Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


27.06.2017

wiersz miłosny


R

Streets that follow like a tedious argument
Of insidious intent
To lead you to an overwhelming question.
Oh, do not ask, „What is it?”

                                              T.S. Eliot


więc złóżmy wizytę sobie, bo nikt
inny nie czeka. zamknięto granice
i błąkamy się po obozach. uchodzimy
z teraźniejszości nie wiadomo dokąd

i dlaczego akurat w słońcu czerwca,
palącym jak kaflowy piec. gdy nie sposób
ukryć twarzy przed żarem, lgniemy
jak w zimowe wieczory, by zapamiętać

ciepło i zapomnieć resztę. świat,
w którym kto pierwszy powie "kocham",
ten przegrywa i nie przyjmą go niczyje
ramiona. rzucamy monetą o miejsce.

25.06.2017

atawizm


babcia stwierdziłaby, że "poczuła wolę bożą"
co zamyka temat, bo nadal trochę wstyd
przyznać, że pragnie i żadnego boga
w tym nie ma. są tylko coraz mniej jędrne

piersi i pośladki. i uda, które pracowicie
ćwiczy przez kilkanaście kilometrów
dziennie. porno nie działa. zbyt idealne
i uległe dziewczyny łykają wszystko,

co się im wciska. wiedzą, że chodzi jedynie
o lizanie lodów przez wystawową szybę i boga
w tym nie ma. są tylko endorfiny, kilometry
i pot na coraz bardziej umięśnionych udach.

23.06.2017

koncyliacja


moja zdolność do tańca w rytm
pięknych katastrof jest już
mocno nadwyrężona

                       Rafał Borowski

przyłapuje się na tym, że zanim napełni
szklankę, przykłada do ucha jak muszlę
i czeka na szum. wtedy może usłyszeć
dosłownie wszystko i nic z tego,

czego by nie chciała, bo jest pewna
tylko tego, czego nie chce i potrafi
to wyliczyć jednym tchem jak litanię
albo listę zakupów. tym razem słyszy

i powtarza nieznane słowa, uczy się
na pamięć nowego języka. taka piękna
kata strofa, bo nie da się uciec
od znaczeń i rozbierania na czynniki

pierwsze, drugie, szklanka wytrzyma
nawet krzyki i trzepot obcych w brzuchu.
już wie, jak to jest, gdy wszystko,
co napisała do teraz, traci znaczenie.



19.06.2017

wściekłe psy


I

po dziadku ma skrzynkę na stare tajemnice,
z intarsjowanego drewna. to słowo poznała
niedawno, tajemnice - kilka lat wcześniej:
pierścionek babci, fotografie, a na dnie

to wszystko, czego nie wolno odkryć,
by móc pamiętać twarz tak znajomą, tak
obcą. na wieku ma różę. wyrzuciła
tylko klucz, po latach wyłamała zamek.


II

w dni, w które ojciec bardziej kochał wódkę,
szedł na czwartą zmianę i długo nie wracał,
w kucki, pod biblioteczką czytała pierwszą
z brzegu, wyrwaną przemocą. już nie pamięta

co, tylko gdzie i jak. w dni, w które ojciec
wracał, ukryta za półkami otwierała okno
i zamykała drzwi, by móc pamiętać twarz,
nie tylko obcą woń znienawidzonej kochanki.


III

dorosła, ma córkę i wierzy, że przekazała
jej coś więcej, niż strach, coś więcej niż
niechciane tajemnice i obcą woń. okaleczona
skrzynka na komodzie czeka na swoją kolej.


kiedy się kocha, szepcze urywane słowa
albo krzyczy, jakby nie mogła wytrzymać.


trzy wiersze na czerwiec


Pogróżka - GOTTFRIED BENN

Wiedz bowiem:
Żyłem jak zwierzę. Byłem godziną na wodzie.
Wieczór usypiał moje światło jak las i niebo.
Moja młodość niewiele poznała słów.
Jak pięknie spocząć w twojej krwi.



Czemum się w nocy śmiał - JOHN KEATS

Czemum się w nocy śmiał? Głos niczyj nie odpowie.
Ni z Nieba, ni też z Piekła ozwać się nie raczy
Bóg żaden, żaden demon o surowej mowie.
Ludzkiego serca swego zapytam się raczej.

Serce! Oto nas smutnych, samotnych tu dwoje:
Czemu się śmiałem - powiedz! Śmiertelne katusze,
Ciemności - ty! Czyż nigdy jęku nie ukoję,
Wciąż darmoż Nieba, Piekła, Serca pytać muszę.

