,
które próbuje się z niej wydostać,

jakby miało jakieś prawa. dzisiaj
nikt jej nie dotyka, więc pali.
obraz kobiety w okiennej ramie
i podkoszulku, na tle zniszczonych płytek.

za oknem dziewczynka bawi się w mamę,
odwraca wózek bokiem, kładzie na kole
lalkę, zaczyna kręcić coraz szybciej,
mówi: widzisz? jesteś tylko dzieckiem.

II

bo są takie dni, kiedy papieros
w ustach jest lepszy od fiuta.
zdecydowanie lepszy, gdy atakuje
weltschmerz albo niskie ciśnienie,

bo wtedy kleją się tylko oczy,
a cała reszta zamknięta w pudełku
z napisem body wbrew pozorom
nie śpi. czeka na właściwy moment.


14.06.2017

Friedhof der Namenlosen



I

pierwszy raz wziął mnie w pralni,
w oparach bielizny pościelowej.
nie bolało, oddzieliłam się
od ciała i czekałam aż zniknie

ten dziwny posmak w ustach, czysta
przyjemność, wmawiana jak dziecko
w brzuch. nie bolało, oddzielona
od siebie patrzyłam jak wyrasta,

pnie się w górę. jelito, zgaga, dwie kreski
na teście. matka ziemia budziła się
z krzykiem, z krwią wydalałam kolejne
tkanki i tylko nie wiem skąd ta ciemność?

dlaczego nie widzę, nie słyszę, dlaczego
tak łagodnie opadam w nicość?
drugi raz, trzeci i czwarty
wziął mnie. przestałam pamiętać.

II

kochałem go. miłością, jak odrywanym
powoli plastrem, gdy nie wiesz czy ból
jest nadal tylko bólem, czy sprawia
przyjemność? włos po włosku, czerwone plamy,

ślad po tatuażu łagodzony językiem. kochałem
wbrew woli i prawu, wbrew nauce i ojcu.
to mężczyzna buduje, sadzi i płodzi. to jest
jak sen, z którego się budzisz i wstajesz

i widzisz rzeczy takimi, jakimi są. kochałem
rozpaczliwie łapiąc powietrze, wchodząc łagodnie
do tej dobrej nocy, a woda powoli zamykała
usta. jeszcze jeden haust, jedno uderzenie

o żebra. błogosławieństwem i klątwą.

III

to było szóste, wypchnięte w łazience.
za głośno płakało, sąsiedzi
mogliby donieść, a potem? policja
i opieka społeczna, dom dziecka i choroba

sieroca. tak lepiej i szybciej. takie to
małe, że jeszcze nie rozumie, nie wie,
że już jest, że być albo nie być
zależy od determinacji i nacisku

dłoni. takie to małe, że jakby właściwie
nie istniało, więc o co ten hałas?
te marsze i protesty? prości ludzie
prosto załatwiają sprawy. worek,

rzeka, cisza. rozpacz i żal. komu to
potrzebne?


inspiriert von Jonathan Carroll, Paulina Korzeniewska und Dylan Thomas, danke sehr.


GRAŁA W NAS GRA - antologia


Tytuł tej książki zaczerpnąłem z puenty wiersza Radosława Jurczaka „Ta sama elegia napisana trzy razy”, w kategoriach pożegnania z naiwną młodością, nadzieją, marzeniami – czyniąc z antologii, mam nadzieję, interesujący przegląd młodoliterackiego gniewu. Znajdziemy tu krytykę ustroju, politycznych tendencji, a także niepokój o najbliższą przyszłość, strach przed globalną wojną, która przecież nadejdzie, lecz nie wiadomo do końca kiedy. Znajdziemy tutaj wreszcie różne odcienie bezradności, wyjściem z której jest przelewanie wszystkiego na papier, bo jak głosi znane powiedzenie – papier przyjmie wszystko. Stąd nie brak wśród wielu znakomitych wierszy naprawdę odważnych tekstów, wynikających z chęci przesunięcia kolejnej granicy. Za którą: no właśnie? Niech każdy czytelnik odpowie sobie sam na to pytanie.

Rafał Różewicz



Do pobrania TUTAJ

Grała w nas gra. Antologia wierszy ludzi przełomowych pod redakcją Rafała Różewicza.
Copyright © by 2Miesięcznik.Pismo ludzi przełomowych, 2017
Copyright © by Fundacja Kultury Akademickiej, 2017
Redakcja: Rafał Różewicz
Projekt okładki: Radek Szczygieł
Skład: Maciej Mikulewicz, Składacz – pracownia DTP i usług redakcyjnych
Wydawnictwo eFKA Fundacja na Rzecz Kultury Akademickiej
ul. Przepiórcza 19/8 60-162 Poznań
e-mail: kontakt@fundacja-fka.pl
www.fundacja-fka.pl
ISBN: 978-83-942155-7-6

12.06.2017

port


poetry makes nothing happen nieważne co napiszę,
jakich słów użyję, by wreszcie przerwać ciszę,
której nie chcę lecz ona wciąż chce mnie na własność.
miejmy jasność - wciąż żyję na krawędzi, z boku,
w tym tłoku, gdzie się lęgną nienawistne frazy.
ile razy jeszcze pat lub poddana partia?

