Poeta to Atlantyk i lew w jednym. Gdy ten pierwszy nas pochłania, drugi nas pożera.
Jeśli ujdziemy kłom, nie ujdziemy falom.
Człowiek, który potrafi druzgotać iluzje, jest zarazem bestią i powodzią. - Virginia Woolf


17.09.2017

trzy wiersze na jesień


Moje serce - FRANK O'HARA

Nie będę płakał na okrągło
ani się na okrągło śmiał,
nie lubię bardziej jednego "tonu" od drugiego.
Chciałabym mieć bezpośredniość kiepskiego filmu,
nie tylko niekasowego gniota,lecz również
zapowaiadanego z pompą supergiganta.Chcę być
przynajmniej tak żywy jak ten brud. A jeśli
jakiś miłośnik mojego bałaganu powie "To wcale
nie przypomina Franka!",tym lepiej!Czy
noszę tylko ubrania szare i brązowe?
Nie.Do opery wkładam robocze koszule,
często.Chcę chodzić na bosaka,
chcę być ogolony,a moje serce-
nie można polegać na sercu,ale
ta jego lepsza część, moja poezja, jest otwarta.

Przełożył Piotr Sommer



Sen - SEAMUS HEANEY

Sierpakiem
O ciężkiej, ręcznie kutej głowni
Ścinałem badyl
Gruby jak słup telegraficzny.
Miałem podwinięte rękawy
I powietrze owiało chłodem moje ramiona
Gdy wziąłem zamach i zatopiłem ostrze,
A potem mozoliłem się, by je wyciągnąć.


Następny cios
Ujawnił pod sierpem ludzką głowę.
Zanim się obudziłem
Usłyszałem stal zatrzymującą się

W kości czoła



Człowiek z tatuażem - CRAIG RAINE

Ktoś, być może Bóg, nagryzmolił mu
loczek za loczkiem na piersi i ramionach -

lecz rysunki są tam, pod spodem.
Siedzi w szelkach na ławce,

reklamując kotwice, mewy,
i posiniaczone imiona miłości...

Jest walizką z egzotycznymi nalepkami,
cenne, zwyczajne przedmioty chowa w środku.

Dziewczęta ściskały go namiętnie, jak gdyby
był ich jedyną własnością.

Teraz wygląda jak bagaż, który zgubił właściciela.
Czytam jego zatłoczone ramiona

i myślę o wytatuowanych nagrobkach -
listach miłosnych pogubionych wśród wysokich traw.

Przełożył Jerzy Jarniewicz


15.09.2017

DZIENNIK JAWNOGRZESZNICY 57

czyli: I will never be clean again

Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, że muzyka w moim życiu jest równie ważna jak poezja, a gdybym miała wybierać, która ważniejsza, to byłoby to taki wybór mniej więcej jak między dżumą, a cholerą. Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą również, jak wielką jestem fanką The Cure, wielką, ale nie bezkrytyczną, trochę zapatrzoną, a trochę nie, ale nie ukrywam, że mieli największy wpływ na mnie i przy okazji na moje pisanie.
Wychowana na rockowych dźwiękach, z ojcem będącym fanem m.in. King Crimson w pewnym momencie poczułam, że muszę znaleźć coś "swojego". Najpierw był punkrock, bunt i no future, znałam rzecz jasna "Lovesong" i "Lullaby" bo trudno było nie znać, ale olśnienie przyszło, kiedy miałam piętnaście lat i usłyszałam "Plainsong". Przepadłam z kretesem, wiedziałam, że to jest dokładnie to, czego szukałam w muzyce. Zaczęłam odkopywać poprzednie płyty The Cure i tak dotarłam do tych, które na własny użytek nazywam "tryptykiem wszechczasów" czyli "Seventeen seconds", "Faith" i "Pornography". Gdybym była wierząca, powiedziałabym, że The Cure skradli mi duszę, ale dziś powiem, że na pewno skradli spory kawał mojego serca i przy okazji życia.
Nawet nie wiem kiedy stało się tak, że muzyka Cure towarzyszyła mi w najważniejszych momentach właściwie każde ważne wydarzenie kojarzy mi się z jakimś ich kawałkiem. Moja córka jako niemowlak zasypiała przy The Cure, W naszym domu zawsze jakaś ich płyta była w odtwarzaczu, zresztą nie tylko słuchaliśmy, ale graliśmy ich utwory. W ten sposób zaraziłam Robertem i bandą nawet własne dziecię, które - gdy w zeszłym roku jechało pierwszy raz na ich koncert do Łodzi - napisało na Facebooku "jadę w końcu zobaczyć ojca".
Na żywo pierwszy raz usłyszałam The Cure w 2000 roku na koncercie w Łodzi, dobrze, że coś w ogóle pamiętam, ponieważ połowę koncertu przeryczałam z wrażenia, na szczęście nie byłam w tym odosobniona  :)
Potem popieprzyło mi się w życiu, stałam się inną osobą, odeszłam od ich muzyki, m.in. dlatego, że za bardzo przypominała mi kim byłam i jak się to dla mnie skończyło.
Wspomniałam, że fanką bezkrytyczną nie byłam i kiedy w 1992 roku wydali płytę "Wish", po pierwszym przesłuchaniu z wściekłością cisnęłam ją do kosza i uznałam, że tej płyty nie nagrali. Dzisiaj, pierwszy raz od tamtego czasu słucham "Wish".
 Od niedawna  znowu zaczęłam słuchać The Cure, bo teraz wszystko się zmieniło, wracam do tamtej "mnie", emocjonalnej, nie ukrywającej się za murem, żyjącej i czującej, więc siłą rzeczy wraca i muzyka.
Gdybyście chcieli poznać The Cure, poznać nie tylko "Lovesong", "Lullaby", "Friday I'm in love" czy "Just like heaven", to włączcie album "Desintegration" i nie oczekujcie niczego, niczego się nie spodziewajcie, po prostu dajcie się ponieść.