Dlaczegom śmiał się? Chwile bytu mam zliczone,
A wyobraźnią wszelkie w nim wyczuwam czary,
Chcę zaś w tę północ już na tamtą odejść stronę.
Chcę w strzępach ujrzeć świetne ziemi tej sztandary.
Poezja, Sława, Piękno - wielkie moce świata,
Lecz większa - Śmierć, za życie wysoka zapłata.


przełożył Gustaw Wolff



Prześnione dni - DEREK MAHON

"Kiedy przystajesz, żeby rozważyć
Dni spędzone na marzeniu o przyszłości
I powiadasz: to było moje życie..."

Bo dni są długie -
Od pierwszej furgonetki z mlekiem
Do ostatniego krzyku w nocy,
Wieczność. Lecz tygodnie przemykają
Jak ptaki, a lata. lata
Przefruwają wbrew kierunkowi zegara
Jak wskazówki w barowym lustrze.

przełożył Piotr Sommer




18.06.2017

lady forehand



dla M

unia zniosła roaming. odbijamy słowa,
jak piłeczki na korcie. od lat nic
się nie zmienia: ja starannie wybieram
ty - cykasz. w londyńskim metrze

przystanki zapowiada Ozzy, a nas nigdy
nikt nie musiał zapowiadać. jak gromu
z cholernie niejasnego nieba, bez pomocy
spadaliśmy na łeb, na szyję i nieszczęście

wszystkich wokół. możemy bez ograniczeń
do stu sześćdziesięciu znaków i kulejącego
skype'a, a wciąż wystarczają dwa słowa,
because after all there's only just the two of us*


* Ozzy Osbourne "Dreamer"

17.06.2017

dla miłośników dokarmiania rybą


a gdybym był literą, językiem? nie spałbym nigdy

                                                            Grzegorz Łączyk


jest poranek, dzień drugi. wyglądają,
jakby ktoś ich rozdarł, byle jak posklejał
i zostawił na granicy. choć tak naprawdę
to jedno, wielkie miasto i nie ma żadnych

granic poza hotelowym oknem. więc wyglądają,
gasząc niedopałki w plastikowym kubku. wróć.
przewiń taśmę i zacznij od początku. jest
poranek. dzień drugi i tylko prześcieradło

tak gładkie, jak nowa kartka z ryzy.


16.06.2017

Cigarettes instead of...


I

dzisiaj pali jednego po drugim
na stojąco, przy łazienkowym oknie
tylko wtedy nie myśli o ciele,
które próbuje się z niej wydostać,

jakby miało jakieś prawa. dzisiaj
nikt jej nie dotyka, więc pali.
obraz kobiety w okiennej ramie
i podkoszulku, na tle zniszczonych płytek.

za oknem dziewczynka bawi się w mamę,
odwraca wózek bokiem, kładzie na kole
lalkę, zaczyna kręcić coraz szybciej,
mówi: widzisz? jesteś tylko dzieckiem.

II

bo są takie dni, kiedy papieros
w ustach jest lepszy od fiuta.
zdecydowanie lepszy, gdy atakuje
weltschmerz albo niskie ciśnienie,

bo wtedy kleją się tylko oczy,
a cała reszta zamknięta w pudełku
z napisem body wbrew pozorom
nie śpi. czeka na właściwy moment.


14.06.2017

Friedhof der Namenlosen



I

pierwszy raz wziął mnie w pralni,
w oparach bielizny pościelowej.
nie bolało, oddzieliłam się
od ciała i czekałam aż zniknie

ten dziwny posmak w ustach, czysta
przyjemność, wmawiana jak dziecko
w brzuch. nie bolało, oddzielona
od siebie patrzyłam jak wyrasta,

pnie się w górę. jelito, zgaga, dwie kreski
na teście. matka ziemia budziła się
z krzykiem, z krwią wydalałam kolejne
tkanki i tylko nie wiem skąd ta ciemność?

dlaczego nie widzę, nie słyszę, dlaczego
tak łagodnie opadam w nicość?
drugi raz, trzeci i czwarty
wziął mnie. przestałam pamiętać.

II

kochałem go. miłością, jak odrywanym
powoli plastrem, gdy nie wiesz czy ból
jest nadal tylko bólem, czy sprawia
przyjemność? włos po włosku, czerwone plamy,

ślad po tatuażu łagodzony językiem. kochałem
wbrew woli i prawu, wbrew nauce i ojcu.
to mężczyzna buduje, sadzi i płodzi. to jest
jak sen, z którego się budzisz i wstajesz

i widzisz rzeczy takimi, jakimi są. kochałem
rozpaczliwie łapiąc powietrze, wchodząc łagodnie
do tej dobrej nocy, a woda powoli zamykała
usta. jeszcze jeden haust, jedno uderzenie

o żebra. błogosławieństwem i klątwą.