wciąż mnie martwi pustka słów, tak ciężkich jak głazy.
tłumię w sobie nienawiść, z uśmiechem na twarzy
gram rolę, mam kontrolę, czasem zapominam,
że gdzie skutek, tam przecież musi być przyczyna.
ta dziewczyna to ja, chociaż jej nie pamiętam,
dać się spętać, okiełznać, konsekwentnie ominąć

siebie wzrokiem? jest łatwiej, tak po prostu zginąć
w tłumie, niż się zmierzyć ze swoim odbiciem.
ile trzeba się szarpać i jak długo krzyczeć
żeby być usłyszaną? gdy co rano czuję,
że połowa drogi już jest za mną. ta marność,
nicość i zawiłość. ta miłość, durna miłość.

kursywa W.H.Auden


05.06.2017

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 55


fot. Lena Pelowska



czyli: na fali wtedy bywa najlepiej, gdy masz świadomość, że jest miejsce, do którego możesz zawinąć.


O Porcie Poetyckim w Chorzowie pisałam tutaj nie raz, nie dwa, ale po każdej wizycie na Śląsku kłębią mi w poetyckim łbie nowe refleksje, więc wytrzymajcie raz jeszcze :)
Ogromnie cenię to, że spotyka się rzesza ludzi skrajnie różnie piszących, lepiej i gorzej, ale jak zawsze festiwal daje szanse obcowania ze znakomitą poezją. 
W tym roku była to poezja Bianki Rolando, Anny Marii Wierzchuckiej, Tomasza Pietrzaka i Bogdana Prejsa, Biankę czytam i Bianki słucham od lat, ale za każdym razem spotkanie z Jej poezją to jak mocne uderzenie w splot słoneczny. Ania Wierzchucka - poetka absolutna, patrzysz i słuchasz i wszystko się zgadza, żadnych dysonansów, żadnych wątpliwości. Pierwszy raz słyszałam na żywo Tomka i Bogdana, których poezję rzecz jasna znam, o pisaniu Tomka zresztą pisałam tu i nie tylko tu wiele razy, ale możliwość wysłuchania Go wreszcie w tak zwanym realu to było wyjątkowe przeżycie, mam nadzieję, że będę miała ku temu więcej okazji i, że to jeszcze nie koniec :) Bogdan to (sorry za określenie) "stary wyjadacz", profeska, dystans, widać i słychać, że na niejednej kanapie bywał :)
Magazyn Wierszy i Hyde Park - z roku na rok słucham coraz lepszych wierszy, łowię perełki.
Dlaczego? Ponieważ Port nadal, po piętnastu edycjach każdemu daje szansę. Chcesz się podciągnąć w pisaniu, nauczyć czegoś nowego? - masz warsztaty. Chcesz się dowiedzieć jak piszą inni, jak twoje pisanie zostanie odebrane? - masz Magazyn Wierszy i Hyde Park. Cały czas wszyscy poeci są dostępni, można podejść, pogadać, poznać. Powtarzam - tu nie ma gwiazd, tu są ludzie, których wciąż jeszcze poezja obchodzi. Jednym słowem - banda wariatów :)
I oczywiście Sztalugarnia Gosi Południak, dzięki której ciągle uczę się odbierać sztuki plastyczne. W tym roku miałam okazję zobaczyć dwie wystawy : cudownej Basi Trzybulskiej, która sprawia, że słowa stają się kształtami, dzięki czemu można ich po prostu dotknąć i Ewy Kantorczyk, której twórczości nie znałam, więc po raz kolejny dowiedziałam się czegoś nowego o sobie i o świecie :)
Na koniec już tak zupełnie prywatnie: za każdym razem, gdy docieram do Sztygarki czuję, że trafiam we właściwe miejsce, że to miejsce jest także trochę "moje", a to wszystko dzięki atmosferze, którą stworzyli Basia i Jacek Dudek, Dzięki atmosferze, którą tworzą przybywający tam ludzie. dzięki temu, że mogę spotkać przyjaciół i znajomych, z którymi na co dzień dzielą mnie kilometry, brak czasu, słowem - życie. W obliczu tego nie straszne nam nawet pomarańczowe krzesłostwory oraz kanapa-rosiczka, szczególnie zorientowana na pożarcie poetek w kieckach, na której od lat trenuję siedzenie, a notorycznie zapominam, że trzeba również umieć wstać :)
Słowem: gdzie by mnie prąd nie poniósł, jak daleko bym nie zadryfowała, to dopóki jest Port wiem, że mam dokąd zawinąć moją (coraz bardziej rozklekotaną) łódką.
Dziękuję za tę możliwość. 





bo zawsze pierwsze marzną mi dłonie


Jedna z moich ulubionych polskich wokalistek zaśpiewała wiersz z mojej debiutanckiej książki.
Jest pięknie.
Joasiu - bardzo dziękuję.
Ogromne dzięki dla Romka za muzykę.