a to ja w wieku siedemnastu lat :)
fot. Piotr Gałkowski


13.09.2017

JULIAN TUWIM


Jeżeli

A jeżeli nic? A jeżeli nie?
Trułem ja się myślą złudną,
Tobą jasną, tobą cudną,
I zatruty śnię:
A jeżeli nie?
No to ... trudno.

A jeżeli coś? A jeżeli tak?
Rozgołębią mi się zorze,
Ogniem cały świat zagorze
Jak czerwony mak,
Bo jeżeli tak,
No to... — Boże!!!



11.09.2017

ikar 2017



jest coraz lepiej, a czasem całkiem
dobrze. tylko w chwilach, gdy wciśnięta
między pagórki, w niekoszonej trawie
pali jointa na tyłach lotniska - widzi,

jak odrywa się od zaschniętej ziemi.
rozkłada skrzydła, wciąż jeszcze słabe
i lepkie po nocy, jak trudno pozbyć się
strachu i wzbić. więc krąży ostrożnie,

obserwuje go gdy rozpala, przyprawia
mięso, rzuca na ruszt, a gdy odchodzi -
ono kurczy się i czernieje. wtedy jest
tym skwierczącym kawałkiem, powoli

oddziela się od kości i już nie czuje
oporu powietrza. dryfuje, gdy on wsuwa
dłoń między uda innej kobiety, a gdy opada
- już wie gdzie i do kogo należy.


10.09.2017

alamo



I'm coming to find you if it takes me all night
                                                              The Cure

poddała się już dawno. po kilku zlamanych
paznokciach, wyrwanych włosach na szczotce,
zsiniałych kostkach dłoni i trupach talerzy
ją poznacie. nie wiedziała, że wystarczy

nie chcieć, by powstać i że niewielki wyłom
w murze pomoże dostrzec światło. przypomnieć,
że istnieje powietrze i można nabrać
i wypuścić. od niedawna starannie

rozprowadza podkład, tuszuje rzęsy i wady.
ma jeszcze usta, chłodny odcień różu, bliznę
nad prawym okiem. kiedy patrzy w lustro
widzi tę, która walczy o niepodległość.


04.09.2017

John Ashbery 1927 - 2017


Wczoraj zmarł John Ashbery. Zawsze był dla mnie "trudnym" poetą, przez Jego wiersze musiałam się przedzierać/przeprawiać/przekopywać. Zaczęłam Go czytać kilka lat temu, kiedy dorosłam trochę bardziej do tej poezji. A od przedwczoraj czytam świetną książkę Pawła Marcinkiewicza pt.: " Oni przybyli, żeby wysadzić Amerykę". Poniżej mój ulubiony z Jego wierszy. RIP.



Na północnej farmie 

Gdzieś ktoś podróżuje z furią w twoją stronę,
Z niewiarygodną prędkością, dniami
i nocami,
Przez zamieć, skwar pustyni, potoki, ciasne
przełęcze.
Ale czy będzie wiedział, gdzie ma ciebie
szukać,
Czy cię rozpozna, kiedy cię zobaczy,
Da ci tę rzecz, którą ma dla ciebie?

Prawie nic nie rośnie w tych stronach,
Jednak spichlerze pękają od ziarna,
Ziarna w workach spiętrzonych pod strop.
Strumienie nabiegają słodyczą, sadłem ryb;
Ptaki zaciemniają niebo. Czy to wystarczy,
Że miska z mlekiem stoi w nocy na ganku,
Że czasem o nim myślimy, czasem
I zawsze, w rozterce?

Z tomu „A Wave”, 1984 przekład Andrzej Sosnowski.\


02.09.2017

koniec sierpnia w mieście


R

kiedy naga pod męską koszulą
skręca papierosa, wciąż nie wie,
co porusza jej palcami i dlaczego
drżą? siada naprzeciwko, pozwalając

widzieć więcej, niż kiedykolwiek
sama mogłaby dostrzec. bezwiednie 
rozchyla uda i odczuwa wszystko,
zawrót głowy kiedy się zaciąga.