III

to było szóste, wypchnięte w łazience.
za głośno płakało, sąsiedzi
mogliby donieść, a potem? policja
i opieka społeczna, dom dziecka i choroba

sieroca. tak lepiej i szybciej. takie to
małe, że jeszcze nie rozumie, nie wie,
że już jest, że być albo nie być
zależy od determinacji i nacisku

dłoni. takie to małe, że jakby właściwie
nie istniało, więc o co ten hałas?
te marsze i protesty? prości ludzie
prosto załatwiają sprawy. worek,

rzeka, cisza. rozpacz i żal. komu to
potrzebne?


inspiriert von Jonathan Carroll, Paulina Korzeniewska und Dylan Thomas, danke sehr.


GRAŁA W NAS GRA - antologia


Tytuł tej książki zaczerpnąłem z puenty wiersza Radosława Jurczaka „Ta sama elegia napisana trzy razy”, w kategoriach pożegnania z naiwną młodością, nadzieją, marzeniami – czyniąc z antologii, mam nadzieję, interesujący przegląd młodoliterackiego gniewu. Znajdziemy tu krytykę ustroju, politycznych tendencji, a także niepokój o najbliższą przyszłość, strach przed globalną wojną, która przecież nadejdzie, lecz nie wiadomo do końca kiedy. Znajdziemy tutaj wreszcie różne odcienie bezradności, wyjściem z której jest przelewanie wszystkiego na papier, bo jak głosi znane powiedzenie – papier przyjmie wszystko. Stąd nie brak wśród wielu znakomitych wierszy naprawdę odważnych tekstów, wynikających z chęci przesunięcia kolejnej granicy. Za którą: no właśnie? Niech każdy czytelnik odpowie sobie sam na to pytanie.

Rafał Różewicz



Do pobrania TUTAJ

Grała w nas gra. Antologia wierszy ludzi przełomowych pod redakcją Rafała Różewicza.
Copyright © by 2Miesięcznik.Pismo ludzi przełomowych, 2017
Copyright © by Fundacja Kultury Akademickiej, 2017
Redakcja: Rafał Różewicz
Projekt okładki: Radek Szczygieł
Skład: Maciej Mikulewicz, Składacz – pracownia DTP i usług redakcyjnych
Wydawnictwo eFKA Fundacja na Rzecz Kultury Akademickiej
ul. Przepiórcza 19/8 60-162 Poznań
e-mail: kontakt@fundacja-fka.pl
www.fundacja-fka.pl
ISBN: 978-83-942155-7-6

12.06.2017

port


poetry makes nothing happen nieważne co napiszę,
jakich słów użyję, by wreszcie przerwać ciszę,
której nie chcę lecz ona wciąż chce mnie na własność.
miejmy jasność - wciąż żyję na krawędzi, z boku,
w tym tłoku, gdzie się lęgną nienawistne frazy.
ile razy jeszcze pat lub poddana partia?

wciąż mnie martwi pustka słów, tak ciężkich jak głazy.
tłumię w sobie nienawiść, z uśmiechem na twarzy
gram rolę, mam kontrolę, czasem zapominam,
że gdzie skutek, tam przecież musi być przyczyna.
ta dziewczyna to ja, chociaż jej nie pamiętam,
dać się spętać, okiełznać, konsekwentnie ominąć

siebie wzrokiem? jest łatwiej, tak po prostu zginąć
w tłumie, niż się zmierzyć ze swoim odbiciem.
ile trzeba się szarpać i jak długo krzyczeć
żeby być usłyszaną? gdy co rano czuję,
że połowa drogi już jest za mną. ta marność,
nicość i zawiłość. ta miłość, durna miłość.

kursywa W.H.Auden


05.06.2017

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 55


fot. Lena Pelowska



czyli: na fali wtedy bywa najlepiej, gdy masz świadomość, że jest miejsce, do którego możesz zawinąć.