Kwartalnik Literacko - Artystyczny "AFRONT" nr 1


Ostatnio mam szczęście do publikacji w ciekawych miejscach, a tym razem okazuje się, że dodatkowo znalazłam się w tak doborowym towarzystwie, że tylko pozazdrościć.
Polecam łaskawej uwadze Państwa :)


W numerze:

POEZJA - Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, Roman Honet, Marek K.E. Baczewski, Łukasz Jarosz, Maciej Melecki, Magdalena Gałkowska, Konrad Wojtyła, Piotr Gajda, Radosław Wiśniewski, Bogdan Prejs, Agnieszka Cebo, Robert "Robur" Feszak, Rafał Gawin;

PROZA i inne - Andrzej Muszyński, Zbigniew Masternak, Maciej Melecki, Robert Rutkowski, Joanna Skwarek, Mirosław G. Majewski, Jarosław Nowosad, Karina Stempel, Olgerd Dziechciarz, Iwona Młodawska-Waterson, Marcin Bałczewski, Kamil Pietrzyk, Ireneusz Cieślik, Małgorzata Południak;

WYWIAD: Wiktor Zborowski, Martyna Flemming, Anna Kaszuba-Dębska.

Projekt okładki: Paweł Garwol.


19.05.2017

Polska/na żądanie


Romce

sezon pisania magisterek i pielęgnacji
doniczkowych, tych do niczego
poza oglądaniem. przyda się jeszcze
odrobina wiedzy o tym, że trudno

jeździć rowerem z otwartą parasolką,
choć ten cyrk jest nasz, po obwodzie
krążymy jak elektrony, za sceną chór
dzieci z in vitro śpiewa "odę do radości".

sezon pielęgnacji magisterek i pisania
do niczego, do nikogo. samych siebie
nie poznamy mijając wciąż te same
przystanki po obwodzie, chór za sceną.


12.05.2017

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 54


czyli o tym,  jak to jest być poetką wykluczoną.

Otrzymałam dziś maila z programem tegorocznego Festiwalu Poznań Poetów i prośbą o "udostępnienie gdzie się da". Niestety w tym roku z czystym sumieniem nie mogę i nie chcę udostępniać, ani gdzie się da, ani gdzie się nie da, z tej prostej przyczyny, że poetki - jak zwykle zresztą - są niedoreprezentowane, ale nade wszystko dlatego, że nie pochwalam promowania poetyckich seksistów, z kulturą na poziomie taboretu kuchennego. Mail ten natchnął mnie jednak, by zabrać głos w sprawie wykluczenia.
Dla odmiany nie będę podawać statystyk, bo to już niejednokrotnie robiły moje znakomite koleżanki, po prostu przedstawię zestaw cech niezbędnych, by poetką wykluczoną zostać:
1) przede wszystkim trzeba być poetką, ponieważ jak powszechnie wiadomo poeci piszą lepiej i ciekawiej, bo co niby odkrywczego, nowatorskiego i interesującego może napisać baba?
2) trzeba zadebiutować po trzydziestce, kiedy nie jest się już "gorącym towarem", podlegającym pod kategorię "ruchałbym", "nie ruchałbym", najlepiej wygrywając ogólnopolski konkurs poetycki na debiut, a jeszcze lepiej, gdy się wtedy zbierze niewąski łomot od oburzonego tak zwanego środowiska, bo jak to możliwe, że jakieś babsko znikąd nagle odstawia peleton bardziej obytych kolegów i koleżanek?
3) trzeba mieć dystans do tak zwanego środowiska i odrobinę godności osobistej, co skutkuje naturalną niechęcią do wchodzenia komukolwiek w dupę, oraz do okolicznościowego dawania tejże, niezależnie od prognozowanych/obiecanych/wydumanych profitów za świadczenie jasno określonych usług - nazwijmy je roboczo - pozamerytorycznych.
4) trzeba mówić i robić swoje, niezależnie od aktualnych "trendów" oraz nie należeć do żadnej koterii, nie brać udziału w powszechnych i zakulisowych rozgrywkach personalnych czyt. "rąbaniu dupska".
5) trzeba być inteligentną, oczytaną, pracującą nad własnym rozwojem i świadomą swojego potencjału kobietą, która nie da się zakrzyczeć i sprowadzić do roli "damy dworu" kolegów po piórze. słowem: trzeba stanowić konkurencję.

