Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


30.01.2017

KONKURS IM. KLEMENSA JANICKIEGO do 15.03.2017






Centrum Kultury ZAMEK w Poznaniu zaprasza do udziału w nowej edycji Konkursu poetyckiego im. Klemensa Janickiego. Termin nadsyłania utworów upływa 15 marca 2017. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi podczas festiwalu Poznań Poetów (15-20 maja 2017).


Jury: Krzysztof Hoffmann (przewodniczący), Mariusz Grzebalski, Jolanta Nawrot (laureatka poprzedniej edycji konkursu) oraz Janusz Rudnicki

Zasady: 
Uczestnik konkursu nadsyła zestaw oryginalnych wierszy własnego autorstwa o objętości ok. 2-3 arkuszy wydawniczych /40-60 str./, które nie były dotąd publikowane w prasie i almanachach. 
Zestaw wierszy musi być zaopatrzony w godło oraz osobny plik lub zamkniętą kopertę z danymi personalnymi autora. Prosimy o nadsyłanie czterech kopii każdego zestawu w przypadku wersji papierowej. Uczestnik nie musi być debiutantem. Limit wieku autora – 35 lat. 
Główną nagrodą jest publikacja zwycięskiego zestawu w postaci książki. Organizator zastrzega sobie prawo zgłaszania sugestii redakcyjnych, zmniejszania lub rozszerzania zawartości tomu w stosunku do propozycji wstępnej, a także – w ostateczności – nieprzyznania nagrody głównej i zastąpienia jej publikacją o charakterze zbiorowym lub wyróżnieniami o charakterze finansowym, równowartymi – łącznie – kosztom publikacji książkowej lub nieprzyznania nagród. Rozstrzygnięcie konkursu i ogłoszenie wyników nastąpi na specjalnym wieczorze poetyckim podczas festiwalu „Poznań Poetów” (15-20 maja 2017).

Zestawy wierszy w wersji elektronicznej lub w 4 egzemplarzach w wersji papierowej prosimy nadsyłać najpóźniej do dnia 15 marca 2017 roku na adres:

literatura@ckzamek.pl 
lub 
Centrum Kultury ZAMEK, ul. Św. Marcin 80/82; 61-809 POZNAŃ, z dopiskiem Konkurs Poetycki im. Klemensa Janickiego.






23.01.2017

trzy wiersze na nowy rok


Swetry - LAURIE ANDERSON

(dla Jean - Luca Godarda)

Nie kocham już twoich ust.
Nie kocham już twoich oczu.

Nie kocham już twoich oczu.
Nie kocham już barwy twoich swetrów.

Nie kocham już barwy twoich swetrów.
Nie kocham długopisu i nie kocham ołówka w twej dłoni.
Już nie kocham
.
Twoich ust
Twoich oczu
Sposobu
w jaki trzymasz
długopisy i ołów-
ki.
Już nie ko-
cham.

tłum. Julia Fiedorczuk "Język przyszłości" Biuro Literackie Wrocław 2012


Wyjście ze strefy komfortu obrośniętej wewnątrz chwastami - PAULINA KORZENIEWSKA

jest 1 stycznia i kończy się miłość
z jajek wylało się wnętrze matki
nie uczą nigdy synów nabierać je na łyżkę
i ratować, łatać, przytrzymywać
osłaniać własnym ciałem
sadzić z nich śniadanie

jest 1 stycznia i kończy się miłość
to wstyd przyznać
ale nie chce mi się mówić do ciebie
chętniej zamieściłbym wielki post między nami
dodał zdjęcie dla efektu
skomentował: oddaj klucze do mojego domu

i idź
boli mnie wszystko

chcę być teraz nad brudną, ospałą rzeką
odcinać kupony


"Pogodna biel dobrego samopoczucia" Biblioteka Arterii Łódź 2016


wiersz noworoczny - TERESA RADZIEWICZ

dokąd biegniesz po ścieżkach zielonych gałązek,
koniku na biegunach? i z kim będzie walczył żołnierzyk
wymachujący szabelką na twoim grzbiecie?

o czym śpiewacie, gwiezdne panny,
z warkoczami wydzierganymi na szydełku
zapomnianymi rękoma?

i ty, porcelanowa łódeczko,
której żagiel wypełnia nieodczuwalny wiatr,
kogo przywieziesz na ultramarynowym pokładzie?

bałwanku z przygłupim uśmiechem i zezowatym prawym okiem,
namalowany na pięciu bombkach, na każdej niby ten sam,
a przecież inny - na nic twoje oczekiwanie;

pory roku przetaczają się kołem, nie popłyniesz do morza,
a piernikowe serca z gliny nie zabiją mocniej, pękają
po cichu, opatulone pergaminem w głębokich szafach.

co roku brakuje kolejnego,
przeliczają się
co roku

"Pełno światła" Białostocka Kolekcja Filologiczna Białystok 2016


21.01.2017

love story na dwie nogi i jedną


dla Tomasza

a ty jaki masz plan na 2017? pyta pani
z reklamy klubu fitness. marzę, by mieć
jej cycki i motywację, lecz jeszcze nie
dziś zajmuje mnie dylemat, czy w grzańcu

był czekoladowy likier, czy syrop i jeszcze
to, że moje obie nogi wyglądają jak jedna
twoja, więc czyj tak naprawdę powinien być
ten plan? jestem jak Quasimodo w składzie

z pięknymi. od lat ubolewam nad zawartością
kosmetyczki: jeden cień i żadnych blasków.
ostatnio kobiecość objawiła się w dreszczu,
gdy drżącą ręką dotknąłeś mojego kolana.


inspired by Kuba Sajkowski i Dorota Surdyk


19.01.2017

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 52


pomieszanie z poplątaniem czyli rzecz o nadrabianiu zaległości.