O Porcie Poetyckim w Chorzowie pisałam tutaj nie raz, nie dwa, ale po każdej wizycie na Śląsku kłębią mi w poetyckim łbie nowe refleksje, więc wytrzymajcie raz jeszcze :)
Ogromnie cenię to, że spotyka się rzesza ludzi skrajnie różnie piszących, lepiej i gorzej, ale jak zawsze festiwal daje szanse obcowania ze znakomitą poezją. 
W tym roku była to poezja Bianki Rolando, Anny Marii Wierzchuckiej, Tomasza Pietrzaka i Bogdana Prejsa, Biankę czytam i Bianki słucham od lat, ale za każdym razem spotkanie z Jej poezją to jak mocne uderzenie w splot słoneczny. Ania Wierzchucka - poetka absolutna, patrzysz i słuchasz i wszystko się zgadza, żadnych dysonansów, żadnych wątpliwości. Pierwszy raz słyszałam na żywo Tomka i Bogdana, których poezję rzecz jasna znam, o pisaniu Tomka zresztą pisałam tu i nie tylko tu wiele razy, ale możliwość wysłuchania Go wreszcie w tak zwanym realu to było wyjątkowe przeżycie, mam nadzieję, że będę miała ku temu więcej okazji i, że to jeszcze nie koniec :) Bogdan to (sorry za określenie) "stary wyjadacz", profeska, dystans, widać i słychać, że na niejednej kanapie bywał :)
Magazyn Wierszy i Hyde Park - z roku na rok słucham coraz lepszych wierszy, łowię perełki.
Dlaczego? Ponieważ Port nadal, po piętnastu edycjach każdemu daje szansę. Chcesz się podciągnąć w pisaniu, nauczyć czegoś nowego? - masz warsztaty. Chcesz się dowiedzieć jak piszą inni, jak twoje pisanie zostanie odebrane? - masz Magazyn Wierszy i Hyde Park. Cały czas wszyscy poeci są dostępni, można podejść, pogadać, poznać. Powtarzam - tu nie ma gwiazd, tu są ludzie, których wciąż jeszcze poezja obchodzi. Jednym słowem - banda wariatów :)
I oczywiście Sztalugarnia Gosi Południak, dzięki której ciągle uczę się odbierać sztuki plastyczne. W tym roku miałam okazję zobaczyć dwie wystawy : cudownej Basi Trzybulskiej, która sprawia, że słowa stają się kształtami, dzięki czemu można ich po prostu dotknąć i Ewy Kantorczyk, której twórczości nie znałam, więc po raz kolejny dowiedziałam się czegoś nowego o sobie i o świecie :)
Na koniec już tak zupełnie prywatnie: za każdym razem, gdy docieram do Sztygarki czuję, że trafiam we właściwe miejsce, że to miejsce jest także trochę "moje", a to wszystko dzięki atmosferze, którą stworzyli Basia i Jacek Dudek, Dzięki atmosferze, którą tworzą przybywający tam ludzie. dzięki temu, że mogę spotkać przyjaciół i znajomych, z którymi na co dzień dzielą mnie kilometry, brak czasu, słowem - życie. W obliczu tego nie straszne nam nawet pomarańczowe krzesłostwory oraz kanapa-rosiczka, szczególnie zorientowana na pożarcie poetek w kieckach, na której od lat trenuję siedzenie, a notorycznie zapominam, że trzeba również umieć wstać :)
Słowem: gdzie by mnie prąd nie poniósł, jak daleko bym nie zadryfowała, to dopóki jest Port wiem, że mam dokąd zawinąć moją (coraz bardziej rozklekotaną) łódką.
Dziękuję za tę możliwość. 





bo zawsze pierwsze marzną mi dłonie


Jedna z moich ulubionych polskich wokalistek zaśpiewała wiersz z mojej debiutanckiej książki.
Jest pięknie.
Joasiu - bardzo dziękuję.
Ogromne dzięki dla Romka za muzykę.





Kwartalnik Literacko - Artystyczny "AFRONT" nr 1


Ostatnio mam szczęście do publikacji w ciekawych miejscach, a tym razem okazuje się, że dodatkowo znalazłam się w tak doborowym towarzystwie, że tylko pozazdrościć.
Polecam łaskawej uwadze Państwa :)


W numerze:

POEZJA - Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki, Roman Honet, Marek K.E. Baczewski, Łukasz Jarosz, Maciej Melecki, Magdalena Gałkowska, Konrad Wojtyła, Piotr Gajda, Radosław Wiśniewski, Bogdan Prejs, Agnieszka Cebo, Robert "Robur" Feszak, Rafał Gawin;

PROZA i inne - Andrzej Muszyński, Zbigniew Masternak, Maciej Melecki, Robert Rutkowski, Joanna Skwarek, Mirosław G. Majewski, Jarosław Nowosad, Karina Stempel, Olgerd Dziechciarz, Iwona Młodawska-Waterson, Marcin Bałczewski, Kamil Pietrzyk, Ireneusz Cieślik, Małgorzata Południak;

WYWIAD: Wiktor Zborowski, Martyna Flemming, Anna Kaszuba-Dębska.

Projekt okładki: Paweł Garwol.