Drogie Panie, jeżeli reprezentujecie ten typ, to wykluczenie macie jak banku :)
Pisząc o wykluczeniu mam na myśli oczywiście tzw. mainstream. Prawie nikt Was nie zaprosi na żaden festiwal, nie zorganizuje Wam spotkania autorskiego, nie poprosi do żadnego jury, niezależnie od tego ile nagród otrzymała Wasza poezja. Dlaczego? Ponieważ w 89% o wszystkim decydują panowie. Możecie liczyć jedynie na piszące koleżanki.
Jak to jest być poetką wykluczoną? Z jednej strony jest się wkurwioną, widząc, że wcale nie lepiej (a często nawet gorzej) piszący poeci są namaszczani przez kolejnych prezesów/dyrektorów/organizatorów, że o tych wcale i niekoniecznie wybitnych książkach kolegów po piórze mówi się głośniej i więcej. Z drugiej strony ma się tzw. święty spokój, wynikający z faktu, że nie trzeba trzymać niczyjej "strony", można pisać i mówić to, co się naprawdę myśli bez obawy o to, że jak powiem coś nie tak, to mnie nie wydrukują/nie wydadzą/nie zaproszą.
Czy się skarżę? trochę tak, a trochę nie. Skarżę się, bo wiele znakomicie piszących poetek nie ma szans się przebić przez kordon doskonale (bądź co bądź) zorganizowanych kolegów. Wspomnę tu choćby Genowefę Jakubowską - Fijałkowską, Mirosławę Szychowiak, Dominikę Kaszubę. Nie skarżę się, ponieważ mam to szczęście, że mam stałe i sprawdzone grono czytelników, które - ku mojemu zaskoczeniu i radości - się powiększa; mam to szczęście, że na swojej poetyckiej drodze spotkałam świetnych ludzi, którzy uwierzyli we mnie i moje pisanie, za co zawsze będę im wdzięczna i paradoksalnie dostrzegli mnie poeci: Mariusz Grzebalski, Edward Pasewicz, Marek Kołodziejski i Piotr Kuśmirek. Tłumaczyli, opieprzali, poświęcali swój czas, by mordować się z moimi tekstami. Panowie - dziękuję.
Swego czasu dowiedziałam się, że przyjaźń ze mną może być dla debiutantów "niewskazana" oraz "niewygodna" gdyż mam niewyparzoną gębę, nigdy nie wiadomo z czym wyskoczę i nie można mnie trzymać na smyczy. Mam tylko nadzieję, że nikt nie ucierpiał przez znajomość ze mną, a jeśli tak, to jednak nie przeproszę, choć być może powinnam :)
Na koniec jeszcze jedna konstatacja: pomagałam przy redagowaniu niejednego tomu wierszy kolegów po piórze, jakiekolwiek "dziękuję" usłyszałam jedynie od dwóch, którzy umieścili moje nazwisko w tomie, albo podziękowali mi publicznie. Od razu wyjaśniam, że nie robiłam tego dla odebrania podziękowań, ale dlatego, że wierzyłam w ich pisanie, jednak zostałam tak wychowana, że jeśli ktoś mi pomaga, to należy mu podziękować i tego się zawsze trzymam. Sęk w tym, że jestem kobietą, a znakomita większość kolegów poetów nigdy się nie przyzna, że redakcję tomu robiła im baba. Z tej sytuacji tez wyciągnęłam wniosek: więcej nie będę tracić czasu dla tych, którzy tego nie docenią.
Moim niektórym znajomym może się wydawać, że mi "odwaliło na starość", że mam "syndrom niedopchnięcia" plus jeszcze inne teorie "z dupy". Rozczaruję was: nic z tych rzeczy, stolec w normie, fizjologia działa na pięć z plusem, ja tylko przejrzałam na oczy :)
Dla tych, co się szykują, by zatańczyć na moim poetyckim grobie mam złą wiadomość: jeszcze z wami nie skończyłam i cytując jedną z fantastycznych polskich poetek "jeszcze się tu pokręcę" :)
A chamstwo drogie dziewczyny "należy zwalczać kulturom i godnościom osobistom"
Howgh!


22.03.2017

trzy wiersze na wiosnę


No chance - ELŻBIETA LIPIŃSKA

Chmura usiadła mi na twarzy,
udaje, że nie jest snem,
a ja udaję, że biorę to za dobrą monetę,
choć to zwykła, nic nie warta blaszka.
A przecież ma rację Yoko,
a dream you dream alone is only a dream.

Jesteśmy z tego samego materiału co nasze sny.
Więc witaj, chmuro dnia, wytarta blaszko,
z trudem odbijająca słońce. Witaj we śnie,
który nie może się obudzić.

z tomu "Na końcu języka" Mamiko Nowa Ruda 2013



Odwilż - DARIUSZ SUSKA

Przyszło na świat czyste i teraz się brudzi
na dachach blaszaków jeszcze jest ten śnieg

Pierwszy jasny świetlny, który nie zna godzin

Z łzy dobrego boga, który tu jest snem
przyszła na świat czysta i teraz się brudzi

Pierwsza jasna świetlna, która nie zna ludzi

z tomu "Duchy dni" Biuro Literackie Wrocław 2012



Cicho w domu - ANNA WIESER


Z koszul wychodzą jeże
Nikt nie chce ich dotykać więc rzucają się pod kolejki
Sznury jeży są jak korki w Kalifornii
Parzą się gotują i zlewają w ciszę
każdy głos może być wzięty za znak
albo co gorsza użyty

Siedzę plecami do liter
Naprzeciw mnie na linie pies tańczy piruety słów
Tłumaczy nas sobie w języku
wzruszająco wywalonym na wierzch
Boże jak dobrze, że mamy psa

z tomu "Delta wsteczna"WBPiCAK Poznań 2009


17.03.2017

TELEFON DO POETY - 21.03.2017 godz. 18:00 Nowy Tomyśl



ZAPRASZAM  :)

61. SZAFA JUŻ W SIECI



POEZJA

Lucyna Brzozowska, Karol Ketzer, Justyna Koronkiewicz,
Robert Konca, Damian Kowal, Agnieszka Moroz, Katarzyna Zwolska-Płusa

PROZA

Magda Harmon, Agnieszka Jeżyk, Wiktor Orzeł, Beata Zdziarska,
Agnieszka Wiktorowska-Chmielewska

FOTOGRAFIA-GRAFIKA-MALARSTWO

Maurizio L'Altrella, Michał Liszka, Alvarenga Marques, Tomasz Rozenberg,
Elenashirin Ferrario-Scacchi, Justyna Warwas

sZAFa Presents

Leszek Rózga - Ciało i duch
Jakub Sajkowski - O twórczości Yu Hua na przykładzie jego powieści i eseistyki
Maja Staśko - Otua. Autoterapeutyczność a autotematyczność
wokół Szklanych ust Lecha Majewskiego (VII)