Mam świadomość, że zalegam. Zalegam kochani w lekturze, w muzyce i w kinematografii i ostatnimi czasy rozpaczliwie staram się te zaległości nadrabiać. Wygląda to mniej więcej tak, że w weekendy nadrabiam zaległości filmowe, do poduszki mam prozę, a poezję czytam w komunikacji miejskiej, w drodze między jedną pracą, domem, drugą pracą i domem. Muzycznie idzie mi najgorzej, ale ratuję się linkami, które mi podsyłają poeta Sajkowski i niepoeta Krystkowiak (wymieniłam nazwisko, pewnie dostanę OPR). Wrzucam to wszystko na telefon i słucham permanentnie, nawet szorując łazienkę, z dezynfekcją toalety włącznie, gdyż tak, tak, poetki również wykonują tak przyziemne czynności. Zdaję sobie sprawę, że ciężko będzie nadrobić tak na oko  ze dwa lata kulturalnego zapuszczenia, bo zasadniczo człek nie wie co najsampierw i się gubi. Znajomi podpowiadają to czytać, tego nie, to oglądać, tego nie, W efekcie czytam to, co mnie mało kręci na przemian z kryminałami, w ramach odtrutki, tak, wiem - żenada, ale działa, więc się nie łamię. Filmy jadę hurtem po kolei z listy, ale nawet jak trafiam na ewidentną kichę, to przełykam i staram się doszukać jakichkolwiek pozytywów, by nie uznać 90 minut mego życia za totalnie zmarnowane. Z poezją rzecz ma się najlepiej, gdyż jakimś cudem dostaję tomiki pocztą od przecudownych poetów współczesnych, którzy (z niezrozumiałych dla mnie powodów) mnie lubią i choć czasem się muszę na bezczelnego przymówić, to i tak to nie zmniejsza mojej radochy, bo w końcu przecież mogliby olać.Więc chociaż tu jestem w miarę na bieżąco, choć z pisaniem recenzji nie zdanżaam, ale nad tym też pracuję pod skutecznym batem Szafy i Gosi Południak :)
Ponieważ jestem kobietą w permanentnym niedoczasie, postanowiłam odstawić Facebooka, który ostatnio wpędzał mnie w deprechę i wkurw na zmianę. Czas do tej pory marnowany na bezproduktywne czytanie tego, co mnie ewidentnie wkurwia i na dyskusje z różnej maści filozofami małorolnymi postanowiłam spożytkować na reanimację bloga i nadrabianie wspomnianych wyżej zaległości i kto wie, może nawet na pisanie, gdyż postawiono przede mną nie lada zadanie napisania prozy. Na pisaniu prozy znam się mniej więcej tak, jak na fizyce kwantowej, ale postanowiłam wyzwanie podjąć zwłaszcza, że proza ta ma być w ulubionym ostatnio przeze mnie temacie punktowania rodzaju męskiego. Z rodzajem męskim mam ostatnio na pieńku, więc jest rzeczą ze wszech miar prawdopodobną, że ujawnię (nieistniejący w mym przekonaniu dotąd) talent prozatorski :)
Wszystkich, na których spotkaniach autorskich miałam być, a nie byłam, bo zalegałam w korpo - przepraszam i obiecuję, że się poprawię. Wszystkim, którzy mimo mego odfejsbuczenia piszą i dzwonią przerażeni, że może nie żyję - z całego serca dziękuję, ale przyznam, że z góry wiedziałam kto zadzwoni :) Dziś usłyszałam w kawałku jakiegoś rodzimego hiphopowca tekst "prędzej podda się nadzieja, bo ja na pewno nie" i tego się będę trzymać!





13.01.2017

las maquinas de la muerte



I patrzę na ciebie sobie, zaczyna mi się spieszyć
Daj mi się w końcu jakoś pocieszyć

                                                         Kazik

I
z matką nie rozmawiam. od roku trwa embargo
na garsonki, szpilki i bieliznę korygującą
panie po czterdziestce. nadal mają prawo
do dresowych spodni i błędów w wyborach.

nie maluję paznokci, od dwudziestu lat
kocham jednego faceta, to jedyna stałość,
na jaką mnie stać, bo nic nie kosztuje
więcej, niż nie stracone złudzenia. banał

i znudzeni żonkosie z zaburzeniami erekcji
hojnie stawiają licząc na rewanż.okupują
portale i gdy mają szczęście pękają w szwach,
i z dumy, że gładko, że bez konsekwencji.

II

wiesz tato? dziś myślę, że to musiał być
Rilke, bo kto inny rozgryzłby nas i rzucił?
mam twój upór, jedyne dziedzictwo i nic więcej
nie trzeba dodawać.masz takie oczy niebieskie,

a przez moje - zielone kilku oszalało. rzuciło żony,
kochanki i teraz ma pretensje, bo od dwudziestu lat'
kocham jednego faceta, a wszystkie wiersze próbują
mnie z tym pogodzić. trwa embargo na obce ciała,


t-shirty z przeceny, tanie kanapki, wczesne lunche,
pospieszną miłość w przerwie. zgaś moje oczy,
ja cię widzieć mogę [...] a jeśli w mózg mój rzucisz
swe płomienie, ja cię na krwi mojej będę niósł.


kursywa R.M Rilke "[...] Zgaś moje oczy" tłum. M. Jastrun