ESEJE-FELIETONY-RELACJE

Paweł Dąbrowski - Burze teatralne * Ewa i jej papierowi kochankowie
Ewa Frączek - Rechot w teatrze
Leszek Jodliński - Cmentarz zapomnianych książek. Kartka z Lyonu
Klaudia Raczek - Dlaczego przestałam chodzić na prezentacje książek.
Spotkania autorskie jako narzędzie marketingu

TEATR-FILM

Leszek Jodliński - (Nie)szczęście świata
Natalia Kołaczek - Szwedzka teoria miłości, filmowa teoria szwedzkości.
Agnieszka Moroz - Rodzina jako zbiór pusty

RECENZJE

Paweł Dąbrowski - Autorefleksje z tomu do podróży. Justyna Bargielska, Selfie na tle rzepaku * Z dnia na dzień. Wiktor Orzeł, I tak dalej  * W pomrokach tożsamości. Julia Szychowiak, Naraz * Wrażliwy meeting z polityką. Dawid Mateusz, Stacja wieży ciśnień
Ewa Frączek - O trzech płytach i trzech poetach
Magda Gałkowska - Niebo jest najczystszym wierszem.
Damian Kowal Najmniejsze przeboje z Tristan da Cunha
Justyna Kasperek - Wiersz jako pośrednik. Kacper Bartczak -  Wiersze organiczne
Karol Maliszewski - Mowa obok jego mowy. Kilka zdań o interesującym debiucie. Daniel Fernandes da Fonseca, Ozory
Paulina Mikołajczyk - Grzegorz Bogdał, Floryda
Daria Nowicka - Wieloskrzydłe Motyle Nelly Sachs. Wokół Rozżaarzonych zagadek
Małgorzata Południak - Wiersze pierwsze i drugie. Karol Ketzer, Pięszczoty
Aleksandra Urbańczyk - Każdy ma swój Patusan… Joseph Conrad Lord Jim * Spotkanie z diabłem ryfejskim – czyli książka, która zajęła pierwsze miejsce w Konkursie Literackim „Z Biblioteki Ducha Gór”. Magdalena Woźniak Gniazdo żmij. Rzecz o laborantach z Karkonoszy
Marcin Włodarski - Czarne granice. Marcin Kydryński - Biel Notatki z Afryki
Małgorzata Zakrzewska - I nie wróciłeś... Marceline Loridan-Ivens

CZYTANIA

Sławomir Hornik - Zapamiętaj: jestem jedyny. (T. Majeran, Lekcja 1)


ZAPRASZAMY tutaj: http://szafa.kwartalnik.eu/61/spis.html


17.02.2017

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 53



czyli : czarna dupa, smog i baca

Rwetes się zrobił po raz kolejny, bo MKiDN obcięło dotacje dla czasopism. Nietrudno się domyślić, że pod nóż poszły również literackie i rozgorzała dyskusja. Smutna prawda jest taka, że jako tak zwani literaci w tak zwanej czarnej dupie jesteśmy od dawna, a z ową dupą jest jak ze smogiem - zawsze w niej byliśmy, a zachowujemy się, jakby dopiero teraz to do nas dotarło.
Mądrzejsi ode mnie i głębiej siedzący w temacie, na przykład Radek Wiśniewski już sensownie na ten temat napisali, więc nie będę powielać. Jeszcze rok temu byłam oburzona i zdruzgotana, że nóż, że dobra zmiana, że nam usta zamykają itd itp, Jeszcze rok temu wierzyłam, że poezja jest dla kogoś, poza tymi, którzy ją piszą. Rok to spory kawał czasu, człowiek przestaje mieć złudzenia. Piszemy z różnych powodów, ja dlatego, że to mój wentyl i sposób komunikacji ze światem.To, co chcę powiedzieć, zwykle mówię w wierszach, Dlatego mnie osobiście poezja jest potrzebna. Podobnie każdemu poecie i poetce. Pytanie brzmi: komu jest potrzebna poza nami? Może jakiejś garstce nawiedzonych wrażliwców, albo spryciarzom do wyrywania panienek "na wrażliwca".  Wracając do czasopism, niestety ostatnimi czasy w tych, czytanych przeze mnie pojawiały się te same nazwiska, omówienia tych samych książek i nic nowego, nic świeżego, odnosiłam wrażenie, że redaktorzy boją się zaryzykować, a przecież tylu jest naprawdę niezłych, dobrych i czasem nawet świetnych debiutantów. Czytając prasę literacką odnosiło się wrażenie,. że na przestrzeni ostatnich kilku lat zadebiutowało góra pięć osób. Zastanawiam się po jaką w takim razie cholerę mają dostawać hajs na ten przykład trzy czasopisma literackie, w których będzie dokładnie to samo, tyle, że w innej kolejności? Na marginesie już podniosę kwestię, że owe trzy czasopisma czytałaby i tak tylko garstka osób, albo i nawet tyle nie. Jak wiemy rzadko zdarza się, że płacą nam na spotkania autorskie, choć zasadniczo wykonujemy pracę i na logikę powinniśmy być opłacani. Na logikę, bo tymczasem sprawa wygląda tak, ze jak chcesz się znaleźć w antologii to musisz zapłacić dwie stówy.
Dziś każdy może być poetą, więc mamy zalew grafomanii, a jak wiadomo każdy grafoman ma ambicję i ego, a jak jeszcze ma hajs, to jego na wierzchu. Chciałam zapytać kto i gdzie ma weryfikować jakość, skoro marnie, albo wcale nie opłacani krytycy piszą tam, gdzie im zapłacą, o książkach, o których jest "głośno", gdyż to się sprzeda? Pomijam już fakt, że rynek wydawniczy jest taki, ze ci krytycy często nie wiedzą, że jakieś książki w ogóle się ukazały, ponieważ dziś poeta sam się musi wypromować. Niech się w ogóle cieszy, ze ktoś mu wydał i resztą zajmie się sam. Czy ja narzekam? Nie. Jako trzecioligowa poetka uważam, że mam całkiem dobry odbiór mojej twórczości. Na cuda nie liczę, swoje miejsce znam i mi z tym dobrze, bo już mi się nie chce pchać. bo mnie może rozpuścił nieco fakt, że mam grono czytelników, których szanuję nade wszystko, a czasem pojawia się nawet jakiś nowy, co mnie cieszy. Może ochłońmy i zastanówmy się, czy fakt, że banda przygłupów (bo nie oszukujmy się, w MKiDN chyba nie ma nikogo mądrego) zakręciła kurek nie powinien nam dać do myślenia o tym, że jeżeli chcemy coś zmienić, to powinniśmy przestać mówić, że chcemy, tylko to po prostu zrobić. Jak? To druga kwestia warta zastanowienia. Czas spojrzeć prawdzie w oczy, U nas nie będzie tak, jak na Ukrainie, na spotkania z nami nie będą walić tłumy, bo tłumy pójdą na Greya i nocną wyprzedaż w Media Markt. A tak już poza wszystkim, to nie ma w nas solidarności, nie wspieramy się, wręcz przeciwnie. Każdy orze, jak może. Tu komuś nóżkę podstawi, w kuluarach dupsko mu zrąbie, ploteczki rozpuści. Tu maleńkie omijanie regulaminów na konkursach, potrójne tożsamości, bo tu już nawet nie chodzi o prestiż tylko o hajs kochani. Minęły czasy, gdy ogłoszenie nominacji do Bierezina wzbudzało emocje, rozkminy kto się kryje pod jakim godłem, gdy trzymało się kciuki za tego, czy tamtego. Minęły czasy, w których ludziom chciało się twórczo nie zgadzać, toczyły się zażarte dyskusje, a co bardziej krewki delikwent dał adwersarzowi po pysku. Jesteśmy w czarnej dupie, bo sami ją sobie zorganizowaliśmy. Konsekwentnie, z uporem maniaka piłujemy gałąź, na której siedzimy.
Nawiązując do dzisiejszego święta: Baco! Kota się nie pierze! Pieze się pieze ino nie wyżyma!

14.02.2017

wiersz na Walentynki


Kim jest ta dziwna nieznajoma? - RAFAŁ RÓŻEWICZ


Nie chcę Lwowa, nie chcę Wilna, tylko ciebie
w ustalonych granicach. Mimo że nie jestem rekinem
biznesu (czytaj: nie mam fory ani forsy) pływającym pod banderą
zachodnich korporacji - nowych dopisków w spisie

Międzynarodówek, oddzielonych grubą kreską przez rząd-
owe agencje PR - wysyłam ci oczko jak dyplomatyczną notę
i dzielę się buchem z zamykanej książki (trójkąt na drzwiach kibla
nie jest żadną trójcą), gdzie nagle się udaję, zrywając

nasze stosunki przerywane ruchem głowy, demontażem
wzroku - tak buduje się tarczę, co przechwytuje
szanse na osiągnięcie celu, jakim byłaś nawet z tym siniakiem,
co wydał się zdjęciem wcale nie z wakacji, więc gdy wracam na miejsce

by zobaczyć, że miejscu użyczyłaś pamięci o sobie i lekkiego
wgniecenia (jest jak upamiętniająca tabliczka), zamawiam
(bo co mogę zrobić) colę z lodem, by toczyły ze sobą zimną wojnę;
w szklance prawie jak w telewizji na co dzień (a naszą wojnę

przegrałem wraz z twoją ofensywą, szybko przełamałaś linię
obrony drzwi wejściowych). Gdzie teraz jesteś? Gdzie
zakładasz nogę na nogę? Ruchem tym wybijając godzinę "W",
co jest drogą do powstania, które pewnie gdzieś już jest tłumione

przez inne spodnie innego członka rodziny czasu i miejsca
(granice są po to, byś wiedziała, że się je przekracza).
Choć jestem zbyt leniwy, by dla ciebie sforsować Odrę.
Więc piszę wiersz, może jemu uda się kiedyś zagadać.


z tomu "Państwo przodem" Fundacja Duży Format Warszawa 2016



30.01.2017

KONKURS IM. KLEMENSA JANICKIEGO do 15.03.2017






Centrum Kultury ZAMEK w Poznaniu zaprasza do udziału w nowej edycji Konkursu poetyckiego im. Klemensa Janickiego. Termin nadsyłania utworów upływa 15 marca 2017. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi podczas festiwalu Poznań Poetów (15-20 maja 2017).


Jury: Krzysztof Hoffmann (przewodniczący), Mariusz Grzebalski, Jolanta Nawrot (laureatka poprzedniej edycji konkursu) oraz Janusz Rudnicki

Zasady: 
Uczestnik konkursu nadsyła zestaw oryginalnych wierszy własnego autorstwa o objętości ok. 2-3 arkuszy wydawniczych /40-60 str./, które nie były dotąd publikowane w prasie i almanachach. 
Zestaw wierszy musi być zaopatrzony w godło oraz osobny plik lub zamkniętą kopertę z danymi personalnymi autora. Prosimy o nadsyłanie czterech kopii każdego zestawu w przypadku wersji papierowej. Uczestnik nie musi być debiutantem. Limit wieku autora – 35 lat. 
Główną nagrodą jest publikacja zwycięskiego zestawu w postaci książki. Organizator zastrzega sobie prawo zgłaszania sugestii redakcyjnych, zmniejszania lub rozszerzania zawartości tomu w stosunku do propozycji wstępnej, a także – w ostateczności – nieprzyznania nagrody głównej i zastąpienia jej publikacją o charakterze zbiorowym lub wyróżnieniami o charakterze finansowym, równowartymi – łącznie – kosztom publikacji książkowej lub nieprzyznania nagród. Rozstrzygnięcie konkursu i ogłoszenie wyników nastąpi na specjalnym wieczorze poetyckim podczas festiwalu „Poznań Poetów” (15-20 maja 2017).

Zestawy wierszy w wersji elektronicznej lub w 4 egzemplarzach w wersji papierowej prosimy nadsyłać najpóźniej do dnia 15 marca 2017 roku na adres:

literatura@ckzamek.pl 
lub 
Centrum Kultury ZAMEK, ul. Św. Marcin 80/82; 61-809 POZNAŃ, z dopiskiem Konkurs Poetycki im. Klemensa Janickiego.






23.01.2017

trzy wiersze na nowy rok


Swetry - LAURIE ANDERSON

(dla Jean - Luca Godarda)

Nie kocham już twoich ust.
Nie kocham już twoich oczu.

Nie kocham już twoich oczu.
Nie kocham już barwy twoich swetrów.

Nie kocham już barwy twoich swetrów.
Nie kocham długopisu i nie kocham ołówka w twej dłoni.
Już nie kocham
.
Twoich ust
Twoich oczu
Sposobu
w jaki trzymasz
długopisy i ołów-
ki.
Już nie ko-
cham.

tłum. Julia Fiedorczuk "Język przyszłości" Biuro Literackie Wrocław 2012


Wyjście ze strefy komfortu obrośniętej wewnątrz chwastami - PAULINA KORZENIEWSKA

jest 1 stycznia i kończy się miłość
z jajek wylało się wnętrze matki
nie uczą nigdy synów nabierać je na łyżkę
i ratować, łatać, przytrzymywać
osłaniać własnym ciałem
sadzić z nich śniadanie

jest 1 stycznia i kończy się miłość
to wstyd przyznać
ale nie chce mi się mówić do ciebie
chętniej zamieściłbym wielki post między nami
dodał zdjęcie dla efektu
skomentował: oddaj klucze do mojego domu

i idź
boli mnie wszystko

chcę być teraz nad brudną, ospałą rzeką
odcinać kupony


"Pogodna biel dobrego samopoczucia" Biblioteka Arterii Łódź 2016


wiersz noworoczny - TERESA RADZIEWICZ

dokąd biegniesz po ścieżkach zielonych gałązek,
koniku na biegunach? i z kim będzie walczył żołnierzyk
wymachujący szabelką na twoim grzbiecie?

o czym śpiewacie, gwiezdne panny,
z warkoczami wydzierganymi na szydełku
zapomnianymi rękoma?

i ty, porcelanowa łódeczko,
której żagiel wypełnia nieodczuwalny wiatr,
kogo przywieziesz na ultramarynowym pokładzie?

bałwanku z przygłupim uśmiechem i zezowatym prawym okiem,
namalowany na pięciu bombkach, na każdej niby ten sam,
a przecież inny - na nic twoje oczekiwanie;

pory roku przetaczają się kołem, nie popłyniesz do morza,
a piernikowe serca z gliny nie zabiją mocniej, pękają
po cichu, opatulone pergaminem w głębokich szafach.

co roku brakuje kolejnego,
przeliczają się
co roku

"Pełno światła" Białostocka Kolekcja Filologiczna Białystok 2016


21.01.2017

love story na dwie nogi i jedną


dla Tomasza

a ty jaki masz plan na 2017? pyta pani
z reklamy klubu fitness. marzę, by mieć
jej cycki i motywację, lecz jeszcze nie
dziś zajmuje mnie dylemat, czy w grzańcu

był czekoladowy likier, czy syrop i jeszcze
to, że moje obie nogi wyglądają jak jedna
twoja, więc czyj tak naprawdę powinien być
ten plan? jestem jak Quasimodo w składzie

z pięknymi. od lat ubolewam nad zawartością
kosmetyczki: jeden cień i żadnych blasków.
ostatnio kobiecość objawiła się w dreszczu,
gdy drżącą ręką dotknąłeś mojego kolana.


inspired by Kuba Sajkowski i Dorota Surdyk


19.01.2017

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 52


pomieszanie z poplątaniem czyli rzecz o nadrabianiu zaległości.

Mam świadomość, że zalegam. Zalegam kochani w lekturze, w muzyce i w kinematografii i ostatnimi czasy rozpaczliwie staram się te zaległości nadrabiać. Wygląda to mniej więcej tak, że w weekendy nadrabiam zaległości filmowe, do poduszki mam prozę, a poezję czytam w komunikacji miejskiej, w drodze między jedną pracą, domem, drugą pracą i domem. Muzycznie idzie mi najgorzej, ale ratuję się linkami, które mi podsyłają poeta Sajkowski i niepoeta Krystkowiak (wymieniłam nazwisko, pewnie dostanę OPR). Wrzucam to wszystko na telefon i słucham permanentnie, nawet szorując łazienkę, z dezynfekcją toalety włącznie, gdyż tak, tak, poetki również wykonują tak przyziemne czynności. Zdaję sobie sprawę, że ciężko będzie nadrobić tak na oko  ze dwa lata kulturalnego zapuszczenia, bo zasadniczo człek nie wie co najsampierw i się gubi. Znajomi podpowiadają to czytać, tego nie, to oglądać, tego nie, W efekcie czytam to, co mnie mało kręci na przemian z kryminałami, w ramach odtrutki, tak, wiem - żenada, ale działa, więc się nie łamię. Filmy jadę hurtem po kolei z listy, ale nawet jak trafiam na ewidentną kichę, to przełykam i staram się doszukać jakichkolwiek pozytywów, by nie uznać 90 minut mego życia za totalnie zmarnowane. Z poezją rzecz ma się najlepiej, gdyż jakimś cudem dostaję tomiki pocztą od przecudownych poetów współczesnych, którzy (z niezrozumiałych dla mnie powodów) mnie lubią i choć czasem się muszę na bezczelnego przymówić, to i tak to nie zmniejsza mojej radochy, bo w końcu przecież mogliby olać.Więc chociaż tu jestem w miarę na bieżąco, choć z pisaniem recenzji nie zdanżaam, ale nad tym też pracuję pod skutecznym batem Szafy i Gosi Południak :)
Ponieważ jestem kobietą w permanentnym niedoczasie, postanowiłam odstawić Facebooka, który ostatnio wpędzał mnie w deprechę i wkurw na zmianę. Czas do tej pory marnowany na bezproduktywne czytanie tego, co mnie ewidentnie wkurwia i na dyskusje z różnej maści filozofami małorolnymi postanowiłam spożytkować na reanimację bloga i nadrabianie wspomnianych wyżej zaległości i kto wie, może nawet na pisanie, gdyż postawiono przede mną nie lada zadanie napisania prozy. Na pisaniu prozy znam się mniej więcej tak, jak na fizyce kwantowej, ale postanowiłam wyzwanie podjąć zwłaszcza, że proza ta ma być w ulubionym ostatnio przeze mnie temacie punktowania rodzaju męskiego. Z rodzajem męskim mam ostatnio na pieńku, więc jest rzeczą ze wszech miar prawdopodobną, że ujawnię (nieistniejący w mym przekonaniu dotąd) talent prozatorski :)
Wszystkich, na których spotkaniach autorskich miałam być, a nie byłam, bo zalegałam w korpo - przepraszam i obiecuję, że się poprawię. Wszystkim, którzy mimo mego odfejsbuczenia piszą i dzwonią przerażeni, że może nie żyję - z całego serca dziękuję, ale przyznam, że z góry wiedziałam kto zadzwoni :) Dziś usłyszałam w kawałku jakiegoś rodzimego hiphopowca tekst "prędzej podda się nadzieja, bo ja na pewno nie" i tego się będę trzymać!





13.01.2017

las maquinas de la muerte



I patrzę na ciebie sobie, zaczyna mi się spieszyć
Daj mi się w końcu jakoś pocieszyć

                                                         Kazik

I
z matką nie rozmawiam. od roku trwa embargo
na garsonki, szpilki i bieliznę korygującą
panie po czterdziestce. nadal mają prawo
do dresowych spodni i błędów w wyborach.

nie maluję paznokci, od dwudziestu lat
kocham jednego faceta, to jedyna stałość,
na jaką mnie stać, bo nic nie kosztuje
więcej, niż nie stracone złudzenia. banał

i znudzeni żonkosie z zaburzeniami erekcji
hojnie stawiają licząc na rewanż.okupują
portale i gdy mają szczęście pękają w szwach,
i z dumy, że gładko, że bez konsekwencji.

II

wiesz tato? dziś myślę, że to musiał być
Rilke, bo kto inny rozgryzłby nas i rzucił?
mam twój upór, jedyne dziedzictwo i nic więcej
nie trzeba dodawać.masz takie oczy niebieskie,

a przez moje - zielone kilku oszalało. rzuciło żony,
kochanki i teraz ma pretensje, bo od dwudziestu lat'
kocham jednego faceta, a wszystkie wiersze próbują
mnie z tym pogodzić. trwa embargo na obce ciała,


t-shirty z przeceny, tanie kanapki, wczesne lunche,
pospieszną miłość w przerwie. zgaś moje oczy,
ja cię widzieć mogę [...] a jeśli w mózg mój rzucisz
swe płomienie, ja cię na krwi mojej będę niósł.


kursywa R.M Rilke "[...] Zgaś moje oczy" tłum. M. Jastrun